Orange: dobry żart grosika wart
 Oceń wpis
   

Dawno nie było nic o moim ulubionym operatorze telekomunikacyjnym.

Oto dostałem od P.T. Czytelniczki -- abonentki PTK Centertel -- interesujące zgłoszenie: nawet korzystając (od wielu miesięcy) z możliwości jaką daje stałe obciążenie karty płatniczej(nie trzeba pamiętać o dacie zapłaty, wystarczy zapewnić odpowiednie środki na rachunku karty) wcale niekoniecznie uda się umknąć od odsetek za opóźnienie w zapłacie rachunku za telefon.

Jak to możliwe? To bardzo proste: wystarczy, że operator wyznaczy sobie datę płatności na 13 czerwca, jednak z niejasnych przyczyn pośle do banku zlecenie obciążenia karty dzień później -- i oto już 15 czerwca robi się cały 1 grosz odsetek ustawowych.

Orange 1 grosz odsetek

Jest to o tyle zabawne, że 13 czerwca to był poniedziałek (odpada więc problem ze zleceniem w weekend -- zresztą jak dotąd Orange sobie z tym dobrze radziło), zaś środki na karcie kredytowej oczywiście były.

Ja oczywiście gorąco zachęcam w takich przypadkach do składania -- piśmiennych, via listel (bo telefon do BOK drogi, a i zwykle szkoda czasu) -- reklamacji: niech się operator pogimnastykuje za tego grosika.

Tak czy inaczej fachowcom od terminów zapłaty z Orange dedykujemy: Budka Suflera i "Za ostatni grosz": 

Komentarze (14)
O operatorach kablówek ograniczających paletę programów
 Oceń wpis
   

So this is what you call 'electricity'...

Temat klauzul niedozwolonych stosowanych przez gigantów w umowach z maluczkimi -- albo po prostu zwykłego cudowania przez tychże gigantów (np. operatorów komórkowych, którzy włączają "testowo" różne usługi, chociaż klient może sobie wcale nie życzyć durnowatej muzyczki zamiast sygnału -- pomijając już kwestie należności za te "testy") -- pojawia się w korespondencji kierowanej przez P.T. Czytelników do redakcji dość często.

I tak w ubiegłym tygodniu otrzymałem pytanie o praktykę operatorów telewizyjnych sieci kablowych, którym zdarza się zmieniać paletę dostępnych programów (rzecz jasna zwykle likwidować), przy czym stosowane przez operatorów wzorce umów albo zastrzegają, że w takim przypadku klient na ma nic do powiedzenia -- i musi dalej nieść ten swój abonament -- albo co najwyżej może liczyć na niewielką bonifikatę (która przecież nie musi klienta satysfakcjonować -- wszakże można się zdecydować na konkretną propozycję właśnie ze względu na ów likwidowany kanał) -- albo też dostawcy są niezwykle lakoniczni i nic nie mówią co w takim przypadku przysługuje klientowi (to pewnie zgodnie z zasadą, że milczenie jest złotem).

z kodeksu cywilnego:
art. 384 § 1 Ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowy, w szczególności ogólne warunki umów, wzór umowy, regulamin, wiąże drugą stronę, jeżeli został jej doręczony przed zawarciem umowy.
§ 2 W razie gdy posługiwanie się wzorcem jest w stosunkach danego rodzaju zwyczajowo przyjęte, wiąże on także wtedy, gdy druga strona mogła się z łatwością dowiedzieć o jego treści. Nie dotyczy to jednak umów zawieranych z udziałem konsumentów, z wyjątkiem umów powszechnie zawieranych w drobnych, bieżących sprawach życia codziennego.
§ 4 Jeżeli jedna ze stron posługuje się wzorcem umowy w postaci elektronicznej, powinna udostępnić go drugiej stronie przed zawarciem umowy w taki sposób, aby mogła ona wzorzec ten przechowywać i odtwarzać w zwykłym toku czynności.
art. 384(1) Wzorzec wydany w czasie trwania stosunku umownego o charakterze ciągłym wiąże drugą stronę, jeżeli zostały zachowane wymagania określone w art. 384, a strona nie wypowiedziała umowy w najbliższym terminie wypowiedzenia.
art. 385 § 1 W razie sprzeczności treści umowy z wzorcem umowy strony są związane umową.
§ 2 Wzorzec umowy powinien być sformułowany jednoznacznie i w sposób zrozumiały. Postanowienia niejednoznaczne tłumaczy się na korzyść konsumenta. Zasady wyrażonej w zdaniu poprzedzającym nie stosuje się w postępowaniu w sprawach o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone.
art. 385(3) W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności:
  10)  uprawniają kontrahenta konsumenta do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie,
  14)  pozbawiają wyłącznie konsumenta uprawnienia do rozwiązania umowy, odstąpienia od niej lub jej wypowiedzenia,
  15)  zastrzegają dla kontrahenta konsumenta uprawnienie wypowiedzenia umowy zawartej na czas nieoznaczony, bez wskazania ważnych przyczyn i stosownego terminu wypowiedzenia,
  19)  przewidują wyłącznie dla kontrahenta konsumenta jednostronne uprawnienie do zmiany, bez ważnych przyczyn, istotnych cech świadczenia,
Każda z takich praktyk jest nieprawidłowa, a część nawet znajduje całkiem eleganckie omówienie w rejestrze postanowień niedozwolonych prowadzonym przez UOKiK.
Rzecz w tym, że generalna reguła (art. 384(1) mówi, że owszem -- usługodawca może jednostronnie zmienić wzorzec umowy w trakcie trwania tej umowy (na przykład bank może zmienić TOiP, operator telekomunikacyjny może zmienić regulamin) -- ale po pierwsze musi w prawidłowy sposób powiadomić o tym usługobiorców, a po drugie klient musi mieć możliwość (i czas) na rozwiązanie takiej umowy, z którą się nie zgadza.

Słowem: skoro paleta programów jest elementem oferty i umowy (w ten sposób, że wpadła do jakiegoś OWU), to zmiana tej palety wymaga: powiadomienia klienta i odczekania na jego krok. Bo klient musi mieć prawo do namysłu czy chce nadal płacić za zmienioną ofertę, czy zabiera klocki i idzie dalej.
Zaś uniemożliwianie lub choćby utrudnianie klientom wymiksowania się z niechcianego (bo zmienionego) świadczenia jest naruszeniem praw konsumentów: bo przedsiębiorcy w umowach z konsumentami nie wolno wprowadzać postanowień pozbawiających możliwości rozwiązania umowy (przy czym niezależnie od podstawy zawsze nielegalny będzie jednostronny zakaz wypowiedzenia umowy nałożony na klienta!), albo jednostronnie zmieniać cech świadczenia bez ważnej przyczyny -- i dania klientowi możliwości rezygnacji.

Oczywiście spryt (albo może niewiedza?) operatorów sięga tam, gdzie rozum nie sięga. Stąd przywołany przeze mnie na początku rejestr klauzul abuzywnych nafaszerowany jest kwiatkami tego rodzaju:

  • "Operator Cyfry+ zastrzega sobie prawo do wprowadzenia zmian w treści programów, oraz zmian liczby i rodzaju programów wchodzących w skład poszczególnych pakietów wymienionych, odpowiednio w załącznikach nr 2, 3, 4, 5, 6 i 7 do umowy. Wyżej wymienione zmiany wynikające z faktu zaistnienia siły wyższej, zastąpienia danego programu programem o porównywalnej tematyce, rezygnacji z danego programu ze względu na jego niską oglądalność, zaprzestania nadawania programu z przyczyn obciążających jego nadawcę" -- sygn. akt XVII AmC 55/06;
  • "Operatorowi przysługuje prawo do jednostronnego rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym, jeżeli: (...) z przyczyn technicznych lub innych ważnych względów jej wykonywanie będzie niemożliwe lub gospodarczo nieuzasadnione" -- sygn. akt XVII AmC 86/08;
  • a nawet tak lakoniczne sformułowanie: "Operator zastrzega sobie prawo do zmiany programów wchodzących w skład poszczególnych pakietów" -- sygn. akt XVII Amc 2/04.

Oznacza to, że w ewentualnym sporze z nierzetelnymi usługodawcami -- którzy wydają się czasem działać na zasadzie: złapmy klientów na atrakcyjne warunki, a później jakoś to będzie -- klient nie jest całkowicie bezbronny. Wystarczy pamiętać, że konsument nie jest związany tego rodzaju postanowieniami, czyli mimo wszystko może wypowiedzieć umowę i nie będzie mu naliczona kara za przedwczesne rozwiązanie umowy.
Ważne: nie ma to zastosowania do postanowień, które zostały z konsumentem uzgodnione indywidualnie, a więc miał on wpływ na treść umowy i rzeczywiście wyraził zgodę na takie sformułowania (tu ważne zastrzeżenie: jeśli coś pojawia się w regulaminie czy OWU, to przepis wprowadza fikcję, że nie było to z nim na pewno ustalane -- art. 385(1) par. 3 kc -- zaś jeśli nawet coś zostanie przepisane do umowy, to przedsiębiorca będzie musiał to udowodnić, że jednak klient się wyraźnie zgodził na takie postanowienie (art. 385(1) par. 4 kc.

Komentarze (13)
Kiepski żart w e-sklepie Play
 Oceń wpis
   

Play bzdury w informacji o wysyłce towaruNieczęsto zajmuję się tu zwykłym, codziennym narzekalnictwem konsumenckim. Czasem trafiają się jednak takie absurdy, że trudno zmilczeć.

Tym razem padło na Play -- tak, tego świetnego operatora, w którym jest tak tanio, bo o równość w nierówności dba Urząd (Komunikacji Elektronicznej). Który ma taki sklep internetowy, że mucha nie siada.

To, że w formularzu e-zamówienia nie da się wpisać adresu dostawy z frazą "pl." (od "plac"), można nawet przeboleć -- wystarczy, nie tracąc cierpliwości ni rezonu, po komunikacie "Wystąpiły następujące błędy: nieprawidłowy format pola Ulica" wpisać adres pełną nazwą (a więc nie "pl. Grunwaldzki", lecz "Plac Grunwaldzki"). Cóż, programista miał takie upodobania i już.

Ale wiadomość przesłana do szczęśliwego nabywcy po przyjęciu zamówienia przekracza ludzkie pojęcie: status przesyłki realizowanej przez kuriera UPS ("forma przesyłki") mamy sobie sprawdzać na stronie... www.dpd.com.pl (sic!).

Przeciętny klient -- a przecież, u licha, nie mamy obowiązku orientować się w niuansach i meandrach rynku kurierskiego -- nie wyczuje pomyłki. I może wpisywać numer listu przewozowego do później nocy...
... na bogackiego, czy oni naprawdę nie czytają tego, co wysyłają do swoich klientów?

Komentarze (29)
Co to jest "rażące naruszenie" regulaminu Orange?
 Oceń wpis
   

komórka OrangeDrobnostka podesłana przez P.T. Stałego Czytelnika (ukłaniam!): jest sobie jakiś startutopik pt. Blupill, ponoć ułatwiający optymalizację rachunków telefonicznych. Ma to działać w ten sposób, że użytkownik telefonu udostępnia serwisowi możliwość połączenia się z internetowym biurem denerwowania klienta, serwis sobie ściąga jakieś tam dane i sobie tylko znanym algorytmem ustala opcję najlepszą dla klienta -- i voilà: abonent dostaje na tacy wytyczne.

Twórcy serwisu zarzekają się, że przy tej operacji nie są pobierane żadne dane abonenta z systemu operatora, zaś zainstalowany w komputerze programik (moim zdaniem instalowanie czegokolwiek zawsze jest słabym ogniwem takiego pomysłu) nie zapisuje i nie przesyła na serwer Blupill żadnych danych o użytkowniku.
Generalnie usługa nie dla mnie, ponieważ umiem sam sobie policzyć ile co mnie kosztuje, ale z tego co widzę wiele osób miewa poważne problemy z wyborem najwłaściwszej opcji. Ale jeśli usługodawca potrafi się rozeznać w gąszczu czasem bardzo krótkotrwałych promocji i kodów USSD, to tylko dobrze.

Pomysłem wydają się nie być zachwyceni operatorzy, a zwłaszcza mój ulubiony (tak wnoszę z tego tekstu). Powodem wątpliwości są przede wszystkim zastrzeżenia co do bezpieczeństwa danych zbieranych przez aplikację (ciekawym czy jej kod jest do wglądu -- ale zgaduję, że skoro to jest jakieś wunderwaffe, to raczej nie...) oraz konieczność udostępnienia danych niezbędnych do zarządzania kontem klienckim via internet (co faktycznie także czyni całą zabawę średnio fajną, nawet jeśli Blupill nie zamierza samodzielnie dokonywać jakichkolwiek zmian w ustawieniach usług).
Cytowany przez prasę Wojtek Jabczyński miał także powiedzieć, że tego rodzaju naruszenie regulaminu świadczenia usług "może być podstawą do rozwiązania przez operatora umowy, ze wszystkimi tego konsekwencjami" (nie wyjaśniając przy tym jakiego rodzaju konsekwencje ma na myśli).

Sprawdziłem w regulaminie świadczenia usług komórkowych przez PTK Centertel i stanowiska P.T. Rzecznika nie podzielam. Podstawy i zasady rozwiązania umowy przez operatora określa par. 20 tego dokumentu, zaś swego rodzaju klauzulę generalną buduje ust. 3.6, zgodnie z którym "W przypadku rażącego naruszenia przez Abonenta postanowień niniejszego Regulaminu, działania na szkodę Operatora lub korzystania z usług telekomunikacyjnych Operatora niezgodnie z prawem lub umową, Operator zastrzega sobie prawo do wypowiedzenia umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych ze skutkiem natychmiastowym lub zawieszenia świadczenia usług telekomunikacyjnych, bez prawa do odszkodowania (...)".
Jest zatem -- moim skromnym zdaniem -- kompletnie inaczej, niż mówi p. Jabczyński, a to dlatego, że bez dwóch zdań niezachowanie przez klienta ostrożności przy przechowywaniu jego własnych  danych nie może być traktowane jako rażące naruszenie postanowień regulaminu bądź działanie na szkodę operatora, a to właśnie dlatego, że użytkownik ryzykuje wyłącznie własnymi danymi.

Bez dwóch zdań natomiast w takim przypadku -- w przypadku "wycieku" tych danych, choćby za zgodą i wiedzą abonenta -- operator może śmiało czuć się zwolniony od odpowiedzialności za ewentualne skutki nieautoryzowanej (z punktu widzenia użytkownika) zmiany danych w systemie: włączenia dodatkowych usług, zmiany planu taryfowego, etc. etc. (Co innego jednak, jeśli użytkownik po zaprzestaniu z korzystania usług suflera zmieni dane na inne -- co przecież w systemie operatora też będzie odnotowane.)
Pojęcie "rażącego" naruszenia postanowień umowy nie może być bowiem interpretowane rozszerzająco i prowadzić w ten sposób do de facto uszczuplenia praw użytkownika telefonu. Stąd też dodatkowe straszenie użytkowników serwisu Blupill -- którzy i bez tego powinni mieć na względzie pewne rygory bezpieczeństwa -- oceniam jako wyłącznie zwykły FUD.

(Na marginesie: wcześniejsza treść regulaminu pozbawiona była owego warunku w postaci "rażącego naruszenia" postanowień umowy oraz konieczności uprzedniego uprzedzenia abonenta. Takie postanowienia jednak zostały uznane przez UOKiK za klauzulę niedozwoloną i operator musiał zmienić treść regulaminu.)

PS na stronie Blupill próbowałem znaleźć dane, których podanie jest obowiązkowe czy to z mocy ustawy o świadczeniu usług telekomunikacyjnych, czy to kodeksu spółek handlowych -- i nie znalazłem. Niestety, na części podstron jest co najwyżej ustawione odesłanie do witryny Entellico sp. z o.o., ale tak naprawdę żadnych danych nie można znaleźć -- ani na stronie serwisu, ani na stronie usługodawcy.
Generalnie bardzo wiarygodnie to wszystko nie wygląda.

Komentarze (11)
7 z tygodnia (XXIII)
 Oceń wpis
   
  • Wreszcie zachodnie rządy przestają się przyjaźnić z Kaddafim. Zamiast zagłaskiwania szaleńca i całowania go w rękę -- wystartowały aeroplany, poleciały pierwsze tomahawki. Niewątpliwie nie ma lepszego sposobu na szaleńców, którzy postanowili wybić część swojego narodu -- tylko dlatego, że ta część narodu ma już dość życia w kraju rządzonym przez szaleńca (inna sprawa, że gorzkie słowa należą się zwłaszcza Londynowi i Rzymowi, które od paru lat co najmniej tolerowały, a może nawet trochę wspierały libijski reżim);
  • to też jest dobre: postępowanie dyscyplinarne wszczęto przeciwko aplikantowi adwokackiemu, który w rozmowie telefonicznej z sekretariatem sądowym miał powiedzieć "Dziwne rzeczy dzieją się w tym sądzie. Nie dziwię się, bo ta sędzia różne dziwne rzeczy wyprawia na rozprawach" -- z czego pracownica sekretariatu sporządziła notatkę. Niestety, jak widać i w sądach, i w adwokaturze wszyscy z upodobaniem uwielbiają się oszukiwać, ale nikt nie lubi weredyków. Przecież każdy wie, że np. we wrocławskiej "czwórce" też można trafić na sędzinę, która różne dziwne rzeczy wyprawia na rozprawach -- ale włos z głowy nikomu przez to nie spadł.
    (Może zatem nie powinienem się dziwić, że mąż córki ex-prezydenta robi interesy z facetem, którego ów prezydent ułaskawił -- a następnie ewidentnie nic sobie z tego wszystkiego (z przyzwoitości) nie robi? Zachęcam do poczytania tego tekstu w "Polityce", by się przekonać jakie krótkie nogi ma zwykłe kłamstwo);
  • są adwokaci i adwokaci. Jednego z tych drugich prokuratura oskarża, bo... bronił klienta. Problem w tym, że prokuratura wydaje się uważać, że adwokat może reprezentować klienta dopiero po postawieniu mu zarzutów, podczas gdy obrońcy ściganego obrońcy -- chyba zasadnie -- twierdzą, że jednak niekoniecznie. Jest feler tego rodzaju, że wiele osób -- chyba nie tylko postronnych -- nadal uważa, że trzeba być niezłym draniem, by bronić drani -- a ja uważam, że niekoniecznie;
  • kwintesencja debilizmu istnienia przepisów przewidujących karanie za słowa: jakiś mieszkaniec mojego miasta doniósł prokuraturze na Jana Grossa, bo ten mógł "szkalować Polskę i Polaków". W sumie można już chyba ćwiczyć okrzyk: Gross na stos!
    Ale zanim zaczniesz, Czytelniku, kpić sobie z tych, co Grossa od czci i wiary odżegnują, pochyl się nad przypadkiem Jarosława Marka Rymkiewicza, któremu Agora SA wytoczyła proces, bo w jakiejś tam wypowiedzi -- chyba nawet nie pyskówce -- nazwał redaktorów "Wyborczej" "duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski".
    I jeszcze jeden paradoks: co najmniej dyskusyjną książkę Grossa wydał "Znak", ten sam, który nieco wcześniej bał się rzucić na rynek (nieco przereklamowanej, z żalem to przyznaję) biografii Ryszarda Kapuścińskiego pióra Artura Domosławskiego. Odwaga podrożała ostatnio? ;-)
  • coś o zdrowym rozsądku: Europejski Trybunał Praw Człowieka zezwala jednak na krzyże we włoskich (i europejskich) szkołach (dziś rano w "Zetce" p. Siwiec skwitował to bon-motem w rodzaju: "to, że mogą wisieć, nie oznacza, że wisieć powinny"). Jak już pisałem cały ten cyrk uważam za kompletny absurd -- nie widzę powodów, dla których krzyż miałby przeszkadzać osobie areligijnej, zaś innowiercy niechaj uczą się tolerancji (to samo tyczy się zresztą papistów względem innych wiar i wyznań);
  • a dla równowagi -- coś o braku zdrowego rozsądku, bo jak inaczej nazwać epidemię dosłownego czytania różnych reklamówek przez różne środowiska i grupy zawodowej? Krakowscy nauczyciele protestują i żądają usunięcia reklamy pokazującej belferkę piorącą po łbie głupiego ucznia, bo "Nauczyciel nie może być ośmieszany w środkach komunikacji miejskiej. Tym bardziej że sposób, w jaki jest przedstawiany, mija się z prawdą. W szkole nikt nie bije uczniów. Jakby bił, zaraz straciłby pracę" (to chyba naprawdę dużo się pozmieniało od czasu jakem wycierał korytarze (kolegami) w podstawówce).
    (To teraz już wiem dlaczego w szkołach nie mogą wisieć krzyże: skoro "jak kogoś Pan Bóg chce pokarać, to mu rozum odbiera", to lepiej, żeby żadnej Istoty Najwyższej faktycznie nie było...);
  • operatorzy telekomunikacyjni to temat-rzeka: tym razem pretekstem niechaj będzie kolejna kara nałożona przez UOKiK na Polkomtela. Przeszło 130 milionów złotych zapłaci operator Plusa za utrudnianie kontroli dotyczącej niedozwolonej zmowy rynkowej przedsiębiorstw zaangażowanych w tworzenie telewizji mobilnej. Wyjaśnianie sprawy kartelu jeszcze trwa, natomiast już posypały się kary (w listopadzie PTC "zarobiła" 123 mln z tego samego paragrafu).
Komentarze (26)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D