O tajnej rządowej interpretacja prawa (za oceanem)
 Oceń wpis
   

US government refuses to unveil a secret interpretation of Patriot ActI jeszcze nawracając na sekundę do informacji publicznej (ale nie u nas): wydawca New York Timesa zdecydował się na pozwanie rządu federalnego, ponieważ... rząd waszyngtoński posługuje się tajną interpretacją Patriot Act i nie chce jej ujawnić.

Przyczynkiem wniesienia powództwa (na podstawie Freedom of Information Act z 1966 r.) jest przekonanie, że rząd federalny interpretuje kluczowe zasady tej niezwykle kontrowersyjnej ustawy w sposób odbiegający od powszechnej opinii. A skoro to rząd wyposażony jest w narzędzia nadane mu na mocy Patriot Act -- to powinien chociaż ujawnić ewentualne instrukcje dotyczące stosowania prawa. Z wnioskiem o ujawnienie tej interpretacji wystąpił reporter Charlie Savage, jednak pozwany Departament Sprawiedliwości odmówił -- wskazując, że interpretacja przepisów została objęta klauzulą tajności...

Patrząc na niedawne pierepałki z nowelizacją ustawy o dostępie do informacji publicznej -- albo z posłami, którzy konstytucyjnie muszą się spowiadać, ale nie ma siły, która by ich do tego zmusiła --  mógłbym rzec, że nie tylko my mamy problem z władzą, która uderzając w tony tajne/poufne gubi się w legalności i konstytucyjności preferowanych rozwiązań. Marne to jednak pocieszenie.

Komentarze (8)
Dlaczego nic dziś nie napiszę (terroryści z MPK)
 Oceń wpis
   

w pobliżu wrocławskiego Ronda Reagana rzekomo była bomba

A więc stało się: w prawie że 10 rocznicę zamachu na 2 wieże przekonałem się, że wszyscy jesteśmy ofiarami terroryzmu.

Ledwiem dziś rano zacumował mojego Treczka pod pracą, ledwiem odpalił Della -- a tu afera: być może bomba na Grunwaldzie, zjechała się policja, straż pożarna, pogotowie, cały biurowiec ewakuowany (a już się zastanawiałem co teraz będzie można tu wybudować...)...
Łącznie trwało to dobre 2,5 godziny (mogłem skoczyć do Asi na kawę -- dziękuję ;-) -- zanim zdetonowano tę podejrzaną paczuszkę -- jednak skutkiem tego jest to, że wszelkie przygotowane na dziś szkice muszą poczekać co najmniej jeszcze jeden dzień.EDIT: Podejrzane pakunki, które dziś rano na ul. Curie-Skłodowskiej zdetonowali policyjni pirotechnicy okazały się nie być bombą, a... urządzeniem, z którego korzystali pracownicy MPK. W nocy prowadzili prace związane z regulacją ruchu i zapomnieli zabrać urządzenia własnej konstrukcji. (via Gazeta Wrocławska)

Teraz okazało się, że tajemniczym urządzeniem był nadajnik do automatycznej zmiany zwrotnicy należący do MPK. (via Wroclaw.Gazeta.pl)

Generalna moja konkluzja (bo bez niej by się nie obyło): na naszych ulicach jest tyle śmieci -- choćby po każdym "remoncie" -- że jakby do każdego porzuconego woreczka wzywano służby, to by nic innego się w Polsce nie działo, prócz ewakuacji i akcji saperskich.
No chyba że się okaże, że zamiast bomby była tam seksbomba -- to się zgodzę.
 

PS 1: Aktualnych zdjęć tym razem nie mam (to obok wykonałem rok temu, jak padało), jednak "Gazeta Wrocławska" uchwyciła i mnie jak uciekam (a nie mogli, kurczę, pstrykać jak nadstawiam piersi bohatersko??!)

PS 2: Nawiasem mówiąc myślałem, że to może taka "Szklana pułapka", że się przebrali za policję i straż, żeby odwrócić uwagę od jakiegoś napadu -- jakby na to nie patrzeć w Grunwaldzki Center jest parę banków -- ale chyba jednak nie... no chyba że się aż tak dobrze zakamuflowali.

PS 3: Jeśli "Fakt" chciałby wywiadu z ofiarą zdarzeń ("Byłem w tym budynku!!!"), to jestem w gotowości.

Komentarze (24)
O wolności posiadania broni palnej
 Oceń wpis
   

Pół zdania warto poświęcić reakcjom na zamachy zorganizowane przez norweskiego szaleńca: wybuch bomby w centrum Oslo oraz masakrę na wyspie Utoya.

Rzecz w tym, że mówi się o tym, by Unia E. jeszcze bardziej ograniczyła dostęp do broni, tak by takie rzeczy nie mogły się już więcej powtórzyć.

To tradycyjny błąd logiczny polityków -- przytrafiający się także naszym przewodniczącym -- którym zdecydowanie za często zdarza się mylić własne marzenia z rozsądnymi przemyśleniami wynikającymi z analizy problemu i przedkładać dojutrkowość nad wgląd w trwałe skutki swoich decyzji.

Takie gadanie będzie miało sens tylko w jednym przypadku: jeśli rezolucją dowolnego gremium europejskiego lub światowego uda się przerwać produkcję broni palnej i amunicji na całym świecie oraz równocześnie przekonać posiadaczy już wyprodukowanego sprzętu do jego prędkiego zniszczenia. Bez znaczenia czy to broń myśliwska, bojowa czy jakakolwiek inna.
Gangsterzy czy szaleńcy w gatunku Andersa Behringa Breivika nie biorą przecież karabinów z publicznie dostępnych sklepów. Rzadko też zdarza się, żeby zbrodni dokonał jej legalny posiadacz -- przykładem niech tu świeci do znudzenia przywoływania przeze mnie w takich dyskusjach Helwecja, gdzie praktycznie w każdym domu znajduje się nieźle wyposażona zbrojownia. I nic złego się nie dzieje.

Natomiast lżej na sercu się robi kiedy czytam, że jednak nie wszyscy politycy popadają w owo magiczne europejskie myślenie. Cytowany przez media Andrzej Czuma mówi -- a ja się z nim zgadzam -- że ograniczenie dostępu do broni służy bandytom, bo gdyby na tej wyspie "choćby jeden z tych biednych ludzi miał jakąś broń, w ciągu 10 sekund by ją odbezpieczył i uratował kilkadziesiąt osób". Bo chociaż nie da się mieć takiej pewności, snuć można przypuszczenia, że faktycznie ktoś mógłby dać sobie radę.

Komentarze (28)
7 z tygodnia (IV)
 Oceń wpis
   

Lisa Murkowski

  • Amerykański system wyborczy jest fascynujący: nie dość, że kandydować może każdy, nawet bez formalnej rejestracji i zbierania jakichkolwiek podpisów -- po prostu wystarczy przekonać wyborców, by dopisali nazwisko na liście do głosowania (write-in) -- to w dodatku: to działa! W ten sposób walczyć o mandat senatorski z Alaski zdecydowała się Lisa Murkowski, obecna senatorka, której Republikanie odmówili poparcia w ramach prawyborów.
    Murkowski dostała 41% głosów (oficjalny kandydat GOP zaledwie 35%), jednak nie wiadomo czy obroni fotel na Kapitolu -- a to dlatego, że będzie się liczyło w jaki sposób wyborcy napisali jej nazwisko;
  • fajnie też jest we Francji, gdzie ministerki noszą drogocenną biżuterię, tak też dają się fotografować przez fotoreporterów -- ale już przymilna prasa skwapliwie usuwa klejnoty, by nie drażnić czytelników (i wyborców).
    To się nazywa magia fotoszopa...
  • co zrobić, żeby budowane stadiony zachwycały tak bardzo jak -- zachwycać nie chcą? Przyszłość gigabudowli stworzonych na miarę gierkowskiej epoki propagandy sukcesu zainteresowały nawet Edwina Bendyka, który wspomina o tym, co dzieje się z infrastrukturą w pół roku po zorganizowanych w RPA mistrzostwach świata (polecam też wpis poświęcony Pekinowi).
    Oczywiście to tylko krakanie czarnowidzących niedowiarków, bo przecież skoro dyrektor firmy zarządzającej stadionem na wrocławskich Maślicach mówi, że będzie dobrze, to -- oczywiście, że będzie.
    Mnie, z perspektywy Wrocławia, szkoda jest oczywiście, że władze miasta nie zdecydowały się na coś takiego jak Centrum Nauki Kopernik, ale cóż -- każdy ma swoje priorytety;
  • kolega był w Grecji, mówi, że to co zostało po igrzyskach z 2004 r. też słabo wygląda (im się nawet nie chce tego rozebrać).
    W tej samej Grecji, gdzie lewaccy terroryści wrócili do dawnego obyczaju podsyłania komu popadnie bomb, mnie zaś -- w kontekście wiadomej hecy z turbanami -- jaka szkoda, że te bomby nie noszą turbanów...
  • wśród listeli od P.T. Czytelników nadal znajduję sporo pytań o żądania pewnego producenta map. Wśród różnych rad, których chętnie udzielę (np. "najprościej korzystać z innych dostawców") pojawiła się i ta: przeczytajcie co o tym mają do przeczytania Jarosław Konecko i Jakub Kubalski (Jak korzystać z map, by nie znaleźć się w lesie?)
  • i jeszcze jedna ciekawostka zza oceanu: swego czasu sensacją było przejęcie TechCrunch przez AOL, dziś może nią być zamiar pozwania Arringtona przez innego internetowego "celebrytę" -- Jasona Calacanisa.
    Calacanis, który był współtwórcą konferencji TechCrunch50 (i wspólnikiem w organizująceją spółce 20 LLC) uważa, że został oszukany przez Arringtona, który miał po trupach dążyć do transakcji z AOL, przeto teraz żąda swojej działki;
  • i na zakończenie crème de la crème: mam wrażenie, że wprawdzie prokuratura troszkę nie daje sobie rady ze śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej, ale wyśmienicie rekompensuje to sobie nieustannym badaniem nieustannych przecieków. Najpierw baty zebrał minister Kwiatkowski, któremu dali posłuchać nagrań z kokpitu Tupolewa, a że uczynił to w świetle reflektorów -- i bez zgody prokuratora -- prokuratura już bada czy nie popełnił przez to przestępstwa.
    Parę dni później tygodnik "Wprost" (skądinąd naczelniactwo Lisa przysłużyło się temu pismu -- wcześniej naprawdę nie mogłem tego wziąć do ręki, a teraz jest całkiem-całkiem) opublikował obszerne informacje z akt sprawy -- a już zaczyna się kolejne postępowanie w sprawie przecieku (łącznie jest już ich siedem -- tylko w odniesieniu do ujawnienia informacji z akt sprawy).
    (I na zakończenie link do kiosku, gdzie możecie kupić "Politykę", w której polecam interesujący tekst Piotra Pytlakowskiego o wszechobecnych tajemnicach państwowych, służbowych i zawodowych, którymi jesteśmy opleceni dokładniej chyba, niż za Układu Warszawskiego -- "Gęba na kłódkę", P 45/10).

 

PS na zdjęciu Lisa Murkowski we wstępnej fazie kampanii, fot. Travis S. via Flickr (CC-BY-NC).

Komentarze (14)
7 z tygodnia (II)
 Oceń wpis
   

(tym razem bez zbędnego wstępu):

  • pogłębiania politycznej poprawności ciąg dalszy: islamscy terroryści nie są już muzułmanami, przynajmniej... w rządowych amerykańskich materiałach dotyczących polityki bezpieczeństwa. Wszystko przez to, by nie pogłębiać różnic religijnych -- czyli nie dawać ortodoksom powodów do oskarżania Ameryki o wrogość wobec religii Allacha -- albo (jak mówią niektórzy przeciwnicy obecnego gospodarza Białego Domu) by nie drażnić Obamy, który jest ukrytym muzułmaninem;
  • wszystko wskazuje na to, że Rada Etyki Mediów ma poważny problem z etyką wewnętrzną. Po wpadce z oskarżeniem dziennikarza "Super Expressu" (który ponoć miał się przemycić na pokład autobusu jadącego do ofiar wypadku na niemieckiej autostradzie) tym razem REM dała plamę z krytyką "Naszego Dziennika". Gazeta rzekomo miała pisać o rzekomym telefonie BOR-owika z pokładu rozbitego Tu-154, za co została surowo skrytykowana przez medialnych etyków... a po paru dniach się okazało, że ND nic takiego nie napisał. Mocne; a najmocniejsze jest to, że szefowa REM uważa, że nie ma za co przepraszać;
  • witamy na planie "Raportu mniejszości": policja w Rotterdamie testuje system "znakowania" włamywaczy poprzez opryskiwanie markerami DNA. System jest tak skuteczny, że policja łapie przede wszystkim pracowników biur, którzy zapominają go wyłączyć przy drzwiach, natomiast jak dotąd nie udało się dokonać ani jednego aresztowania przestępcy w oparciu o taki dowód.
    Ze swojej strony mogę się założyć, że z czasem przyjdą następne problemy: oblani tym całym DNA złodzieje będą pozywać twórców systemu za różnego rodzaju szkody zdrowotne i... pewnie mogą nawet wygrywać;
  • u nas nadal trwa przepychanka wokół zadziwiającego zainteresowania służb specjalnych billingami dziennikarzy -- polecam wywiad z ex-zastępcą prokuratora generalnego Olejnikiem w piątkowej Wyborczej ("powinno być tak, że wszystkie działania, które ingerują w konstytucyjne swobody, mogą mieć miejsce tylko w ściśle określonych zapisanych w ustawie sytuacjach. I tylko pod kontrolą sądu"), tymczasem za Wielką Wodą służby chcą przywołać do porządku dziennego telekomy, które unowocześniając oprogramowanie i wprowadzając nowe usługi... utrudniają podsłuchiwanie rozmów. A miał być z tego Obamy taki demokrata...
  • i jeszcze coś o telefonach, lepsze nawet (bo Polskie): ledwie co polscy dyplomaci dostali ulubiony gadżet owego demokraty -- znaczy się MSZ wydał mnóstwo kasy na urządzenia BlackBerry dla 2/3 pracowników resortu (!) -- a tu... trzeba było te urządzenia powyłączać, bo się w ministerstwie dowiedzieli, że ta cała poczta przechodzi przez Kanadę.
    Jestem już pełen obaw, bo przecież ledwie co odtrąbiono inny sukces: resort ministra Sikorskiego wywalił kasę na telefony satelitarne (co będzie jak się dowiedzą, że Polska nie ma swoich satelitów?!?); mało tego -- za 74 mln złotych chcą budować... globalną sieć dla polskich dyplomatów...;
  • minister Sikorski może się jeszcze fascynować gadżetami (i zatrudniać córkę kolegi z pracy), tymczasem (nie po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni) okazało się, że najsłabszym punktem zawsze są ludzie. Nie byłoby wycieku 400 tys. najtajniejszych dokumentów dotyczących amerykańskich operacji w Iraku, gdyby na przełożonych nie wkurzył się Bradley Manning -- niskiej rangi analityk wywiadu, którego zakapował "nawrócony" cracker i "dziennikarz"... Fascynująca historia, którą na pewno za góra 3 lata zobaczymy w kinach, a ja może nawet na to pójdę (w przeciwieństwie filmu u Facebooku, który mnie kompletnie nie interesuje);
  • jaki kraj taki terroryzm, chciałoby się sparafrazować klasyka: jaki jest najgroźniejszy zawód w Polsce? Oczywiście polityk, a zwłaszcza poseł albo eurodeputowany. Ochronę BOR dostał Jacek Kurski (teraz będzie miał swój własny konwój, nie będzie musiał jeździć na kufrze innym), wielkie niebezpieczeństwo groziło także Zbigniewowi Ziobro.
    Przypomnijmy, że od wtorkowego ataku wariata na łódzkie biuro PiS na polskich drogach zginęło statystycznie 75 osób, co rzecz jasna nie budzi niczyjego niepokoju. Ani ex-premier Kaczyński nie żąda od nikogo podpisania deklaracji, nikt nie składa żadnych kwiatów, nikt nikogo za nic nie przeprasza. Oczywiście byłoby inaczej, gdyby jakiś poseł zginął w katastrofie komunikacyjnej -- od ręki media zaroiłyby się dziesiątkami analiz, rozwiązań i "ważkich pytań", ktoś by od kogoś żądał uderzenia się w czyjeś piersi, ktoś by się z tego tłumaczył.
    A tak... wiadomo.
Komentarze (12)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D