Piszę bloga, ale nie jestem blogerem
 Oceń wpis
   

Blog Forum Gdańsk 2010Zaczepiło mnie dziś parę osób pytając o zapowiedzianą quasi-relację z Blog Forum Gdańsk 2010, zapewne licząc na niezłe kontrowersje.

Kontrowersji nie będzie, bo chociaż czułem się momentami jak na tureckim kazaniu (poznałem ciekawe użycie słowa "ekspertyza" -- otóż "mieć ekspertyzę" to "mieć kwalifikacje), a momentami jak na obradach Związku Zawodowego Pracowników Blogosfery (nie da się ukryć, że to co nas podnieca to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces pierwsza klasa) -- a ponadto mogę jeszcze odesłać do ciekawych konstatacji Małgorzaty Karoliny Piekarskiej -- ogólnie jestem pewien, że impreza mogła się podobać (wyjąwszy serwowane dania, które były okropne oraz sytuację na froncie toaletowym, która była koszmarna).

Czego mi najbardziej zabrakło? Dyskusji o wolności (i ewentualnie granicach wolności) w internecie -- zabrakło mi tego tym bardziej, że cała konferencja została zorganizowana pod hasłem wolności właśnie. W zasadzie jedyne trzy kwadranse tematowi poświęcił Vagla, ale późniejszy panel dyskusyjny, w którym miałem zaszczyt wziąć udział, zdominowały pytania o wolność do wieszania reklam na blogaskach oraz pytania "dlaczego blogujesz?" (Z drugiej strony życzę Ardzu i Samiemu, żeby i w ich krajach prędko zaczęły ludzi trapić takie problemy jak nas.)

A przecież mówiąc w kontekście WikiLeaks o niedopuszczalności organizowanych przez Anonimów mścicielskich ataków DDoS na serwery MasterCarda, Visy i PayPal (o sprawie mówił w swoim wystąpieniu Vagla) nie sposób nie zauważyć dwóch dodatkowych i wcale nie marginalnych aspektów sprawy: (i) raz, że zaczęło się od tego, że PayPal zablokował konto organizacji, za pomocą którego zbierano pieniądze przeznaczone na obronę Bradleya Manninga, więc jego działanie może skutkować niemożnością skorzystania przez szeregowego z prawa do obrony przed oskarżeniami kierowanymi przez reżim Obamy, a co więcej (ii) już John Locke pisał ("Dwa traktaty o rządzie"), że prawem ludu jest wypowiedzieć posłuszeństwo tyranowi i jego prawom.
Skoro PayPal -- ulegając namowom tyranii -- zagarnia pieniądze wpłacane na pokrycie kosztów adwokata dla Manninga (mówiło się o wydatkach rzędu 100 tys. dolarów!) to automatycznie stawia się poza wszelkimi nawiasami. (Jeśli chcecie poczytać więcej o kosztach i wydatkach WikiLeaks, polecam ten tekst na "Wired".)

I jeszcze jedno (znów będzie o Vagli, który z dystansem odniósł się do wystąpienia Samiego): nie zawsze jest tak prosto, że jest sobie jakieś prawo, którego wystarczy przestrzegać, choćby i sarkając, że dura lex sed lex. Jak się okazuje w Tunezji (specjalnie porozmawiałem o tym z Samim Ben Ghrabią) nie ma prawa, które zakazywałoby krytyki rządu; jest tam całkowicie inaczej: każdy Tunezyjczyk ma prawo mówić o rządzie źle. A najgorzej jest, jeśli z prawa zechce skorzystać...
(Tu muszę sam uderzyć się solidnie w piersi, bo za rzadko i za mało wspominam o tym, że prawo to nie tylko jego litera, a nawet nie praktyka -- ale to coś, czego przeczytać się nie da.)

I ostatnia sprawa, którą zasygnalizowałem ćwierćzdaniem i chyba chciałbym rozwinąć: masakrycznie dziwnie się czuję z wrażeniem, że coraz więcej ludzi odbiera wolność wyłącznie przez pryzmat "tego na co mi się zezwala" -- w ładnej wersji brzmi to "wolność ma swoje granice". Otóż co do zasady jest to bzdura: jeśli wolność ma swoje granice, to przestaje być wolnością i staje się ograniczeniem wolności (tak też rezolutnie mówi o tym nasza konstytucja)!
I owszem: takie ograniczenia są jak najbardziej słuszne -- o tyle, o ile służą wolności innych osób -- co nie zmienia podstawowego faktu, że z podstawowego punktu widzenia z wolnością nie mają nic wspólnego.

Podejście "wolność jest tym na co mi zezwolono" prowadzi do akceptacji absurdalnej (z mojego punktu widzenia) gry z moderatorami Facebooka, którzy zasadniczo mogą skasować komuś konto "zaniemanie racji" (vide profil żaglowca Fryderyk Chopin) albo zasad sklepiku Apple, który pozwala właścicielom iPhonów na instalowanie dowolnych aplikacji, pod warunkiem, że sklepik się na to zgodzi (popatrzcie na to w ten sposób: to mój telefon, ale co mogę w nim mieć, mówi mi producent telefonu)... W normalnym świecie taka postawa byłaby zasadniczo piętnowana -- ale w naszym świecie za nieszkodliwych wariatów uważa się osoby, które mogą twierdzić, że im większy wybór tym lepiej (klasycznym nieporozumieniem jest dla mnie felieton Wojtka Orlińskiego, który wydaje się dowodzić, że najlepiej nie mieć w ogóle wyboru...)

I temat ostatni, o którym też pamiętałem przed imprezą, ale nie było jak: ograniczenie naszych praw i wolności (głównie przez nasze kochane władze i urzędy) przez to, że nie chce się im wykonywać swoich podstawowych obowiązków. Już mi się nawet nie chce mówić o krnąbrnych i leniwych urzędniczkach (to norma), ale o tym, że jeśli my czasem mamy prawo coś wiedzieć, a oni chcą to przed nami ukryć -- co następuje z pogwałceniem naszej wolności -- zawsze warto pamiętać.

(Kolejna dygresja: owej popkulturowej presji nie są w stanie oprzeć się nawet cyberdysydenci -- "mściciele" chętnie pokazują się w znanych z hollywoodzkiego (acz skądinąd doskonałego) filmu "V for Vendetta" maskach Guya Fawkesa. To już taka popkultura buntu i bunt popkultury...)

Czego mi jeszcze zabrakło na Blog Forum? Przede wszystkim obecności osób, które z pewnością piszą bloga, ale blogerami raczej nie są (bo od głośnych zapewnień "jestem blogerem" robiło się mocno mdło). Mam na myśli zasadniczo WO, ale pewnie i paru innych dziennikarzy, którzy całkiem nieźle radzą sobie na blogowym poletku, a także blogujących polityków. Skład personalny był dość jednorodny, nie brakowało cmokań przy wystąpieniach kolegów (oraz zbytecznych przysrywanek...), przez co największym smaczkiem był chyba Rajmund Pollak -- co oczywiście nie przeszkodziło członkom Związku Zawodowego Pracowników Blogosfery ochać i achać po, przed i w trakcie każdej jego wypowiedzi (co jest najlepszym dowodem, że największym wrogiem związkowca jest inny związkowiec).

Dla mnie duże doświadczenie, zgodnie jednak z poczynioną wcześniej zapowiedzią (powtórzoną na głos do mikrofonu): byłem na takiej imprezie pierwszy i ostatni raz; nie mój świat. Zasadniczo dlatego, że może ja i piszę bloga, ale blogerem chyba się jednak nie czuję (a wiem to na bank właśnie od soboty).

 

PS z kronikarskiego obowiązku muszę wspomnieć, że do Rejestru Korzyści Blogerskiej muszę dopisać przeloty na trasie WRO-WAW-GDN (i nazad) oraz nocleg w hotelu, co był uprzejmy bilet LOT GDN-WAW-WROsfinansować gdański magistrat (mam nadzieję, że nie za pieniądze na odśnieżanie -- a śmiem pytać, bo przeszedłszy się w sobotę wieczorem z Dominikiem Kaznowskim po Długim Targu i przyległościach doszedłem do wniosku, że nikt tej ich starówki nie sprząta z nadmiaru śniegu...). (Zastanawialiśmy się z Vaglą czy aby profesjonalni blogerzy prowadzący działalność gospodarczą uwzględnią owe darmowe świadczenia w przychodach i opodatkują ją; wyszło, że świadomość w narodzie niewielka...)
Aha, dostałem też jakąś torebkę z suwenirami (jakiś długopis, notesik, czarodziejski kubeczek wykonany rączkami chińskich dzieci -- to dobry akcent do dyskusji o wolności), ale posiałem go w szatni, pewnie ktoś sobie wziął. I dobrze.

PS2 nie dziwcie się też, jeśli przestanę jechać po Orąż. Poznałem Wojtka Jabczyńskiego, który okazał się bardzo fajnym człowiekiem -- chociaż pracuje w Tepsie! Po Microsofcie jeżdżę mało, więc ze spędzonych wspólnie z Patrykiem Góralowskim 5 godzin w restauracji na piętrze gdańskiego portu lotniczego tłumaczyć się nie będę... ;-)
 

Komentarze (22)
Odsprzedaż produktów z... Tajemnica korespondencji...
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D