Ciekawe: jak pisze e-Prawnik.pl (tak, to ten serwis, który ma redakcję prawie pod Wawelem) zgodnie z wyrokiem NSA z 23 marca 2010 r. (I FSK 326/09) kancelaria prawna, działająca pro bono -- czyli bez uzyskania wynagrodzenia od reprezentowanej strony -- nie musi odprowadzać od wartości swoich usług podatku VAT.
Takie są konsekwencje orzeczenia, w którym oddalono skargę kasacyjną Ministra Finansów na orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 10 grudnia 2008 r. (III SA/Wa 1355/08) uchylające zaskarżoną interpretacją podatkową. Zdaniem podatnika świadczenie przez profesjonalnych pełnomocników bezpłatnej pomocy prawnej na rzecz organizacji pozarządowych w porozumieniu z fundacją, która prowadzi program Centrum Pro Bono powinno podlegać zwolnieniu ze względu na fakt, iż prowadzi do kształtowania wizerunku kancelarii, która -- jest to konsekwencją ograniczeń nałożonych przez korporacje zawodowe -- nie może prowadzić reklamy swoich usług (dotyczy to głównie adwokatów, ponieważ z etyki radcowskiej wykreślono zakaz reklamy), zatem nie powinna być opodatkowana na podstawie art. 8 ust. 2 ustawy o VAT.
wyrok NSA w Warszawie z 23 marca 2010 r., I FSK 326/09 oraz wyrok WSA w Warszawie z 10 grudnia 2008 r., III SA/Wa 1355/08
Zdaniem fiskusa pogląd podatnika był nieprawidłowy, ponieważ (cytuję za orzeczeniem sądu I instancji) "w sytuacji gdy świadczone są usługi nieodpłatnej pomocy prawnej przez podmiot zajmujący się komercyjnie świadczeniem takich usług, nie można o takim świadczeniu usługi mówić, iż jest ona związana z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Świadczenie takiej usługi nie wynika z istoty prowadzonego przedsiębiorstwa, lecz stanowi usługę samą w sobie, która z chęci przedsiębiorcy stała się nieodpłatna. (...) Usługa bezpłatnej pomocy prawnej stanowi przedmiot działalności, nie jest zaś związana z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa jako takiego".
Zdaniem warszawskiego WSA stanowisko ministra było nieprawidłowe. Kancelaria prowadzącej działalność pro bono nie musi opodatkować wartości bezpłatnej pomocy prawnej, ponieważ bezpłatne usługi podlegają podatkowi VAT tylko wówczas, gdy podatnik miał prawo odliczyć podatek zapłacony przy zakupach związanych z tymi usługami, a ich świadczenie nie jest związane z prowadzonym przedsiębiorstwem.
Dlaczego poświęcam tej nudnej (bo podatkowej) sprawie uwagę na łamach Lege Artis? To bardzo proste: utrzymujący się pogląd o konieczności zapłacenia podatku VAT od wartości bezpłatnej pomocy prawnej dość skutecznie mrozi szereg tego rodzaju inicjatyw, a to dlatego, że adwokaci czy radcowie prawni nie byli skłonni ani podejmować ryzyka, ani też dopłacać 22% do bezpłatnego prowadzenia czyichś spraw.
Ba, zdarzyło mi się nawet osobiście -- jako pełnomocnikowi pozwanego, mając po drugiej stronie powoda reprezentowanego przez profesjonalnego pełnomocnika -- nie zawrzeć korzystnej dla obu stron ugody sądowej tylko dlatego, że warunkiem ugody była rezygnacja z kosztów, a pan mecenas postawił wyraźne weto -- bo popłynąłby właśnie na vacie.



