PKP: zdjęcia na dworcach kolejowych tylko za naszą zgodą
 Oceń wpis
   

Procedura i zasady wykonywania zdjęć na dworcach kolejowych PKP S.A.Ta sprawa mnie naprawdę zbulwersowała. Oto jak pokazują sobie ludzie na forum Canon-Board.info (a mi linka podesłał Czytelnik, za co niniejszym dziękuję) nasze kochane Polskie Koleje Państwowe SA ustanowiły sobie dokument (?) o nazwie "Procedura i zasady wykonywania zdjęć na dworcach kolejowych PKP S.A." -- coś na obraz i podobieństwo regulaminu pstrykania fotek -- a w nim same ładne kwiatki.

Po pierwsze PKP łaskawie zezwala na nieodpłatne wykonywanie zdjęć "na własny użytek o charakterze niekomercyjnym". To już coś -- przynajmniej wiadomo, że jak ktoś się przyczepi, to nie trzeba już mówić "służbowo, na statek", lecz "prywatnie, o charakterze niekomercyjnym" -- j mają się odczepić. Nie tak jak tutaj.

Po drugie PKP reguluje sposób wykonywania swoich obowiązków przez dziennikarzy. Otóż osoby wykonujące zdjęcia na potrzeby prasowe i "działające na podstawie ustawy o prawie prasowym" (WTF?) mogą się tym zajmować "tylko po okazaniu pisemnej bądź telefonicznej zgody" wydanej (w oryginale "przedstawionej") przez jeden z wymienionych podmiotów.
Tu robi się naprawdę interesująco: raz, że zawsze miałem wrażenie, że PKP odpowiada za wożenie ludzi, a nie regulację zawodu dziennikarza (jak widać skoro to pierwsze idzie im słabo, to przynajmniej realizują się w tym drugim), a także, że prasie ustawowo i konstytucyjnie przysługują pewne swobody i w zasadzie PKP nic do tego -- zaś akredytacja to dość specyficzny sposób reglamentowania dostępu do dóbr naprawdę rzadkich... -- zatem konieczność uzyskania zgody "na konkretny dzień i wybrane godziny" (to co, jakbym chciał sfotografować syf na wrocławskim Dworcu Głównym, to odmalują, posprzątają i dopiero pozwolą?)
Na marginesie: w jaki sposób można okazać telefoniczną zgodę? Ale może to zmartwienie kolei, skoro "przedstawić" owo zezwolenie ma jeden ze wskazanych tam podmiotów?

Ale najciekawszy jest passus na dole: "zadaniem Policji, Straży Ochrony Kolei i Ochrony dworca kolejowego PKP S.A. jest między innymi, egzekwowanie przestrzegania tych zasad i uniemożliwienie wykonywania zdjęć o charakterze komercyjnym bądź prasowym bez wyżej wymienionych uzgodnień z właścicielami nieruchomości".
Czyli jest tak, że kolejarze ustanawiają sobie coś w rodzaju -- zupełnie prywatnego -- regulaminu pstrykania zdjęć, ale zaprzęgają (czy skutecznie?) do egzekwowania nałożonych tam zakazów organy ścigania, które -- zawsze warto przypomnieć: odpowiadają za zwalczanie, wykrywanie i zapobieganie przestępczości.

Jestem nieprawdopodobnie ciekaw w jaki sposób policja czy SOK egzekwują przestrzeganie tych zasad, a także uniemożliwiają wykonywanie zdjęć prasowych bez zezwolenia kolejarzy? Czyżby naprawdę stosując środki przymusu wobec opornych (bo wiadomo, że każdy fotograf to terrorysta)? No i (nie mniej istotne): czy policja w ogóle wie o tym, że PKP SA "zadaniuje" ją na takich plakatach? A może władze spółki i kierownictwo policji zawarły nawet jakieś porozumienie w tym zakresie?

I jeszcze jedna ciekawostka: pod edyktem podpisał się Michał Wrzosek... rzecznik prasowy (o, przepraszam: Rzecznik Prasowy) PKP SA. Znaczy się w PKP tak, że takie regulaminy wprowadza -- oraz rozkaz ścigania dziennikarzy patrolom i sokistom -- wydaje właśnie osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami.

Temat tak bardzo mnie zbulwersował, że pozwoliłem sobie napisać do rzecznika prasowego (o przepraszam, Rzecznika Prasowego) listela z garścią pytań. Nie boję się, bo odkąd mamy XXI wiek w pociągu moja noga postała najwyżej 3 razy (serio-serio -- ale teraz już wiem, że miałem nosa), z czego ostatni raz 11 miesięcy temu (po 8 latach przerwy) wiozło mnie ze stolicy do Wrocławia -- i mam wielki plan więcej z usług tego dziadostwa nie korzystać.
Więc mnie nie wywloką za chabety.

 

PS jakby się ktoś zastanawiał czego wstydzą się Polskie Koleje Państwowe S.A. to polecam wpis Ewki. A zresztą, pozwolę sobie nawet pokazać filmik jej autorstwa na ten temat.
Uwaga, materiał tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

  

 

Komentarze (39)
"Przywożę wam pokój"
 Oceń wpis
   

jak Chamberlain przywozi pokójPrzeczytawszy parę relacji -- w tym oficjalną -- z debaty premiera Tuska z internautami oraz recenzji uczestników, a także recenzji z recenzji (przy czym polecam dobry komentarz Jacka Sierpińskiego) -- czasu na oglądanie tego nie miałem, zresztą nawet jakbym go miał to i tak uważałbym, że czasu szkoda -- doszedłem do prostej konstatacji.

Otóż jeśli nawet Prezes Rady Ministrów był łaskaw się wyrazić, iż "Mogę się zobowiązać, że wstrzymamy prace nad projektami, które prowadzimy, żeby wysłuchać państwa opinii", to jednak nie dziwi mnie, że "Co nie znaczy jednak, że ze wszystkimi [opiniami] będziemy się zgadzać", zwłaszcza, że "W interesie wszystkich jest, żeby to, co jest przestępczością w świecie realnym, nie pleniło się w świecie wirtualnym, bo nie znajdziemy skutecznych sposobów ścigania. Dla przestępczości w Internecie nie może być większej swobody i tolerancji tylko dlatego, że to Internet".

Nie dziwi mnie zatem znak zapytania w tytule tekstu na Gazeta.pl ("Zwycięstwo internautów?"). Jestem bowiem więcej niż pewien, że jest to tego samego rodzaju zwycięstwo, jakie Neville Chamberlain ogłosił po powrocie z konferencji monachijskiej -- "przywożę wam pokój".

Mówiąc trywialnie: posiedzieli, pogadali, wypili parę kontenerków mineralnej, ponagrywali się, premier przemówił -- i wszystko będzie jak było, jak jest, jak będzie.
Owszem, może i z tego projektu nieszczęsny Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych wyleci -- na marginesie: Prezes Rady Ministrów może obiecywać nawet prawo pierwokupu nieruchomości w Niederlandach: jakby nie patrzeć dysponentem projektu jest cała Rada Ministrów, więc jeśli minister od ogórków z ministrem od fikołków przegłosują ministra od armat to nic z tego i tak nie będzie... -- może hasło "art. 179a" zostanie wymazane gumką myszką, ale za długo już zżeram zęby, żeby uwierzyć, że temat wkrótce nie wróci na salony.

Tak, panie Premierze, tak, Panowie Internauci, przywieźliście nam pokój...

Komentarze (17)
KWP we Wrocławiu: chcesz wiedzieć? to się przedstaw
 Oceń wpis
   

W ramach zbierania ciekawostek na temat niestworzonych wymogów stawianych przez organy zobowiązane do udzielania informacji publicznej trafiłem na stronę BIP Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. A tam -- a jakże -- wzór wniosku do wydrukowania (i ani słowa o tym, iżby można było zawnioskować w jakikolwiek inny sposób, np. ustnie czy listelem).

A na samym dole wniosku magiczna formułka "wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997 r. /Dz.U. Nr 133 poz. 883 z późn. zm./
Zobaczcie zresztą sami:

KWP we Wrocławiu wniosek o dostęp do informacji publicznej

Nie dość, że sama formułka jest nieco do bani (kłania się art. 24 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych), że ustawa miała tekst jednolity w Dz.U. nr 101 poz. 926 z 2002 r. i taka powinna dziś być wskazana publikacja, to jeszcze w dodatku niedopuszczalne jest uzależnienie udzielenia informacji publicznej od wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Komentarze (24)
Ochrona danych osobowych członków związków zawodowych
 Oceń wpis
   

Informowanie pracodawcy przez związki zawodowe o składzie osobowym organizacji od zawsze budzi poważne wątpliwości. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pracodawca decydował się na wystosowanie do działającej u niego organizacji zakładowej z żądaniem przekazania mu imiennej listy osób, które korzystają z prawa do obrony w sprawach indywidualnych (w ogólności będzie to wymóg zawiadomienia ZZ o zamiarze i przyczynie rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony -- art. 38 par. 1 kp).

art. 38 kodeksu pracy:

§ 1. O zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony pracodawca zawiadamia na piśmie reprezentującą pracownika zakładową organizację związkową, podając przyczynę uzasadniającą rozwiązanie umowy.
§ 2. Jeżeli zakładowa organizacja związkowa uważa, że wypowiedzenie byłoby nieuzasadnione, może w ciągu 5 dni od otrzymania zawiadomienia zgłosić na piśmie pracodawcy umotywowane zastrzeżenia.
§ 5. Po rozpatrzeniu stanowiska organizacji związkowej, a także w razie niezajęcia przez nią stanowiska w ustalonym terminie, pracodawca podejmuje decyzję w sprawie wypowiedzenia.

z ustawy o związkach zawodowych:

art. 7 ust. 2 W sprawach indywidualnych stosunków pracy związki zawodowe reprezentują prawa i interesy swoich członków. Na wniosek pracownika nie zrzeszonego związek zawodowy może podjąć się obrony jego praw i interesów wobec pracodawcy.

art. 25(1) ust. 2 Organizacja (...) przedstawia co kwartał (...) informację o łącznej liczbie członków tej organizacji (...).

art. 30 ust. 2(1) W indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, w których przepisy prawa pracy zobowiązują pracodawcę do współdziałania z zakładową organizacją związkową, pracodawca jest obowiązany zwrócić się do tej organizacji o informację o pracownikach korzystających z jej obrony (...). Nieudzielenie tej informacji w ciągu 5 dni zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących tych pracowników.

z ustawy o ochronie danych osobowych:

art. 27 ust. 1 Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdro wia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

Regulujący tę kwestię przepis art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych, zgodnie z którym pracodawca powinien zwrócić się do organizacji związkowej o udostępnienie informacji o pracownikach korzystających z obrony związkowej w indywidualnych sprawach można rozumieć dwojako:

  • jako generalne uprawnienie do żądania imiennej listy pracowników chronionych; w takim przypadku brak przekazania danych osób korzystających z przywileju w ciągu 5 dni zwalniałby pracodawcę z konieczności współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących pracowników niewskazanych na liście;
  • jako podstawę do ubiegania się o informację na temat konkretnych, wskazanych we wniosku pracowników, wobec których pracodawca zamierza w najbliższej przyszłości podjąć pewne kroki.

Różnica na pozór znikoma, ale w praktyce bardzo istotna.
W pierwszym wariancie pracodawca zadaje ogólne pytanie (kto?), a w odpowiedzi otrzymuje wykaz pracowników, którzy są członkami związku zawodowego bądź poddali się jego opiece. Pracodawca musi konsultować się ze związkami w przypadku jakichkolwiek decyzji personalnych dotyczących wskazanych osób. Taki sposób zdaje egzamin przede wszystkim w małych i średnich firmach, albo w takich, gdzie nie ma dużej rotacji zatrudnienia.
Drugi wariant wymaga złożenia wniosku wskazującego konkretne nazwiska: (czy Kowalski? czy Nowakowski?) -- zaś organizacja związkowa udziela precyzyjnej odpowiedzi na w ten sposób postawione pytanie.

Minusem przyjęcia takiego rozwiązania jest konieczność każdorazowego, precyzyjnego, występowania o udzielenie stosownej informacji, co przecież -- bo związki nie są zobowiązane do zachowania tego faktu w sekretności -- może wzbudzić uzasadniony popłoch wśród zatrudnionych. Pod tym względem wariant pierwszy wydaje się idealny -- chlebodawca otrzymuje pełną listę podwładnych objętych obroną związkową i w ramach takiej wiedzy może działać.

Prawomocny wyrok WSA w Warszawie z 28 października 2009 r., II SA/Wa 16/09, do poczytania tutajWariant idealny nie oznacza -- moim zdaniem -- rozwiązania zgodnego z przepisami. Uważam bowiem, że żaden z przepisów ustawy o związkach zawodowych nie daje pracodawcy uprawnienia do domagania się od organizacji związkowej ogólnej listy osób objętych obroną w sprawach indywidualnych, ani też nie daje uprawnienia do udostępnienia listy nazwisk zakładowej organizacji związkowej.
Podstawą taką nie będzie z pewnością art. 25(1) ust. 2 ustawy związkowej, który nakłada na organizację zakładową powinność wyłącznie w zakresie poinformowania o łącznej liczbie jej członków. Ale nie będzie prawidłowe także wskazanie art. 30 ust. 2(1) ustawy, który i owszem, daje pracodawcy prawo do zwrócenia się z żądaniem udzielenia imiennej informacji, acz ze względu na redakcję zdania ostatniego ("nieudzielenie...zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania w sprawach dotyczących tych pracowników") -- co osobiście rozumiem jako wskazówkę, że sam wniosek powinien także odnosić się do konkretnych, wskazanych przez pracodawcę, osób.

I teraz najciekawsze: nie tak dawno kwestia udostępniania nazwisk osób korzystających z opieki zakładowej organizacji związkowej była przedmiotem rozważań Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (wyrok z 28 października 2008 r., II SA/Wa 16/09).
Oto spółka prawa handlowego zażądała od działającej zakładowej organizacji związkowej imiennego wykazu osób korzystających z ochrony. W odpowiedzi kierownictwo komisji zakładowej zwróciło się do GIODO z wnioskiem o wydanie zakazu przetwarzania tych danych osobowych, w szczególności ze względu na fakt, iż dane o przynależności związkowej należą do tzw. "danych sensytywnych" (art. 27 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych). GIODO nie znalazł przy tym przesłanek do zastosowania przepisów uprawniających do przetwarzania danych wrażliwych (ust. 2).

Przy okazji padło dość ciekawe sformułowanie, które pozwolę sobie powtórzyć za uzasadnieniem przywołanego wyroku WSA. Otóż Inspektor przyjął, że

Przepisy art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych oraz art. 232 kp nie upoważniają pracodawcy pozyskiwania od związku zawodowego w formie imiennej listy pracowników korzystających z ochrony wyżej wymienionego związku zawodowego, bowiem narusza to jedną z podstawowych zasad przetwarzania danych osobowych, jaką jest zasada adekwatności, zaś pracodawca pozyskuje w ten sposób dane osobowe pracowników objętych ochroną związkową również na zapas (ewentualna realizacja trybu z art. 38 Kodeksu pracy, może ale nie musi się rozpocząć), co w świetle przepisów ustawy jest niedopuszczalne. Ponadto GIODO nie kwestionuje prawa do pozyskiwania informacji o pracownikach korzystających z ochrony związkowej, ale jedynie sposób realizacji tego prawa i stąd też, mając na uwadze unormowania wynikające przede wszystkim z przepisów ustawy o ochronie danych osobowych, powinien realizować prawo z art. 30 ust. 2(1) ustawy poprzez indywidualne wystąpienie odnoszące się do poszczególnego pracownika.

Nie będę ukrywał, że pogląd ten uważam za zdecydowanie prawidłowy, zarazem oparcie zarzutów pracodawcy na art. 27 ust. 2 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych -- który zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych jeśli jest to niezbędne do wykonania zadań administratora w zakresie zatrudniania pracowników -- za naciągane. (Naciągane, albowiem i owszem -- przepis upoważnia pracodawcę do przetwarzania danych pracowników, o których mowa w art. 30 ust. 1(2) ustawy o związkach zawodowych, ale właśnie w zakresie, w jakim został złożony wniosek -- a wniosek generalny jest co do zasady niezgodny z tym przepisem.)

Dlatego też wskazane w uzasadnieniu wyroku przesłanki rozstrzygnięcia wydają mi się bardzo niejasne.
Z jednej strony bowiem WSA pisze, że "pracodawca miał nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek zażądać od związku zawodowego wykazu osób, bądź danych osobowych osoby, o ile związałby tę powinność (żądania od organizacji związkowej) ze ściśle określonymi celami wynikającymi z Kodeksu pracy. Zaś tym celem może być np. zamiar wypowiedzenie pracownikowi umowy o pracę zawartą na czas nieokreślony", z drugiej zaś wskazuje się, że "Innymi słowy mówiąc, pracodawca ma obowiązek poznać stanowisko organizacji związkowej co do imiennie oznaczonych osób korzystających z jego ochrony, jednakże tylko pod warunkiem, że w swoim żądaniu przedstawi jego cel, tzn. powoła się na zamiar przewidziany np. w art. 38 lub 52 kp i bez znaczenia w przedmiotowej sprawie jest, czy wskaże w tym żądaniu ściśle określone osoby, czy też powoła się ogólnie na ów zamiar".

A jeszcze dalej -- i to już jest w ogóle najlepsze -- "Natomiast z drugiej strony nie sposób podzielić stanowiska organu, że pracodawca nie ma prawa do zbierania tych danych w formie imiennej listy pracowników. Jeżeli w swoim żądaniu określi wskazany już wyżej cel, podając np. imienną listę pracowników, którym zamierza wypowiedzieć umowę o pracę lub też rozwiązać z nimi umowy o pracę bez wypowiedzenia, to w takiej sytuacji - w ocenie Sądu - nie można mu zarzucić, że narusza wskazane już wyżej przepisy ustawy o ochronie danych osobowych."

No właśnie tu jest pies pogrzebany! -- chciałoby się zakrzyknąć -- najpierw imienna lista podwładnych, co do których pracodawca zamierza podjąć pewne kroki, a następnie odpowiedź związków zawodowych -- odnosząca się do wskazanych przez pracodawcę we wniosku nazwisk.

Ciekawe, że tak czy inaczej WSA stanął na stanowisku, że złożony przez pracodawcę (konkretny) wniosek był zbyt ogólnikowy, a zatem nie spełniał wymogu adekwatności przetwarzania danych osobowych (art. 26 ust. 1 pkt 3 UoODO).

Wyrok jest prawomocny, co oznacza, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych najwyraźniej podzielił stanowisko sądu (ale jak je zrozumiał?) i nie skorzystał z możliwości wniesienia skargi kasacyjnej.
Dużo wyjaśniłaby wiedza na temat dalszych losów sprawy (WSA uchylił decyzję GIODO, więc Inspektor powinien, po zakończeniu postępowania, wydać kolejną decyzję) oraz ostateczne stanowisko organów.
Może o sprawie jeszcze uda się coś poczytać.

Komentarze (14)
Co w zasadzie będzie wpisywane w RSiUN?
 Oceń wpis
   

Pewne rzeczy zostały poruszone w komentarzach pod wczorajszym tekstem, ale sprawa jest na tyle poważna, że warto machnąć jeszcze jeden tekst o bublowatym projekcie art. 179a PT, jaki zamierza nam zaserwować rząd premiera Donalda Tuska.

No to może znów w punktach, bo jakoś mi tak łatwiej punktować:

  • słusznie zwrócił uwagę Maciej, że jeśli do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych wpisywane będą "adresy elektroniczne pozwalające na identyfikację stron internetowych" (art. 179a ust. 2), to może się okazać, że w tym zakresie prawo telekomunikacyjne nie będzie grało z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie bowiem z definicją adresu elektronicznego (art. 2 pkt 1 UoŚUDE) jest nim "oznaczenie systemu teleinformatycznego umożliwiające porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej".
    Czyli, wgryzając się głębiej w definicje ustawowe (definicja ta składa się z dwóch innych, ale nie będę już P.T. Czytelników męczył) adres elektroniczny to sposób w jaki oznaczamy urządzenia teleinformatyczne pracujące w sieciach telekomunikacyjnych, które przeznaczone są do indywidualnego porozumiewania się ludzi na odległość.

    Ustawa podpowiada nam, że zasadniczo pojęcie adresu elektronicznego odnosi się do poczty elektronicznej, ale nie tylko. Adres taki będzie miał inny środek zdalnej komunikacji, pod warunkiem, że służą do kontaktu indywidualnego.
    Listel -- tak, JID -- tak, numerek gaga-dudu -- tak; ale już www.cośtam.tu nie jest adresem elektronicznym w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną;
     
  • projektodawca tego koszmarka pomyślał o tym, i oto w art. 179a ust. 20 pkt 1 przewiduje się delegację ustawodawczą dla Prezesa Rady Ministrów, który miałby w stosownym rozporządzeniu określić m.in. "postać adresów elektronicznych" podlegających wpisowi do RSiUN.

    Tu są dwa podstawowe problemy natury prawnej:
    (raz), że jeśli premier będzie starał się opisać adresy stron internetowych w taki sposób, w jaki znają je normalni ludzie (a więc ten modelowy evcom.blog.iwoman.pl/wpis...html) -- i nawet jeśli raczy tam łaskawie wyjaśnić za które ziobro należy stronę tę powiesić w Rejestrze -- to rozporządzenie takie będzie niezgodne z UoŚUDE -- bo po prostu: zgodnie z ustawą adres elektroniczny to adres służący do komunikacji indywidualnej, a nie "pokazywania w internecie".
    A przecież już każdy student pierwszego roku prawa albo administracji wie, że skutkiem hierarchii aktów prawnych jest obowiązek zgodności rozporządzeń z ustawami;
    (dwa), że zważywszy na charakter adresu strony internetowej (mam na myśli tę wyliczankę, pamiętacie: (2)evcom.(3)blog.(4)iWoman.pl/(1)wpis....html) kwintesencja działania regulacji, a co za tym idzie stopień jej dotkliwości dla jednej z podstawowych wolności człowieka (wolność słowa), określona będzie w rozporządzeniu.
    Część z P.T. Czytelników zapyta ale w czym rzecz. It's rudimentary, my dear Watson: konstytucyjne prawa i wolności nie mogą być ograniczane poprzez rozporządzenie wykonawcze, zwłaszcza/nawet jeśli jest ono niezgodne z aktem hierarchicznie wyższym;
     
  • więc jeśli nie chcecie, żeby tak było, nie głosujcie na żadnego Kaczora Donalda ;-) lecz po prostu dajcie znać swojemu posłowi, żeby lepiej jeszcze raz zastanowił się nad swoim stanowiskiem przed głosowaniem nad projektem art. 179a prawa telekomunikacyjnego.
    Niezbędne dane -- nazwiska, kontakty -- znajdziecie na tej stronie.

    I nie wstydźcie się napisać do polityka, bo może się okazać, że nie będzie co odpowiedzieć swojemu dziecku, jeśli Cię zapyta gdzie byłeś, kiedy ważyły się losy wolnego internetu w Polsce i rozmawiano o tym, czy takie obrazki mają się pojawiać (zrzut ekranu za stroną blackouteurope.pl):

RSiUN komunikat blokady

PS boże drogi, premier napisał list do internautów, chce się debatować... (a za podesłanie dziękuję P.T. Czytelniczce).

 

Komentarze (33)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2010-03-20 14:26
Grzeznik:
Fixrapid.com -- szukamy frajerów, bo frajerów nie sieją
Nie prawdą jest. Może Kasia korzysta z ułatwień dostępu (dokładniej łindołsowej lupy).
2010-03-20 14:07
znajomy-jeden:
Dojna-krowa.com.pl
@ar-be Jeśli nie potrafisz zrozumieć logicznych argumentów Olgierda, to współczuję Ci...
2010-03-20 09:46
ar_be:
Dojna-krowa.com.pl
@Olgierd o czym Ty piszesz? Jaki mechanizm? Czyjeś zdjęcie zostało użyte do reklamy banku,[...]
2010-03-20 09:16
olgierd:
Dojna-krowa.com.pl
Przecież nikt nikomu nic nie buchnął i nie udostępnił. Warto chyba zrozumieć jak ten mechanizm[...]
2010-03-20 08:00
wariat2k:
Google Analytics opt-out
To tylko gdybanie, ale może w takim kierunku: - gógla nie interesują zyski sieci reklamowych[...]
2010-03-19 22:36
palazi:
Dojna-krowa.com.pl
+++ dla Rafała 111 nic dodać nic ująć. A w EMpikU wgapiałem się w (pierś) plakietkę[...]
2010-03-19 22:28
ANZELM_CIUMLASA:
Google Analytics opt-out
Niechaj Ty i inni komentatorzy (i bloggierzy) nauczą sie rozróżniać słowa "unikalny" i[...]
2010-03-19 19:48
Rafał 111:
Dojna-krowa.com.pl
Ależ sąd oczywiście ma rację. Zdjęcie należało do użytkownika. Zostało przez NK udostępnione w[...]
2010-03-19 17:59
spc:
Google Analytics opt-out
Ja to blokuje tak : - ide tu http://www.mvps.org/winhelp2002/ -sciagam hosts.zip -zastepuje[...]
2010-03-19 17:34
piotrmanps:
Obowiązki informacyjne przedsiębiorców -- raz jeszcze
podobnie art. 34 ustawy o KRS
2010-03-19 17:17
Jurgi:
Google Analytics opt-out
Inni dostawcy? I co, dla każdego dostawcy statystyk będziemy instalować osobną wtyczkę?[...]
2010-03-19 16:46
ar_be:
Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej?
Olgierd, ja nie piszę o skardze, tylko o zapytaniu, czy takie zarządzenie jest zgodne z prawem?[...]
2010-03-19 16:37
Mikołaj (PMM):
Google Analytics opt-out
@ Kosahi Oczywiście, że się da. Są też wtyczki do Firefoksa, blokujące GA. @ Olgierd Wpływ[...]
2010-03-19 16:32
Kosashi:
Dojna-krowa.com.pl
Mi się ten zwyczaj w Empiku podobał. Tylko zawsze pani przy kasie mnie przepraszała, bo mówiła[...]
2010-03-19 16:28
Kosashi:
Google Analytics opt-out
Rozpoznawanie usera po rozdzielczości lub pluginach? Ha, nie wpadłem na to :). A czy Google[...]
2010-03-19 16:25
P4trykx:
Google Analytics opt-out
Do identyfikacji konkretnego użytkowników można użyć adresu IP + dane przeglądarki[...]
2010-03-19 16:16
ar_be:
Dojna-krowa.com.pl
NK ma nauczkę. Następnym razem administratorzy NK dobrze się zastanowią zanim buchną komuś[...]
2010-03-19 16:10
olgierd:
Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej?
Co do nadzoru wojewody to raczej art. 87 ustawy o samorządzie gminnym to wyklucza. Zostaje art.[...]
2010-03-19 15:58
ar_be:
Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej?
Olgierd ma rację, bo w sumie można wysłać zapytanie do nadzoru prawnego wojewody. Tylko nie[...]
2010-03-19 15:24
Kamil2312:
Dojna-krowa.com.pl
To jeśli nasza-klasa przegięła, to co taki potwór jak "Instytut Prawdy Obywatelskiej", dostępny[...]