Andrzej Mleczko o wyborach do PE
 Oceń wpis
   

Andrzeja Mleczki komentarz do wyborów, które już za trzy dni. Zajumałem z "Polityki" na bezczela, bo genialne, no i współgra z moimi odczuciami.

Jak widać nie tylko ja mam wrażenie, że nie o Wielkie Rzeczy(tm) tu chodzi, lecz o prostą sprawę: łatwa kasa, troszkę blichtru, brukselskie burdele i bezpłatne podróże.

Słowem: pamiętajcie w niedzielę!

Komentarze (3)
Strasząc Niemcem niemieckim ludzi znad Niemna
 Oceń wpis
   

Wprawdzie jeszcze nie wiem czy w ogóle pójdę na wybory -- waham się, bo moja nieobecność i tak zostanie przez Mądre Głowy skomentowana w stylu "biedne nasze społeczeństwo, nic nie rozumie, nie interesuje się", zaś mój ewentualny głos jako "boją się Europy, a nie ma się czego bać" (to bzdura i to brednie) -- ale już wiem, że nawet jeśli pójdę, i nawet jeśli dostrzegam kilka dobrych nazwisk (bardzo chętnie zagłosowałybym na Andrzeja Jarocha, bo go znałem kiedyś i nadal lubię, ale jego "program" to bełkot; lubię też Ryszarda Legutko), to i tak nie zagłosuję na Prawo i Sprawiedliwość.

Zacznę może od rzeczy, która skłoniła mnie do napisania tego tekściku: od dzisiejszej porannej audycji w Tok FM, w której Adam Bielan -- próbując wejść w buty tow. "Wiesława" (które mu nie pasują) -- pobrzękiwał antyniemieckim szczerbcem.
Temat przewodni: niemieccy rewizjoniści chcą nam zabrać Stettin und Breslau, zaś skoro nie udało się przemocą, załatwią nas w Parlamencie Europejskim. W czym pomagać im chce -- jakby ktoś nie wiedział -- Platforma Obywatelska, "bo dziadek był w Wehrmachcie" (wiadomo: czego dziadkowi nie udało się przemocą, Don Tusk uczyni z Eryki pomocą.)

I szczerze to szlag mnie trafia, jak Adam Bielan -- człowiek inteligentny, choć dużo w tym tej nowomodnej politycznej inteligencji (gładkości) -- straszy niemiecką nawałą i mówi, że PO powinna zaprotestować przeciwko jakimś ziomkowskim odezwom, w których mówi się o Stettin und Breslau jako o "ojczyźnie wypędzonych".
Nie, nie chcę oddawać Szczecina i Wrocławia Niemcom. Nie chcę, chociaż uważam, że peerelowska propaganda, zgodnie z którą dawno dawno temu była bitwa na Psiem Polu, a później to już odzyskaliśmy nasze Ziemie Zachodnie (w 1945 r.) to zwykłe zakłamywanie historii. Abstrahując od win i odpowiedzialności za hitlerowską zbrodnię, wypada sobie uczciwie powiedzieć: relokaizacja Henryka Dobrego do Krainy Wiecznych Łowów to koniec polskiego Wrocławia (1335 rok), co sprawia, że już defenestracja wrocławska nie jest elementem polskiej historii, zaś Szczecin może pochwalić się jeszcze słabszą więzią z państwem polskim.

Gadanie, że nie wolno Niemcom urodzonym na tych ziemiach mówić o "ich ojczyźnie" uważam nie tylko za bzdurę, ale i za zwykłe świństwo. A jeśli ktoś nie rozumie tego na niemieckim przykładzie -- może zrozumie na przykładzie polskim i naszych Kresów Wschodnich.

Jak zwykłem czasem mawiać: moja babiczka pohazi z Łucka, a mój papa urodził się w Wilnie. W Wilnie, które było polskim miastem -- mimo czego przez długie czasy komunistyczne władze kłamały w oficjalnych dokumentach pisząc "Wilno (ZSRS)" (mój ojciec na to: "ja się w ZSRS nie urodziłem!"). Zarówno Łuck dla babci, jak i Wileńszczyzna dla ojca (OK, raczej dla starszych od niego członków rodziny) to po prostu ziemia rodzinna, ojczyzna, Heimat -- jak zwał, tak zwał.
Mają tak samo dobre prawo nazywać Kresy "swoimi", jak byli mieszkańcy ziem, które Wujek Joe podarował nam w przypływie dobrego humoru mówić o "ich Heimacie".
Czy to oznacza, że PiS i poseł Bielan zabronią im takiej niegodziwości, albo poprą Litwinów czy Ukraińców, jeśli ci wystosowaliby jakiś sprzeciw?

Czy z tego gadania wynikać musi jakaś rewindykacja? Nawet jeśli ziomkowie w skórzanych spodenkach oblewają się piwskiem porykując na siebie -- to czy z tego coś dla nas wynika?
Czy ktokolwiek wierzy w to, że Parlament Europejski -- ten zatracony moloch na glinianych nogach -- faktycznie może oddać Breslau und Stettin (albo przeszkodzić w jego ewentualnym odebraniu) Berlinowi?!

Ja w to wszystko nie wierzę, i dlatego puszczanie przez PiS takich strasznych plotek uważam za absurdalne.
A później może napiszę dlaczego nie zagłosuję na PO. A jeśli nawet nie napiszę, to niech to i tak będzie jasne.

Komentarze (33)
W samo południe (co by było, gdyby...)
 Oceń wpis
   

W kontekście przepychanek o organizację i dezorganizację uroczystych obchodów rocznicy 4 czerwca 1989 r. (wyjaśnienie dla najmłodszych Czytelników LA -- wbrew temu co pisze serwis Ściąga.pl to nie jest data pierwszych wolnych wyborów, to były wybory częściowo wolne) przyszło mi ostatnio na myśl: gdyby Solidarności przyszło do głowy wykorzystać pomysł z plakatem nawiązującym do "W samo południe", mogłaby być niezła jatka na prawa autorskie.

Biorąc pod uwag, że coraz częściej partie w kampaniach przerzucają się zarzutami o plagiat (chociaż fakt, że przy okazji wyborów do PE jest spokojniej, niż kiedyś -- przypomnijmy sprawę Jozina z Bazin, zarzuty o naśladownictwo sloganu, jumanie z Reagana i Dukakisa...), oczyma mojej wyobraźni widzę następujące wątki do pociągnięcia:

  • plakat mógł stanowić naruszenie praw producenta filmu poprzez wykorzystanie motywu wiodącego, wywierając w ten sposób na odbiorcach wrażenie, że United Artists bądź Gary Cooper popierają Komitet Obywatelski;
  • jakby film był w tamtym czasie wyświetlany w Polsce, przewidywałbym reakcję dystrybutora -- "proszę mi tu nie manipulować frekwencją w salach kinowych";
  • niewątpliwie pogwałcono też prawa twórcy plakatu filmowego -- plakat taki stanowi przedmiot odrębnej ochrony prawnoautorskiej (art. 2 ust. 1 pr. aut.), zatem rozpowszechnianie utworów zależnych (art. 2 ust. 2 pr. aut.) wymaga uzyskania zgody twórcy utworu pierwotnego, chyba że prawa te wygasły;
  • i ostatni wątek, wcale nie najmniej problemowy: wprawdzie wizerunek Gary'ego Coopera nie podlegał już ochronie w 1989 r. (po śmierci człowieka wygasa ochrona wizerunku, o której mowa w art. 81 ust. 1 pr. aut.), ale zawsze mogliby odezwać się potomkowie aktora, dla których zawsze zostaje (ocenna, co fakt, to fakt) ochrona dóbr osobistych z art. 23 kc.

To wszystko, co przyszło mi do głowy ot tak, na szybko -- przykładając oczywiście stan faktyczny do dzisiejszego stanu prawnego.  Może jeszcze coś by się znalazło.
(I dygresja na marginesie: ustawa o prawie autorskim z 1952 r. przewidywała znacznie krótszy okres ochronny dla twórców -- myślę zresztą, że w ramach retrospekcji warto kiedyś pochylić się nad tamtymi przepisami.)

I disklajmer natury ogólnej (uprzedzając zarzuty): nie chcę się przyczepiać do kogokolwiek. Chciałem po prostu pokazać, że parę rzeczy, które wówczas przeszły raczej bez bicia piany -- dziś na pewno by się tak nie skończyły.
No ale na pewno komitety zatrudniają dziś kancelarie od oceny także takich ryzyk. O czym zresztą mówił Marek Migalski w kontekście wiadomego spotu PiS.

Komentarze (4)
Zakaz kandydowania przestępców do Sejmu i Senatu
 Oceń wpis
   

Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce legislatywie uda się zrealizować dawno zapowiadane zamknięcie bram gmachu przy Wiejskiej dla przestępców. Zgodnie z przegłosowaną wczoraj poprawką do konstytucji nie będą mogły już kandydować do Sejmu i Senatu osoby prawomocnie skazane na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.

Zanim jednak odtrąbimy sukces -- już nigdy Andrzeja L. i jego oszałamiająco inteligentnych kamratów w ławach poselskich -- można się poważnie zastanowić: czy posłowie aby znów nie zafundowali nam kolejnych sporów na przyszłość?
Zgodnie z dodanym art. 99 ust. 3 Konstytucji RP pozbawione biernego prawa wyborczego będą osoby, w przypadku których spełnione zostaną łącznie następujące warunki: (i) musi dojść do prawomocnego skazania, (ii) na karę pozbawienia wolności, (iii) za przestępstwo umyślne, (iv) ścigane z oskarżenia publicznego.

 

art. 99 Konstytucji RP:
1.  Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.
2.  Wybrany do Senatu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 30 lat.
3. Wybraną do Sejmu i do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.

Nie powinno być zatem większych problemów z interpretacją kto będzie mógł starać się o mandat poselski czy senatorski. Nowa regulacja nie obejmie np. mnie (jeśli wreszcie zostanę skazany za plugastwa, których się dopuszczałem w życiu): raz, że obejmują mnie zarzuty z oskarżenia prywatnego, a dwa, że raczej nie pójdę za to za kraty. (To dobra wiadomość dla wszystkich, którym wisi nad głową -- jak miecz Damoklesa -- art. 212 kk.)
Konieczne jest także skazanie prawomocnym wyrokiem. Nie wchodzą zatem w rachubę zaskarżone wyroki pierwszoinstancyjne (ale już wniesienie kasacji nic nie zmienia -- art. 519 kpk).
Warunkiem sine qua non jest umyślność zarzucanego czynu (art. 8 kk). Niewiele to jednak zmienia, ponieważ przepisów szczególnych wzmiankowanych in fine tej normy nie jest aż tak dużo.

Widzę już jednak dwie zasadnicze linie sporów. Pierwsza czysto teoretyczna, a druga pewnie byłaby dość istotna powiedzmy 15 lat temu, chociaż i dziś może wracać w różnych docinkach (por. ględzenie posłanki Senyszyn o pozbyciu się przez PO posła Palikota).

Sprawa pierwsza: co z biernym prawem wyborczym osób, których skazania uległy zatarciu? Zgodnie z art. 106 kk skazanie takie uważa się za niebyłe, a wpis o skazaniu usuwa się z KRK (art. 12 ust. 2 pkt 32 oraz art. 14 ust. 1 ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym). Osoba taka w świetle prawa jest niekarana (i takie też oświadczenie może podawać wszędzie tam, gdzie się czegoś takiego oczekuje), zatem można domniemywać, że w rozumieniu art. 99 ust. 3 Konstytucji RP jej prawa wyborcze nie ulegają uszczupleniu.

To dość logiczne, acz logika ta ulega pewnemu załamaniu -- jak to się mówi -- ze względu na wzgląd. I tak zgodnie z wyrokiem WSA w Warszawie z 20 lipca 2007 r. (VI SA/Wa 820/07) "Zatarcie skazania nie stanowi przeszkody do ustalenia w trybie art. 75 kpa, że osoba posiadająca pozwolenie na broń popełniła czyn, który sam w sobie lub w powiązaniu z innymi okolicznościami rodzi obawę, że osoba ta użyje broni w celach sprzecznych z interesem porządku publicznego. Zatarcie skazania pozwala wprawdzie daną osobę uznać za niekaraną, jednakże przy ocenie osobowości kandydata do posiadania broni ważny jest nie tyle fakt ukarania bądź nieukarania, ale dotychczasowe życie i sposób postępowania tej osoby."

(Dla porządku trzeba jednak dodać, że przeciwny pogląd wyraził WSA w Warszawie w wyroku z 6 lipca 2005 r. (VI SA/Wa 2263/04) stwierdzono, że "Dla organu administracji wydającego opinię okoliczność skazania może stanowić pewną wskazówkę do zaczerpnięcia szerszych (wielostronnych) informacji o wnioskującym o wydanie licencji pracownika zabezpieczenia technicznego II stopnia, jednakże fakt ten nie powinien (wobec treści art. 76 i art. 106 kk) stanowić podstawy do wydania opinii negatywnej.")

Oznacza to, że wprawdzie przepis mówi o tym, że przez zatarcie uważa się skazanie za niebyłe, a więc skazanego za niekaranego, co wiąże się z obowiąkiem usunięcia danych o skazaniu z wszelkich rejestrów ("Wykładnia celowościowa nakazuje art. 106 kk rozumieć w ten sposób, że chodzi o usunięcie wszelkich wpisów o skazaniu niezależnie od tego, czy są umieszczone w rejestrze prowadzonym dla innych celów niż ewidencjonowanie skazań lub w innych dokumentach lub zbiorach dokumentów. Istotą zatarcia skazania - jak już wskazano - jest fikcja niekaralności, która może być rzeczywista tylko wówczas, gdyż zostaną wymazane wszelkie informacje na ten temat z oficjalnych dokumentów. Dlatego też powinny one - na mocy art. 106 in fine kk - być usunięte." -- Blanka Stefańska, "Skutki zatarcia skazania", Prokuratura i Prawo 2007/10/54).

Może się zatem okazać, że utrwali się -- przypominam, że PKW ma tu dość duże pole do popisu, o ile bowiem dobrze rozumiem art. 153 ust. 3 ordynacji do sejmu i senatu skreślenie nazwiska kandydata może powodować unieważnienie listy wyborczej, od czego odwołanie nie przysługuje (sic!) -- że z jakichś przyczyn przeważy opinia, że zatarcie skazania nie powinno uchylać przyczyny pozbawienia prawa wybieralności z art. 99 ust. 3 konstytucji.
Uzasadnić taki pogląd można dość łatwo: wszakże celem regulacji jest uniemożliwienie dostępu do sprawowania funkcji legislacyjnych przez przestępców, przeto techniczna czynność zatarcia skazania nie powinna stać na przeszkodzie ustalenia tych faktów (i wyciągnięcia z tego wniosków oraz konsekwencji).

A druga sprawa -- która jeśli wróci to w złośliwościach tylko (acz w przypadku takiego rozstrzygnięcia kwestii zatarcia skazania jak piszę powyżej może mieć pewną doniosłość) -- to wątpliwość: co z działaczami opozycyjnymi, którzy podostawali swoje wyroki (i je odsiedzieli) w Peerelu. Nie przyglądałem się wprawdzie wszystkim tego rodzaju sprawom, ale mam wrażenie, że nie w każdym przypadku skorzystano z możliwości wzruszenia orzeczeń wydawanych przez komunistyczne sądownictwo.

PS zdjęcie jumane, ale tak mi się podoba, że nie mogłem sobie odmówić.

Komentarze (23)
7 czerwca -- myślę, że zostanę w domu (bojkot wyborów do PE)
 Oceń wpis
   

4 maja -- dzień po święcie polskiej konstytucji -- i miesiąc przed wyborami do Parlamentu Europejskiego... To chyba dobry dzień, aby powiedzieć dlaczego chyba nie zamierzam wziąć udziału w czerwcowym głosowaniu.
Będzie prosto, łopatologicznie.

  • podstawowa sprawa: mimo jakiegoś tam wykształcenia i wcale nie ograniczonego światopoglądu nie potrafię sobie przypomnieć -- do czego tak naprawdę służy europarlament? Po pierwszej kadencji naszych przedstawicieli można odnieść wrażenie, że deputowanym jest on potrzebny do zarabiania całkiem niezłych pieniędzy (pamiętacie zwiewającego Zwiefkę?), zwiedzania brukselskich lunaparów, wygodnego prowadzenia plotkarskiego blogaska (Ryś Czarnecki...) oraz urządzania sobie całkiem ciekawych wycieczek krajoznawczych (bo w jakim celu posłali tam Hołka -- nie wiem).

    Po co zatem głosować na kolejnych amatorów wygodnego życia między Brukselą a Sztrasburgiem?
  • porozmawiajmy o uprawnieniach... no cóż, te potrafią chyba wyliczyć tylko studenci prawa czy politologii, którym akurat przyszło zmierzyć się z tymi fascynującymi zagadnieniami, sami zainteresowani (chociaż też wątpię...) oraz pewnie paru dziennikarzy. Cała reszta -- w tym zachęcający nas do udziału w wyborach -- z pewnością nie ma na ten temat bladoszarego pojęcia.
    Wystarczy zapamiętać jedno: jeśli myślicie, że uprawnienia PE są podobne do legislatyw krajowych, grubo się mylicie. Europosłowie mają niezbyt wiele do powiedzenia jeśli chodzi o obsadę Komisji Europejskiej (tu wszystko zależy od rządów krajowych, Parlament ma daną tylko możliwość przyklepania tego, co powie Sarkozy z Berlusconim, Merkel i Tuskiem). Owszem, deputowani mogą KE odwołać (2/3 głosów), aczkolwiek z uprawnienia tego skorzystali dotąd ledwie raz.

    Nasi wybrańcy niewiele mają do powiedzenia jeśli chodzi o kształt "prawa europejskiego". Te wszystkie potworne dyrektywy to jednak dzieło Rady UE oraz komisarzy, których celem jest uszczęśliwienie ludzkości (albo ściśle: jej europejskiej części); parlamentarzystom nie pozostaje zwykle nic innego jak poprzeć decyzje KE;

    W jakim zatem celu mamy wybierać członków fasadowego organu, skoro decyzje i tak zapadają z dala od sali obrad plenarnych?
     
  • no właśnie, kto naprawdę rządzi w tej Unii??!
    Model zależności politycznych jest dość prosty. Mamy rządy krajowe, które ugrywają skład Komisji Europejskiej oraz -- poprzez partie polityczne -- desygnują swoich ludzi (wygodnych półgłówków, niezdolnych do samodzielnego myślenia; działaczy, którym akurat się nie udało w kraju; barwnych cudaków -- bo kimże jest "czerwony Danny"?) do sprawowania pozornej kontroli nad Komisją...

    Tak czy inaczej sprawa jest prosta: zamiast marnować czas na spieranie się, kto ma zasiadać w PE, lepiej zdobyć wpływ na rząd, który ma realny wpływ na to, kto jest komisarzem;
     
  • zakładając, że wszystko co napisałem powyżej nieważne jest, bo i tak ktoś musi w ławach dla deputowanych zasiąść (co w pewnym sensie słuszne jest); pokażcie mi kandydatów, którzy szczerze pełnić swoje obowiązki będą, wolność miłując, biurokrację w ryzach trzymawszy?

    Niestety, kandydaci oficjalni to wyłącznie entuzjaści dokręcenia europejskiej śruby: Traktatu Lizbońskiego, rozszerzenia kompetencji Unii. To ludzie, którzy mają problem z samodzielnym myśleniem, zaś nad samodzielne myślenie przedkładają marsz utartymi ścieżkami.

    Ktoś mi powiedział niedawno, że alternatywą dla nich jest "Libertas"... Darujcie, nie wgłębiałem się wprawdzie w poglądy Tego, Który Powstrzymał Irlandię, ale jego polskie towarzycho jest równie wiarygodne, jak wicepremier Andrzej L.

    Zresztą: po prostu nie pasuje mi krytyka Unii Europejskiej z punktu widzenia posmarowanego ksenofobią strachu przed obcymi i "liberałami", nie pasuje mi retoryka Giertychów i Wierzejskich -- powiedziałbym, że nie uważam, aby coś zagrażało polskości bardziej, niż wstyd wywołany działalnością pogrobowców po LPR.

    Słowem: skoro alternatywą dla zachłyśniętych brukselskimi klimatami entuzjastów jest szloch spikerki Radia Maryja, to nie pozostaje mi nic innego jak zostać w domu i mieć to wszystko głęboko gdzieś.

Na killka tygodni przed wyborami europejskimi -- na które "trzeba" pójść -- jestem prawie pewien, że wytrwam w postanowieniu zbojkotowania tej fasadowej imprezy. Tym razem nie zagłosuję taktycznie, nie wmówię sobie teorii "mniejszego zła": nie ma dla mnie różnicy, czy większość będzie miała ekipa Platformy, SLD czy ludzie Kaczyńskich.

Myślę, że 7 czerwca bardzo chętnie zostanę w domu. Albo chętniej nawet -- kropnę się z psem na jakiś fajny spacer.

Komentarze (19)
3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-22 15:06
alda1981:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
jedno najważniejsze pytanie- oczywiście też dostałam propozycje ugody od wspaniałego Lexusa czy[...]
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa