O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go
 Oceń wpis
   

The Man's Greatest Friend

Kawał czasu już minął odkąd pisałem o obowiązkach właścicieli psów -- oraz o tym co grozi "zaniemanie" kagańca przez tego psa -- a że zdarzyło się mi znów niedawno spotkać niedowiedzący patrol policjantów, postanowiłem raz jeszcze się wysłowić w prostych słowach.

A że z tego co wiem zagląda tu coraz więcej przedstawicieli prawa i porządku, więc będzie w punktach, bo tak prościej ;-)

  • nie ma czegoś takiego jak "ogólnopolskie prawo" nakazujące zakładać psom kagańce; ba, nie ma nawet prawa, zgodnie z którym wymagane jest zapinanie zwierzęcia na smycz (wyjąwszy lasy, o czym przytomnie przypominają P.T. Czytelnicy w komentarzach -- i faktycznie, pies powinien być prowadzony na smyczy w lesie, a karę za to przewiduje art. 166 kw);
  • w każdym jednym przypadku wyłączną podstawą nałożenia takiego obowiązku na osobę prowadzącą psa może być uchwała rady gminy wydana na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach, która powinna regulować m.in. obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku (art. 4 ust. 2 pkt 6);art. 77 kodeksu wykroczeń:
    Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
    podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
  • i tak we Wrocławiu obecnie obowiązuje Uchwała nr XXXII/1089/09 Rady Miejskiej Wrocławia z dnia 19 marca 2009 r. w sprawie ustalenia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Wrocławia, do której rzeczony regulamin stanowi załącznik;
  • i dopiero par. 10 owej uchwały mówi tak: każdy pies musi mieć smycz; pies rasy agresywnej bądź agresywny wobec ludzi powinien mieć jeszcze kaganiec; psa można puścić ze smyczy tylko w odludnym miejscu, w kagańcu, i tylko jeśli przewodnik ma możliwość zapanowania nad psem (nawiasem mówiąc mam wrażenie, że par. 10 ust. 2 uchwały może być niezgodny z art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt);
  • (ważna uwaga: uchwały te mają to do siebie, że się dość często zmieniają: jest to już trzeci akt prawa lokalnego odkąd mam psa i stabilności w tym wszystkim nie ma najmniejszej. No i jest tak, że to co wolno we Wrocławiu wcale niekoniecznie będzie dozwolone powiedzmy w Łomży);
  • kodeks wykroczeń (ściśle: jego art. 77) stanowi wyłącznie przepis karny, zgodnie z którym penalizacji podlega nie zachowanie "zwykłych lub nakazanych" środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Sam w sobie art. 77 kw to za mało by mówić o obowiązku zakładania psu smyczy czy kagańca -- odpowiedni obowiązek musi wynikać właśnie z owej uchwały (moim zdaniem taka sytuacja jest do bani, ponieważ jest rażąco sprzeczna z zasadą nullum crime sine lege);
  • Black Puppy on White Snow
  • (owszem, 250 złotych można zapłacić bezpośrednio z art. 77 kw w przypadku niezachowania "zwykłych" środków ostrożności -- niekoniecznie braku kagańca -- i to jest akurat O.K., ponieważ odwołuje się do zdrowego rozsądku i generalnej zasady: jak masz coś kłopotliwego, nie rób kłopotu innym ludziom. Nb. moim zdaniem przepis ten pozwoli ukarać także przewodnika psa wyposażonego i w kaganiec, i prowadzonego na smyczy, jeśli te środki nie są wystarczające dla powstrzymania psa przed agresywnym zachowaniem wobec ludzi).

Tyle teorii, która powinna być praktyką, z którą, niestety, bywa różnie. Na przykład trafił mi się niedawno 4-osobowy patrol, który pretensje o to, że pies nie miał kagańca, rzecz jasna miał, ale tylko jeden z funkcjonariuszy znał treść art. 77 kw -- co skądinąd nie przeszkadzało mu w błędnym utrzymywaniu, że "to oznacza, że pies ma mieć kaganiec". (Co do pozostałych policjantów też było nieźle: najdrobniejszy i na oko najmłodszy powiedział, że "boi się psów" (to co będzie jak przyjdzie mu zajmować się poważną interwencją?!), najrozsądniej wyglądający próbował do Bossa zagadać (ale było już za późno), a ten trzeci... drzemał w radiowozie.) 
(Bo już tłumaczenie się, że pies szczeka jak ktoś się mnie czepia, pominę.)

Komentarze (31)
Nowe uprawnienia osób kontrolujących bilety
 Oceń wpis
   

urbanmatW ramach poprawiania świata kolejna ustawa, którą prezydent już podpisał -- a której wróżę spore zainteresowanie na różnych forach o prawie: ustawa z 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym (na marginesie: to kolejny dowód, że władza nadal wierzy w to, że herbata staje się słodsza od samego mieszania -- mamy już cały tytuł XXV w kodeksie cywilnym, mamy ustawę prawo przewozowe z 1984 r. i ustawę o transporcie drogowym z 2001 r. -- będziemy mieć prawo o publicznym transporcie zbiorowym i oczywiście od razu -- tj. zaraz po vacatio legis -- podróżnym się polepszy).

z ustawy prawo przewozowe (w treści od 1 marca 2011 r.)
Art. 33a. 7. Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona ma prawo:
1) w razie odmowy zapłacenia należności – żądać okazania dokumentu umożliwiającego stwierdzenie tożsamości podróżnego,
2) w razie niezapłacenia należności i nieokazania dokumentu – ująć podróżnego i niezwłocznie oddać go w ręce Policji lub innych organów porządkowych, które mają zgodnie z przepisami prawo zatrzymania podróżnego i podjęcia czynności zmierzających do ustalenia jego tożsamości,
(...)
8. W przypadku, o którym mowa w ust. 7 pkt 2, do czasu przybycia funkcjonariusza Policji lub innych organów porządkowych, podróżny obowiązany jest pozostać w miejscu przeprowadzania kontroli albo w innym miejscu wskazanym przez przewoźnika lub organizatora publicznego transportu zbiorowego albo osobę przez niego upoważnioną.
(...)
Art. 87a. Podróżny, który w czasie kontroli dokumentów przewozu osób lub bagażu, mimo braku odpowiedniego dokumentu przewozu, odmawia zapłacenia należności i okazania dokumentu, umożliwiającego stwierdzenie jego tożsamości, podlega karze grzywny.
Art. 87b. Podróżny, który w czasie kontroli dokumentów przewozu osób lub bagażu nie pozostał w miejscu przeprowadzania kontroli albo w innym miejscu wskazanym przez przewoźnika lub organizatora publicznego transportu zbiorowego albo osobę przez niego upoważnioną do czasu przybycia funkcjonariusza Policji lub innych organów porządkowych, podlega karze grzywny.
Art. 87c. Orzekanie w sprawach określonych w art. 87a i 87b następuje w trybie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Są tam dwie atrakcje, które już od 1 marca przyszłego roku zaczną spędzać sen z powiek tym i tamtym:

  • zgodnie ze znowelizowanym art. 33a prawa przewozowego osoba upoważniona do sprawdzania biletów będzie mogła ująć podróżnego, który jedzie bez biletu i nie okazuje dokumentu stwierdzającego tożsamość i niezwłocznie oddać go w ręce policji;
  • wykroczeniem będzie odmowa zapłacenia należności za przejazd bez biletu i okazania dokumentu kanarowi, a także pierzchnięcie przed przybyciem wezwanej policji (art. 87a-87b prawa przewozowego).

Obowiązujące obecnie przepisy są znacznie względniejsze dla gapowiczów. Podczas kontroli biletów można co najwyżej żądać dokumentów, zaś w przypadku odmowy zapłacenia należności i niemożności ustalenia tożsamości pasażera -- zwrócić się o wsparcie policji (art. 33a ust. 4 prawa przewozowego).

Tymczasem już za dwa miesiące każdy konduktor otrzyma uprawnienia bliskie policji -- "ujęcie" to wprawdzie jeszcze nie "zatrzymanie", ale równie daleko mu do "ujęcia obywatelskiego" z art. 243 par. 1 kpk -- co ciekawe: żaden przepis nie przewiduje możliwości zaskarżenia zastosowania owego "ujęcia konduktorskiego". Równocześnie osoba, do której zostanie wezwania policja -- ale i taka, która na funkcjonariuszy nie będzie czekać -- będzie ścigana za popełnione wykroczenie (moją ciekawość budzi kwestia jakiego rodzaju działania operacyjne będą wówczas ustalone w celu ujęcia takiego krnąbrnego gapowicza?)

Nie będę ukrywał, że uważam nowe przepisy za mocno dyskusyjne. Abstrahując od tego czy wyposażanie osób kontrolujących bilety w takie mechanizmy jest rozsądne -- już widzę te brawurowe akcje kontrolerów -- oraz angażowanie organów ścigania zwalczanie sprawców kolejnych wykroczeń (4 miesiące temu weszły w życie przepisy, które wzbudziły tu dość gorącą debatę -- no to ja dziś zrobiłem parę zdjęć, które może jutro tu wrzucę...), brak możliwości skorzystania z kontroli sądowej w przypadku "ujęcia" gapowicza wydaje się sprzeczny z art. 41 ust. 2 konstytucji.

Komentarze (27)
W punktach o zakazie palenia
 Oceń wpis
   

zakaz palenia papierosówW sprawie nowego jeszcze lepszego zakazu palenia dostałem parę listeli od P.T. Czytelników domagających się komentarza. Oto i (krótki, punktowany) wywód z mojej strony:

  • co do zasady akceptuję zakazy i nakazy, które mają na celu ochronę bezpieczeństwa i warunków życia innych osób. Stąd np. mój aplauz wobec przepisów wymierzonych w drobnych piratów parkingowych lub szmaciarzy naściennych -- oraz brak akceptacji wobec obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa czy też zakazu spożywania dopalaczy;
  • stąd na zakaz palenia w miejscach publicznych nie patrzę wyłącznie przez pryzmat "a bo znów zakazują tego i owego". Smród faktycznie jest w stanie zatruć życie innym ludziom -- i tu zgadzam się z Wojtkiem Orlińskim: "Do nikotyny nic osobiście nie mam, se pan ją wstrzykuj, żuj, inhaluj, wcieraj, aplikuj doodbytniczo czy w jakikolwiek inny sposób, nie związany z zasmradzaniem otoczenia. (...) wolność od smrodu stanowi istotny element jakości życia. Stąd rozmaite regulacje prawne, ograniczające smród wydobywający się z kominów, instalacji przemysłowych, rur wydechowych - i papierosów";
  • toteż nie wydaje mi się, iżby zakaz ten był jakoś specjalnie niezgodny z dogmatem liberalnym (tak jak jest z nim niezgodny zakaz wstrzykiwania sobie narkotyków i nie jest niezgodny zakaz podawania tych narkotyków dzieciom). Wydaje mi się, że nic prostszego jak wymyślić nieśmierdzące i nietrujące (na zewnątrz) papierosy, a zakaz będzie można swobodnie znieść;
  • gorzej gdyby się okazało, że faktycznie ustawa idzie dalej, niż nakazuje zdrowy rozsądek (a mogła iść jeszcze dalej: okazuje się, że w fazie prac legislacyjnych rozważano możliwość... zakazu palenia w prywatnych autach...). Posłowie SLD myślą o zaskarżeniu zakazu palenia papierosów do Trybunału Konstytucyjnego, bo tylko "nakazuje i zakazuje" (© Grzegorz Napieralski -- który się obruszył, że są w Polsce takie ustawy...) -- akurat nie wydaje mi się, by był to dobre uzasadnienie wniosku;
  • szczerze boli mnie jednak absurdalność części przyjętych rozwiązań (na niektóre lapsusy uwagę zwraca kol. Mateusz Wilczyński): na przystankach w sumie nie wolno palić od dawna, ale ze świeczką szukać palacza, który by się tym przejmował, bzdurą jest obowiązek wywieszania wszędzie tabliczek przypominających o zakazie (mam wrażenie, że musimy je powiesić także u nas w biurze (sic!) -- choć chyba nikomu nie przyszłoby do głowy zapalić choćby w obrębie całego pięknego "Grunwaldzki Center"); zaś co to są "inne pomieszczenia dostępne do użytku publicznego" w ogóle nie podejmuję się zgadywać;
  • największym jednak absurdem jest rzecz jasna to, kto może zapłacić 500-złotową karę za palenie -- oraz samo ściganie sprawców wykroczeń. Niby mandat może wlepić policjant albo strasznik miejski (ale ten ostatni naprawdę na niby, bo "jeszcze nie ma przepisów"), ale -- jak przyznał w Tok FM sympatyk zakazu z jakiejś koalicji przeciwko tytoniowi -- epiej będzie od razu wzywać policję...
    ...no to ja widzę jak dzwonię na 997, bo siedzę w knajpie i gość obok mnie pali papierosa mimo zakazu, a obsługa lokalu nie reaguje -- i za pięć minut przyjeżdża patrol na interwencję. Skoro policji niewiele się chce (nawet jeśli sprawcę mają podanego na tacy -- nowych P.T. Czytelników zachęcam do kliknięcia w 3 ostatnie linki), to na pewno nie będzie się chciało zasuwać do każdego tego rodzaju szczerze banalnego zgłoszenia -- co oznacza, że już mamy problem, bo policja nie da rady, więc sprawca czuje się bezkarny i w ten sposób nakręca się spirala bezkarności (podobnie jak z prymitywem, który parę dni temu załatwiał się u mnie pod blokiem, na beton, a na moje pytanie czy mam teraz poprosić mojego psa, by osikał jego nogi, odparł mi "a co, miałem się zlać w samochodzie?" -- to trzeba pieluszki wozić, kolego... -- tak się właśnie kończy przyzwolenie na takie chamstwo);
  • lepiej -- nie mówię, że dobrze, ale na pewno lepiej -- rozwiązali to na przykład w takiej Italii (podobnie zakazy wprowadzono tam 2-3 lata temu): tam odpowiedzialnym za niepalenie gości w lokalu gastronomicznym jest jego właściciel, więc na widok papierosa nie odwracają oni wzroku, lecz od razu pędzą i każą gasić -- albo gościa wypraszają. (Nb. dokładnie w tych samych dniach Włosi poszli dalej niż my: odtąd obowiązkowym wyposażeniem knajp mają być... alkomaty... -- co zabawniejsze nikt nie będzie miał obowiązku z nich korzystać (ani nawet barman nie będzie musiał przypominać o ich istnieniu) -- po prostu ma być...
Komentarze (25)
Jeszcze słowo o głupocie co jeździ na rowerze
 Oceń wpis
   

Wylały na mnie środowiska rowerowe kubeł pomyj, że się nie znam na pedałowaniu po mieście (i kozak ze mnie słaby, ale to ja wiem) i że DDR budować trzeba, ale jeździć po nich nie trzeba ("ja nie mam OBOWIAZKU nia jechac, bo nie mam zwyczajnie o niej pojecia (bywa ze znaki sa ustawione w kierunku ruchu, wiec nawet ich nie widze - bo musialbym sie ogladac za siebie)") -- no to ja przebijam stawkę i zgarniam pulę.

Oto co moim oczom ukazało się, gdym wychodził 3 kwadranse temu po drugie śniadanie do Pasażu Grunwaldzkiego:

rowerzysta zasuwa rowerem przez plac Grunwaldzki

Dla wyjaśnienia: bohater ten na swym stalowym rumaku zapieprzał środkiem Placu Grunwaldzkiego, środkiem pasa (1 z 3 pasów -- acz za 100 m 3 pasy przechodzą w 2), mając po prawej -- dokładnie za moimi plecami -- drogę dla rowerów.

Dla zobrazowania: on jechał tym pasem, na którym stoją dwa auta (lewy dolny róg zdjęcia), zaś DDR poprowadzona jest bezpośrednio za 2 drzewkami (pokazane powyżej zdjęcie wykonane zostało w miejscu, którego na tym ujęciu nie widać).

IMHO to jeden z wielu kandydatów do Nagrody Darwina. Ale rozumiem, że się nie znam i nic nie rozumiem.

Komentarze (43)
O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej
 Oceń wpis
   

znikająca ścieżka rowerowaDwa zdania na temat głupiego pedalstwa, bo tego tematu dawno tu nie było.

Otóż wdałem się wczoraj w krótką pogawędkę z jednym takim -- on pedałował dzielnie acz mozolnie Legnicką z miasta w kierunku naszego nowego pomnika -- ja zaś śmigałem obok, myk-myk, chodniczkiem. Popukawszy się w myślach w głowę mówię mu, że to ryzyko jeździć rowerem po Legnickiej, zwłaszcza, że z boku jest śmieszka rowerowa i w zasadzie powinni walnąć mu mandat (akurat mijaliśmy komisariat policji).
A on do mnie, że "jest obowiązek korzystania ze ścieżki, jeśli przylega do jezdni zgodnie z kierunkiem jazdy" (czy jakoś tak), zaś tamta jest po przeciwnej stronie jezdni (po lewej), więc nie musi, a chodnikiem nie może, bo zgodnie z przepisami na jezdni musi być dozwolona prędkość przekraczająca 50 km/h, żeby w ogóle myśleć o jeżdżeniu chodnikiem.

Art. 33 PoRD (fragmenty):
1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
(...)
5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
  1)   opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
  2)  szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest brakuje wydzielonej drogi dla rowerów.
(...)
Polemiki nie było, bo i o czym tu gadać. Chojrak na rowerze między licznymi autami wkurza mnie równie mocno jak jadę autem, i jak jadę Trekiem.

Ta bajka o "ścieżce rowerowej przylegającej do kierunku jazdy" powraca dość często, warto zatem wreszcie raz-na-zawsze plotkę tę zdementować.
Zgodnie z art. 33 ust. 1 prawa o ruchu drogowym rowerzysta ma  b e z w z g l ę d n y  obowiązek korzystania ze drogi dla rowerów (o ile ona oczywiście istnieje). Pojęcie tejże drogi definiuje art. 2 pkt 5 kodeksu drogowego, zgodnie z którym jest to "droga lub jej część przeznaczona do ruchu rowerów jednośladowych, oznaczona odpowiednimi znakami drogowym". Nigdzie nie jest napisane, że ścieżka dla cyklistów to jest ten pas tylko, którzy jest "po prawej ręce" względem osi jezdni, albo że obowiązek korzystania z niej dotyczy tylko takich przypadków.

Dopiero alternatywą w przypadku, jeśli nie ma na danym odcinku ścieżki rowerowej, jest śmiganie po poboczu (o które w centrach miast raczej ciężko) albo po jezdni.
I tu zgoda -- biker w zasadzie może pojechać chodnikiem dopiero wtedy, gdy przy jego drodze brak jest śmieszki, a chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości.
Ale jeśli jest ta cała śmieszka -- jezdnią jeździć też nie wolno.

Giro de Monastero

Rację miał ów człek, że od niedawna dopuszczalna prędkość na Legnickiej to 50 km/h (czym zabił mi trochę ćwieka, ale ja zasadniczo tamtędy nie jeżdżę), ale nie ze względu na to nie powinno się tam śmigać po chodniku. Wzdłuż Legnickiej cyklista powinien jechać ścieżką rowerową (która jest po lewej stronie, patrząc od pl. 1 Maja w kierunku pl. Strzegomskiego), nawet jeśli (błędnie) wydaje mu się, że skoro jest ona po lewej stronie, to już nie musi.

Reasumując: nie rezonować, nie filozofować, a w szczególności -- bzdurnie nie ryzykować. Bo jak widzę rowerzystów zmagających się z materią i ciśnieniem powietrza na Długiej -- gdzie też jest całkiem przyzwoita traska dla bicyklistów -- to aż mi słabo się robi.

PS na ujęciu górnym (archiwalnym) -- ginąca śmieszka rowerowa (ale chyba tam się te dziwne oznaczenia nie zmieniły). Poniżej Giro de Monastero.

PS2 w kontekście "kontrpasów" (czytajcie komentarze): a tak to się robi we Wrocławiu. Strzał z okolicy

 

jazda rowerem drogą jednokierunkową w centrum Wrocławia

Komentarze (43)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-22 15:06
alda1981:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
jedno najważniejsze pytanie- oczywiście też dostałam propozycje ugody od wspaniałego Lexusa czy[...]
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa