W punktach o zakazie palenia
 Oceń wpis
   

zakaz palenia papierosówW sprawie nowego jeszcze lepszego zakazu palenia dostałem parę listeli od P.T. Czytelników domagających się komentarza. Oto i (krótki, punktowany) wywód z mojej strony:

  • co do zasady akceptuję zakazy i nakazy, które mają na celu ochronę bezpieczeństwa i warunków życia innych osób. Stąd np. mój aplauz wobec przepisów wymierzonych w drobnych piratów parkingowych lub szmaciarzy naściennych -- oraz brak akceptacji wobec obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa czy też zakazu spożywania dopalaczy;
  • stąd na zakaz palenia w miejscach publicznych nie patrzę wyłącznie przez pryzmat "a bo znów zakazują tego i owego". Smród faktycznie jest w stanie zatruć życie innym ludziom -- i tu zgadzam się z Wojtkiem Orlińskim: "Do nikotyny nic osobiście nie mam, se pan ją wstrzykuj, żuj, inhaluj, wcieraj, aplikuj doodbytniczo czy w jakikolwiek inny sposób, nie związany z zasmradzaniem otoczenia. (...) wolność od smrodu stanowi istotny element jakości życia. Stąd rozmaite regulacje prawne, ograniczające smród wydobywający się z kominów, instalacji przemysłowych, rur wydechowych - i papierosów";
  • toteż nie wydaje mi się, iżby zakaz ten był jakoś specjalnie niezgodny z dogmatem liberalnym (tak jak jest z nim niezgodny zakaz wstrzykiwania sobie narkotyków i nie jest niezgodny zakaz podawania tych narkotyków dzieciom). Wydaje mi się, że nic prostszego jak wymyślić nieśmierdzące i nietrujące (na zewnątrz) papierosy, a zakaz będzie można swobodnie znieść;
  • gorzej gdyby się okazało, że faktycznie ustawa idzie dalej, niż nakazuje zdrowy rozsądek (a mogła iść jeszcze dalej: okazuje się, że w fazie prac legislacyjnych rozważano możliwość... zakazu palenia w prywatnych autach...). Posłowie SLD myślą o zaskarżeniu zakazu palenia papierosów do Trybunału Konstytucyjnego, bo tylko "nakazuje i zakazuje" (© Grzegorz Napieralski -- który się obruszył, że są w Polsce takie ustawy...) -- akurat nie wydaje mi się, by był to dobre uzasadnienie wniosku;
  • szczerze boli mnie jednak absurdalność części przyjętych rozwiązań (na niektóre lapsusy uwagę zwraca kol. Mateusz Wilczyński): na przystankach w sumie nie wolno palić od dawna, ale ze świeczką szukać palacza, który by się tym przejmował, bzdurą jest obowiązek wywieszania wszędzie tabliczek przypominających o zakazie (mam wrażenie, że musimy je powiesić także u nas w biurze (sic!) -- choć chyba nikomu nie przyszłoby do głowy zapalić choćby w obrębie całego pięknego "Grunwaldzki Center"); zaś co to są "inne pomieszczenia dostępne do użytku publicznego" w ogóle nie podejmuję się zgadywać;
  • największym jednak absurdem jest rzecz jasna to, kto może zapłacić 500-złotową karę za palenie -- oraz samo ściganie sprawców wykroczeń. Niby mandat może wlepić policjant albo strasznik miejski (ale ten ostatni naprawdę na niby, bo "jeszcze nie ma przepisów"), ale -- jak przyznał w Tok FM sympatyk zakazu z jakiejś koalicji przeciwko tytoniowi -- epiej będzie od razu wzywać policję...
    ...no to ja widzę jak dzwonię na 997, bo siedzę w knajpie i gość obok mnie pali papierosa mimo zakazu, a obsługa lokalu nie reaguje -- i za pięć minut przyjeżdża patrol na interwencję. Skoro policji niewiele się chce (nawet jeśli sprawcę mają podanego na tacy -- nowych P.T. Czytelników zachęcam do kliknięcia w 3 ostatnie linki), to na pewno nie będzie się chciało zasuwać do każdego tego rodzaju szczerze banalnego zgłoszenia -- co oznacza, że już mamy problem, bo policja nie da rady, więc sprawca czuje się bezkarny i w ten sposób nakręca się spirala bezkarności (podobnie jak z prymitywem, który parę dni temu załatwiał się u mnie pod blokiem, na beton, a na moje pytanie czy mam teraz poprosić mojego psa, by osikał jego nogi, odparł mi "a co, miałem się zlać w samochodzie?" -- to trzeba pieluszki wozić, kolego... -- tak się właśnie kończy przyzwolenie na takie chamstwo);
  • lepiej -- nie mówię, że dobrze, ale na pewno lepiej -- rozwiązali to na przykład w takiej Italii (podobnie zakazy wprowadzono tam 2-3 lata temu): tam odpowiedzialnym za niepalenie gości w lokalu gastronomicznym jest jego właściciel, więc na widok papierosa nie odwracają oni wzroku, lecz od razu pędzą i każą gasić -- albo gościa wypraszają. (Nb. dokładnie w tych samych dniach Włosi poszli dalej niż my: odtąd obowiązkowym wyposażeniem knajp mają być... alkomaty... -- co zabawniejsze nikt nie będzie miał obowiązku z nich korzystać (ani nawet barman nie będzie musiał przypominać o ich istnieniu) -- po prostu ma być...
Komentarze (25)
Świętujemy 75-lecie walki o lepsze zdrowie człowieka
 Oceń wpis
   

nazi anti smoking propagandacytat na wczoraj: "Tytoń to wróg ludu" (Adolf Hitler, 1941 r.)

cytat na dziś: "Ustawa wprowadza mechanizm, dzięki któremu Izba Sanitarna może w każdej chwili wejść do miejsc produkujących lub sprzedających podejrzane środki, zająć asortyment i zamknąć kontrolowany punkt. Na przebadanie asortymentu Izba ma 18 miesięcy. Jeśli znajdzie środki, których jeszcze nie ma na liście substancji zakazanych, będzie mogła je na nią wpisać." (za: "Premier o dopalaczach po posiedzeniu rządu")
i
"Szef rządu podkreślił, że największym problemem w walce z dopalaczami jest niezwykle trudny przeciwnik, jakim są producenci i sprzedawcy zakazanych substancji, którzy działają pod pozorem legalności i dysponują ogromnymi nakładami finansowymi na obsługę prawną. Zaznaczył, że państwo nie jest bezradne i będzie działać tak jak w przypadku wojny lub sytuacji wyjątkowych: przygotowuje się na wprowadzenie przepisów stojących nawet w sprzeczności z dotychczasową rutyną prawną. Powodem niezbędnych zmian jest dbanie o zdrowie i bezpieczeństwo obywateli." ("O dopalaczach w Sejmie")

 

Zachwycającym się nad roztropnością Prezesa Rady Ministrów, który kazał wypowiedzieć wojnę dopalaczom (polecam ciekawy tekst w dzisiejszej "Polityce": nie tylko nie ma dowodów, by ktokolwiek zmarł od tego świństwa, to jeszcze szacuje się, że może je zażywać maksymalnie kilkanaście procent nastolatków. Alkoholu próbuje aż 80 proc. młodzieży, marihuany 25 proc.) zachęcam do zainteresowania się programem przymusowej ochrony zdrowia w nazistowskich Niemczech.

jak ktoś chce poczytać więcej o polityce prozdrowotnej Trzeciej Rzeszy, polecam książkę The Nazi War on Cancer Roberta N. Proctora

W skrócie: pierwsze ustawy zmuszające poddanych Adolfa Hitlera do dbałości o zdrowie uchwalono już w 1935 r. Później Führerowi -- który w młodości sam popalał papierosy -- odbiło właśnie na tle tytoniu, który został obwołany wrogiem ludu (Volksfeind); niektóre źródła podają, że prawdziwy SS-man nie mógł palić papierosów. (Wikipedia podaje, że z tych samych względów z produktów żywnościowych pozbyto się ołowiu i rtęci, a kobiety nakłaniano do badań piersi).
Wszystko oczywiście w jednym celu: wyprodukowanie prawdziwego Uber-człowieka było możliwe nie tylko w ślepo posłusznym, ale i sterylnie wychowanym społeczeństwie. Tylko taki człowiek miał mieć siłę (i zdrowie) na podbój całego świata.
(Warto przypomnieć, że w warstwie filozofii prawa i polityki Hitler znalazł wsparcie Carla Schmitta, którego decyzjonizm doskonale współgrał z hasłem -- wola wodza najwyższym prawem.)

A teraz porównajmy narodowo-socjalistyczną ideologię do założeń naszej walki z dopalaczami: (i) o tym co jest substancją zakazaną dowiemy się... po decyzji sanepidu, (ii) państwo idzie na jakąś wojnę (warto przypomnieć, że dwa lata temu państwo szło na wojnę z bankami, finansistami, opcjami -- zaś ludzie ginęli od... nabranych kredytów), (iii) konieczność dbania o zdrowie ludzkie przesądza o tym, że będzie trzeba wprowadzić przepisy "stojące w sprzeczności z dotychczasową rutyną prawną" (ki diabeł?).

A na zakończenie garść substancji psychoaktywnych, które znalazłem u mnie w domu. Jakby na to nie patrzeć zarówno kawa jak i czekolada mogą całkiem nieźle uzależnić. Zakażmy ich!

dopalacze

Komentarze (47)
Informacja o możliwości aborcji a dobra osobiste matki
 Oceń wpis
   

O ciekawym i z całą pewnością bardzo kontrowersyjnym -- chociaż utrzymanym w tonie wcześniejszego orzecznictwa -- wyroku Sądu Najwyższego pisze "Rzepa". Oto w rozstrzygnięciu z 6 maja 2010 r. (sygn. akt II CSK 580/09) sędziowie uznali, że prawo wyboru aborcji jest dobrem osobistym matki, zatem w przypadku bezprawnego naruszenia tego dobra, należeć się jej będzie zadośćuczynienie, zaś rodzicom -- po urodzeniu dziecka, którego ciąża spełniała warunki do zastosowania art. 4a ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży -- może przysługiwać odszkodowanie.

Art. 4a o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży:
1. Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
  1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
  2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
  3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego,
2. W przypadkach określonych w ust. 1 pkt 2 przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej; w przypadku określonym w ust. 1 pkt 3 lub 4, jeżeli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.
W dużym skrócie: lekarze prowadzący ciążę dopiero w 29 jej tygodniu zauważyli wadę płodu, która -- wykryta wcześniej -- uzasadniałaby decyzję o przerwaniu ciąży. Fakt ten przeoczyli podczas wcześniejszych badań (w 8 i 21 tygodniu, kiedy aborcja była jeszcze możliwa), jednak by "nie stresować matki", nie poinformowali jej o tym.

Po urodzeniu się chorego dziecka rodzice pozwali zakład opieki zdrowotnej, wskazując, iż urodzenie upośledzonego dziecka pozbawiło matkę prawa do dokonania legalnej aborcji, zarazem konieczność jego wychowywania wiąże się z dużymi kosztami.
Sąd przyjął, iż lekarze powinni byli wykryć nieprawidłowość płodu podczas wcześniejszego badania i nie dopełnili obowiązku poinformowania matki o możliwości przerwania ciąży. Ogółem zasądzono na rzecz rodziców dziecka 150 tys. złotych zadośćuczynienia oraz 88 tys. odszkodowania.

Pozwani wnieśli kasację, która została przez SN oddalona. Sąd przyjął, że działania pozwanych lekarzy naruszyło dobra osobiste matki -- prawo podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży poprzez możliwość zastosowania art. 4a ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny, przy czym nie ma konieczności (ani możliwości) ocenić jaki byłby wybór matki. SN podkreślił równocześnie, że czyn niedozwolony nie polega na dopuszczeniu do urodzeniu upośledzonego dziecka (to dość ważne stwierdzenie -- moim zdaniem przede wszystkim oznacza to, że sąd słusznie odmawia dyskusji na temat "jakości życia" jako przesłanki ewentualnej aborcji).

Wyrok, co warto zwrócić uwagę, nie odbiega od wcześniejszego orzecznictwa w sprawach tego rodzaju. I tak wyrokiem z 4 lipca 2008 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku stwierdził, że "W sytuacji, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, rodzice mają prawo do świadomego podjęcia decyzji, czy chcą i mogą obciążyć siebie i swoją rodzinę skutkami urodzenia dziecka upośledzonego. Mają prawo w takiej sytuacji podjąć decyzję o przerwaniu ciąży. Uniemożliwienie rodzicom wykonania tych praw prowadzące do urodzenia, wbrew ich woli, dziecka upośledzonego, rodzi po stronie podmiotu odpowiedzialnego obowiązek zapłaty odpowiedniego zadośćuczynienia na podstawie art. 448 kc za doznaną w wyniku naruszenia ich dóbr osobistych krzywdę." Ten sam sąd, wyrokiem z 5 listopada 2004 r. przyjął, że "Nie może budzić wątpliwości prawo kobiety do swobodnego kształtowania swojego życia osobistego, jak też uprawnienie do planowania rodziny nie wyłączając przeprowadzenia zabiegu aborcyjnego. Naruszenie powyższych uprawnień należy postrzegać w kategoriach systemu ochrony dóbr osobistych - naruszenia wolności - dobra osobistego, o którym stanowi art. 47 Konstytucji oraz art. 23 kc Również w kategoriach naruszenia dóbr osobistych należy rozpatrywać uniemożliwienie przeprowadzenie badań, które zadecydowałyby o powstaniu prawnej możliwości uwzględnienia żądania przerwania ciąży." Natomiast Sąd Najwyższy w wyroku z 21 listopada 2003 r. (V CK 16/03) wyraził następujący pogląd "Nie może budzić wątpliwości prawo kobiety do swobodnego kształtowania swojego życia osobistego, jak też uprawnienie do planowania rodziny nie wyłączając przeprowadzenia zabiegu aborcyjnego. Naruszenie powyższych uprawnień należy postrzegać w kategoriach systemu ochrony dóbr osobistych - naruszenia wolności - dobra osobistego, o którym stanowi art. 47 Konstytucji oraz art. 23 kc Również w kategoriach naruszenia dóbr osobistych należy rozpatrywać uniemożliwienie przeprowadzenie badań, które zadecydowałyby o powstaniu prawnej możliwości uwzględnienia żądania przerwania ciąży."

Nie znam uzasadnienia orzeczenia, trudno zatem oceniać przesłanki takiej a nie innej decyzji sądu. I chociaż rozumiem, że sędziowie oparli się bezpośrednio na ustawowym uprawnieniu do podjęcia przez matkę decyzji o przerwaniu ciąży jeśli przeprowadzone badania uprawdopodobniają ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu, to jednak jestem zdania, że pośrednio pozwala to na wysnucie wniosku, iż możliwe jest ważenie jakości tego życia.
Nie będę ukrywał, że na swój sposób kontrowersyjne także wydaje się zasądzenie odszkodowania pokrywającego koszty utrzymania chorego dziecka. Owszem, dając matce możliwość podjęcia decyzji -- której konsekwencją byłoby uniknięcie tych wydatków -- lekarze zwolniliby się z odpowiedzialności -- jednak zastanawiam się czy w dalszej konsekwencji może to oznaczać, że także lekarz wykonujący skomplikowany zabieg w beznadziejnej sytuacji (to ważne zastrzeżenie!) będzie musiał się zastanawiać co do konsekwencji utrzymania pacjenta przy życiu -- jednak w takim stanie, który wymaga stałej, kosztownej opieki.

(Od razu zastrzegam: tak, wiem, że nie ma u nas przepisów zobowiązujących lekarzy do dokonania eutanazji bądź "podpowiedzenia rodzinie takiej możliwości", więc paralela nie przebiega dostatecznie precyzyjnie -- jednak świat kręci się ostatnio tak szybko, że wszystko jest możliwe...)

Komentarze (5)
Obowiązkowe badania kobiet -- a prywatność, Mesdames??!
 Oceń wpis
   

Na portalu dla kobiet aż się zagotowało: rząd chce zmusić wszystkie pracujące panie do przymusowych badań cytologicznych (i mammografii). I -- jak łatwo się domyśleć -- Panie się podzieliły: dobrze to czy źle, a może to dyskryminacja kobiet niepracujących/ze wsi/nieśmiałych/innych.

Na temat piersi kobiecych zawsze wypowiadam się chętnie, więc i tym razem dorzucę swoje trzy grosze: a prawo do prywatności, Mesdames?

Nie tak dawno ministrzyca od pigułek wysunęła dość kontrowersyjny postulat rejestracji ciężarnych kobiet (oczywiście dla ich dobra), dość szybko jednak zrezygnowała z pomysłu, zarzakając się przede wszystkim, że nie było jej zamiarem tworzyć rejestru kobiet w ciąży.
I słusznie: ciąża -- fakt bycia w ciąży, fakt nie bycia w ciąży -- to prywatna sfera kobiety, jej partnera. I tak jak za nieprzyzwoite uznajemy nagabywanie pracodawcy przy rekrutacji ("to ma pani dzieci? a chce pani mieć?"), tak samo za nieprzyzwoite powinniśmy uznać nagabywanie przez urzędników.

Nie widzę powodów, dla których inaczej mielibyśmy traktować jakiekolwiek inne badania, nawet jeśli ich cel jest 1000% godziwy, sens słuszny a korzyści olbrzymie.

Od strony technicznej sprawa jest niesamowicie prosta: ustawa o ochronie danych osobowych zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych (a więc np. dotyczących stanu zdrowia) m.in na podstawie upoważnienia ustawowego. Z legislacyjnego punktu widzenia wystarczy uchwalić ustawę aby zagnać wszystkie kobiety do lekarza. Raz na 3 lata, raz do roku, 3 razy w roku. Obojętne.
(Przypomnę, a może co młodszym Czytelnikom LA wyjaśnię, że władze PRL już kiedyś miały ten pomysł -- bodajże 10 lat temu uchylono chamski przepis nakazujący każdemu wykonywanie prześwietleń płuc. A wszystko to dla dobra i zdrowia obywatela.)

Nie chcę mieszać do dyskusji naszej konstytucji, która w art. 47 gwarantuje prawną ochronę życia prywatnego oraz decydowania o życiu osobistym. Bardzo możliwe, że ustawa nakładająca na kobiety obowiązek przeprowadzania jakichkolwiek badań byłaby uznana za zgodną z konstytucją (tak jak nie wierzę, aby udało się ustrzelić obowiązek przeprowadzenia badań wstępnych przy przyjmowaniu się do pracy z powołaniem się na prawo do prywatności).

Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że jeśli nie zaczniemy sami szanować swojej własnej prywatności -- a wołając "nałóżmy na nas jeszcze więcej obowiązków! i kar za ich nieprzestrzeganie!" dobrowolnie rezygnujemy z jej części (z jej ważnej części -- informacji o stanie zdrowia) -- to niezwykle trudno będzie za jakiś czas powiedzieć: wara od moich spraw.
Dlaczego nikt nie mówi o ryzyku, że system nie będzie dość wydolny, aby prawidłowo zabezpieczyć zgromadzone w ten sposób dane, że pod rejestry będą się podłączać różne pasożyty -- od firm ubezpieczeniowych (zgadnij Kotku, dlaczego chętnie zapłacą za takie informacje?), do pracodawców, dla których też będzie to nie lada gratka?

A co będzie, jeśli do danych takich dostęp uzyska np. partner czy mąż kobiety; rozumiem, że jest super, jeśli się facet interesuje takimi sprawami, ale mogę też sobie wyobrazić sytuację, w której kobieta nie będzie szczególnie tym zachwycona. (Jeśli zawodzi mnie moja wyobraźnia -- proszę mnie sprostować.)
Że nie są to tylko czcze rozważania, niechaj potwierdzi cytat z literatury przedmiotu: "Ochrona najważniejszego w istocie dobra osobistego, jakim jest życie i zdrowie przyszłych małżonków, jest dopuszczalna także kosztem uchylenia ochrony zdecydowanie mniej istotnego dobra, którym jest wzgląd na ochronę prywatności. Każda ze stron ma prawo do wiedzy o stanie zdrowia przyszłego współmałżonka" (Sokołowski Tomasz, "Zawarcie małżeństwa przez chorego na ciężką chorobę zakaźną", Gdańskie Studia Prawnicze, 2003/10/7) -- czy chcecie, Drogie Panie, aby tak samo zaczęto pisać o cytologii, mammografii i wszystkich innych badaniach, które chce się Wam obowiązkowo zafundować?!

Reasumując: badajcie się, dla swojego zdrowia, ile chcecie. Żądajcie refinansowania, dofinansowania, edukacji -- czego tam jeszcze zechcecie.  Ale na litość boską -- bez dodatkowych ustawowych obowiązków.
Informacja o stanie zdrowia to jeden z filarów prywatności.

PS zdjęcie jumnięte z sieci. Ładne, to niech wisi ;-)

 

Komentarze (46)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-22 15:06
alda1981:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
jedno najważniejsze pytanie- oczywiście też dostałam propozycje ugody od wspaniałego Lexusa czy[...]
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa