Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
 Oceń wpis
   

producent kac wawa zapowiedział pozew o krytykę filmu przeciwko Tomaszowi Raczkowi Uwaga, przerywamy milczenie, aby nadać komunikat.

Zadzwonił dziś do mnie dziennikarz z pytaniem: co ja w ogóle myślę o tym, że producent filmu "Kac Wawa" zapowiedział złożenie pozwu przeciwko Tomaszowi Raczkowi za to, że ten -- jako krytyk działając na prawie krytyki -- raczył zrąbać najnowszą polską komedię. I czy człowiek, który wyłożył grubą kasę na film, może pozwać p. Raczka za głośną już opinię:

Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów... Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na Kac Wawa do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną -- może to nauczyłoby czegoś producentów. Wstyd! 

które to słowa miały spowodować niepowetowaną stratę, a to w ten sposób, że wielu widzów nie poszło do kina na ten film, co spowodowało wielomilionowe straty.

Dziennikarzowi odpowiedziałem (upraszam redakcje prasowe o to, by do telefonowania do mnie z prośbą o opinię typowano osoby o ponadprzeciętnym poczuciu humoru), że odpowiedź brzmi podobnie do tej, jakiej zwykłem udzielać na pytanie: czy można łamać prawo? -- bo i owszem, jednak trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Jasne, Jacek Samojłowicz może pozwać Tomasza Raczka, podobnie jak P.T. Czytelnicy mogą pozwać mnie, że piszę za dużo lub za mało. Podejmując jednak jakieś działanie każdy z nas musi brać pod uwagę możliwe konsekwencje -- i tak p. Samojłowicz musiałby wziąć pod uwagę nie tylko konsekwencje przegranej sprawy, ale i reakcje środowiska (częścią środowiska jest przecież także krytyka) na takie numery.

Podchodząc do zagadnienia poważnie: powód będzie musiał wykazać, że realnie mógł liczyć na owe wielomilionowe przychody ze sprzedaży biletów (sam fakt, że ludzie nie poszli do kas to za mało!), a także, że jeśli nawet mógł o tym marzyć -- frekwencja jest słaba właśnie przez Raczkową recenzję (bo może na odbiór dzieła pt. "Kac Wawa" złożyli się także inni recenzenci?). Po drugie będzie trzeba sobie jakoś poradzić z kwestią (bez)prawności działania recenzenta: jak świat światem krytyk filmowy jest nie tylko od tego, by film chwalić, ale raczej od tego, by pisać prawdę, jeśli trzeba (zdanie to dedykuję tym, którzy rok temu nie napisali wprost, że "Jeż Jerzy" to denna, żenująca szmira, a także tym, którzy przedstawiali "Habemus Papam" jako po prostu komedię).

Moim zdaniem -- przerwałem milczenie m.in. po to, by właśnie napisać owo sakramentalne "moim zdaniem" -- wszyscy słuchamy Tomasza Raczka właśnie dlatego, by wiedzieć na co warto skoczyć do kina (i co warto omijać szerokim łukiem). Co ciekawe do tego nie trzeba się nawet z krytykiem zgadzać (ja tak mam np. z pisaniem Jacka Żakowskiego: w 4/5 przypadków wiem, że jeśli Żakowskiemu coś się nie podoba, to rzecz jest warta uwagi -- a jeśli Żakowski chwali, to szerokim łukiem obchodź!).
Więc Samojłowicz powinien liczyć na tych widzów, którzy zdanie Raczka za nic mają -- i właśnie na film pójdą, bo Raczkowi się nie spodobał...

(A jeśli jest inaczej, to może czas podpowiedzieć innym krytykom: piszesz dobrze o filmie? ludzie walą drzwiami i oknami na gniota? To może czas zwrócić się do dystrybutora z sugestią: "robisz pan lepszą kasę, odstąp mi 5%!"?) 

W tym miejscu dodam, że dziennikarz chciał koniecznie ode mnie usłyszeć, że żaden prawnik Samojłowiczowi takiego pozwu nie napisze, ale -- nie ma głupich: grunt żeby nie kłamał. Jak uczciwie wyjaśni pokrzywdzonemu producentowi, że topienie kasy w beznadziejny pozew jest równie durne, jak topienie kasy w beznadziejny (ponoć) film, to może nawet robić z gęby cholewę.

I na zakończenie: w żaden pozew, proces, cokolwiek, nie wierzę. Goście specjalnie nakręcili raczej kiepski film (nie widziałem, więc do "Wyjazdu integracyjnego" porównać nie mogę), opowieści o pozywaniu krytyków między bajki -- i rozpaczliwe ratowanie frekwencji -- wkładam. 


PS Załóżmy jednak, że Tomasz Raczek się przestrasza, że pisze o "Kac Wawa" per "geniallissimo! tego by się Antonioni z Mastroianim nie powstydzili!" -- zaś tłumy rozczarowanych widzów zdecydowaliby się na pozew zbiorowy przeciwko krytykowi za oszustwo... To też jest nawet niezły scenariusz.

Komentarze (13)
O trzymaniu internetów krótko za gębę
 Oceń wpis
   

Zabawne, ale nie bardzo: administratorzy włoskiej Wikipedii zdecydowali się na jej wyłączenie na znak protestu przeciwko nowemu prawu (można o tym poczytać w komunikacie z 4 października).

Chodzi o projekt ustawy podsłuchowej nakazującej każdemu serwisowi internetowemu korygowanie (usuwanie, prostowanie) treści rzekomo naruszających dobra osobiste każdej osoby -- bez względu na to, czy informacja jest prawdziwa, czy nieprawdziwa. Administrator strony będzie na to miał 48 godzin od otrzymania stosownego żądania -- bez prawa wejścia w polemikę z żądającym, który poczuje, że go skrzywdzono -- a jeśli nie zrobi co do niego należy, zapłaci 12 tys. euro kary.

Nie mam zamiaru ukrywać, że ten spaghetti western przywodzi mi na myśl co może dziać się u nas, jeśli źle pójdą prace nad planowaną nowelizacją zasad notice & takedown (czyli art. 14 ust. 1 UoŚUDE). Na dziś bowiem wychodzi na to, że owszem: e-usługodawca będzie miał obowiązek tymczasowo zablokować dostęp do bezprawnych danych na samo wezwanie osoby, która przedstawi się jako pokrzywdzona -- ale może być też i tak, że ta tymczasowość będzie trwała wieczność.

Gorzej, jeśli ten trend przeniesie się z ziemi włoskiej do polskiej -- czego pewnie chciałby mec. Roman Giertych.

...zresztą po co dumać o zmianach prawa, skoro i bez nich sąd w Tarnowie potrafi polecieć kontra art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, bo autor bloga ponosi odpowiedzialność za bezprawne treści zawarte w komentarzach pod jego blogiem, bo mógł przecież zezwolić na dodawanie komentarzy po zalogowaniu się dopiero, albo moderować komentarze... (o sprawie -- warto! -- poczytać na stronie Obserwatorium Wolności Mediów HFPR).

Komentarze (13)
Darcie pierza za darcie Pisma Świętego
 Oceń wpis
   

Stocznia Gdańska

Stała się rzecz straszna: sąd uniewinnił Adama Darskiego ps. "Nergal" od zarzutu urażenia uczuć religijnych paru posłów PiS i ex-posła Unii Pracy. To wstrząsające, że w drugiej dekadzie XXI wieku w Polsce pozwala się na takie rzeczy jak darcie Pisma Świętego -- i nikomu nawet włos z głowy za to nie spadnie!

Z niejasnych przyczyn sąd ("wyrok jest żenujący i absurdalny" -- to słowa posła Andrzeja Jaworskiego z PiS) zamiast zasądzić darcie pierza ze śpiewaka Darskiego (wiadomo: za podarcie Biblii należy drzeć pierze, jakby "Nergal" Pismo Święte spalił -- winien być spalony; podobnie jak za wtykanie imitacji polskiej flagi w imitację psiej kupy karą powinno być dożywotnie oglądanie programów Jakuba Wojewódzkiego) orzekł, że mieliśmy do czynienia z dziełem artystycznym, skierowanym do hermetycznej grupy odbiorców -- co ma oznaczać, że żadnej zbrodni nie popełniono.

Taki wyrok to wiadoma woda na wiadomy młyn określonych kół bońskich rewizjonistów, którym zależy na dechrystianizacji Polskiego Narodu równie bardzo, jak innym określonym kołom na tym, by Młodzież Polska operowała skojarzeniem Polska Flaga=Psia Kupa.Adam Darski ps. "Nergal" powinien być przykładnie ukarany za podarcie Biblii

Tymczasem jest oczywiste, że śpiewaka Darskiego ps. "Nergal" powinien spotkać los podobny do tych trefnisiów, którzy używali atrap psich odchodów do zamanifestowania rzekomego sprzeciwu wobec bajzlu na polskich ulicach, skwerach i podwórkach (zważmy, że arcypolski syf ten nie tylko nikogo nie uraża, a osoby pielęgnujące stan ten nie mogą liczyć nawet na nagrodę państwową pierwszego stopnia!). Nie może być tak, iżby pod płaszczykiem twórczości artystycznej (a ten płaszczyk to adenauerowski płaszcz krzyżacki przecież) gorszyć młodzież w niezgorszy sposób.

Żądamy zatem, w imieniu Narodu Polskiego, nie tylko przykładnego ukarania Adama Darskiego ps. "Nergal", nie tylko odwołania sędziego, który wydał tak skandaliczny wyrok, ale i zaostrzenia kar dla osób, które szargają najświętsze Polskie świętości!!
 

[napisano ku pokrzepieniu serc -- tych P.T. Czytelników, którzy uważają, że za mało zamordystyczną postawę mam]

Komentarze (25)
Właściciel kompa nie odpowiada za jego zabezpieczenie
 Oceń wpis
   

O interesującym wyroku Sądu Najwyższego pisze dzisiejsza "Rzepa": właściciel komputera podłączonego do sieci nie odpowiada za coś, co zostało uczynione przy pomocy jego sprzętu -- nie musi więc, co za tym idzie, kontrolować dostępu do komputera (wyrok z 8 lipca 2011 r., sygn. akt IV CSK 665/10).

Sprawa dotyczy internauty, który pozwał jakiś urząd miasta za to, że ktoś, korzystając z komputera będącego własnością lokalnego ośrodka sportowego -- co udało się ustalić policji na podstawie adresu IP -- zamieścił w sieci obraźliwe komentarze poświęcone jego osobie, w tym ujawniając jego nazwisko. Nazwiska autora komentarza ustalić się nie dało, bowiem komputer nie był w żaden sposób zabezpieczony, przez co praktycznie każdy mógł z niego korzystać.
Na to powód zażądał od miasta (jako organu prowadzącego placówkę) zadośćuczynienia na cele charytatywne i przeprosin, zarzucając -- jak wnoszę z przytaczanych przez "Rzepę" wypowiedzi pełnomocnika powoda -- naruszenie prywatności i dobrego imienia internauty, zaś wina miała polegać na tym, że sprzęt nie został w żaden sposób zabezpieczony przed dostępem postronnych osób. A zatem -- skoro nie można ustalić bezpośredniego sprawcy -- to odpowiedzialność spoczywa na właścicielu sprzętu.

W obu instancjach (okręg i apelacja) stanowiska powoda w ogóle nie podzielono: sądy stanęły na stanowisku, że istotą internetu i dyskusji prowadzonych w sieci jest pewne przejaskrawienie, co wyklucza naruszenie dóbr osobistych uczestnika takiej dyskusji; równocześnie portal usunął obraźliwe komentarze natychmiast po zgłoszeniu (kłania się art. 14 UoŚUDE).

Stanowisko to częściowo podzielił Sąd Najwyższy (to się mec. Giertych zdziwi): nikt (usługodawca, właściciel sprzętu) nie ma obowiązku kontrolować tego, kto -- korzystając z anonimowości internetu (z której korzystał też powód) -- dokonuje wpisów, natomiast ewentualna odpowiedzialność ogranicza się właśnie do owego art. 14 UoŚUDE. Natomiast  za naruszenie dóbr osobistych poprzez rozpowszechnione treści w pierwszym rzędzie odpowiada oczywiście autor posta, zaś z winy organizacyjnej (której jak rozumiem SN nie zamierzał przypisać urzędowi) można co najwyżej żądać zapłaty odszkodowania (art. 415 kc), ale nie przeprosin.

Tak czy inaczej to chyba ciekawe orzeczenie, o którym powinni poczytać nie tylko żądający głów właściciela każdego forum internetowego, gdzie napisano coś o jego pryncypale, ale i ci, którzy uważają, że nawet jeśli nie capnie się bezpośredniego sprawcy, to można ścigać właściciela narzędzi.

 

PS warto zwrócić uwagę na relację w "Gazecie Prawnej", gdzie podkreśla się to, że zdaniem Sądu Najwyższego ujawnienie nazwiska osoby, która występowała pod pseudonimem, nie jest naruszeniem jej dóbr osobistych. Nie dość, że to dziwny pogląd, to jeszcze mam wrażenie, że "Prawna" opisuje całkiem inną sprawę...

Komentarze (10)
Jachowicza może ułaskawią... a co z innymi?
 Oceń wpis
   

Kolejny przyczynek do dyskusji o sensowności utrzymania w kodeksie karnym osławionego art. 212 oraz innych przepisów przewidujących karanie za słowa: do Kancelarii Prezydenta trafił wniosek o ułaskawienie redaktora Jachowicza, skazanego za prasowy komentarz poświęcony jednemu z pułkowników naszych kochanych służb specjalnych.

Złożony ponoć przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (jakim cudem? -- art. 560 par. 1 kodeksu postępowania karnego przynosi zamknięty katalog podmiotów, które mogą prosić o ułaskawienie) wniosek ma teraz trafić w tryby ustawowej procedury: od prezydenta do Prokuratora Generalnego, który albo przekaże wniosek do zaopiniowania przez właściwy sąd rejonowy, albo weźmie do postępowania z urzędu (w takim przypadku można pominąć długotrwałą procedurę sądową i prezydent może załatwić sprawę prawie od ręki... Z drugiej strony Bronisław Komorowski publicznie zapewniał, że nie będzie ułaskawień bez pozytywnej opinii sądu, co oznacza, że przez desuetudo zamrze art. 567 par. 2 kpk, który pozwala na stosowanie prawa łaski jako klasycznej prezydenckiej prerogatywy: bez mieszania do tematu wymiaru sprawiedliwości.

z Konstytucji RP:
Art. 139. Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.
Art. 144. 2. Akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem.
3. Przepis ust. 2 nie dotyczy:
18)  stosowania prawa łaski

z kodeksu postępowania karnego:
Art. 560. § 1. Prośbę o ułaskawienie skazanego może wnieść on sam, osoba uprawniona do składania na jego korzyść środków odwoławczych, krewni w linii prostej, przysposabiający lub przysposobiony, rodzeństwo, małżonek i osoba pozostająca ze skazanym we wspólnym pożyciu.
§ 2. Prośbę o ułaskawienie wniesioną przez osobę nieuprawnioną lub niedopuszczalną z mocy ustawy sąd pozostawia bez rozpoznania.(...)
Art. 564. § 1. Jeżeli w sprawie, w której wniesiono prośbę o ułaskawienie, orzekał tylko sąd pierwszej instancji i wyda on opinię pozytywną - przesyła Prokuratorowi Generalnemu akta sprawy lub niezbędne ich części wraz ze swoją opinią, a w razie braku podstaw do wydania opinii pozytywnej - pozostawia prośbę bez dalszego biegu.(...)
§ 3. Sąd odwoławczy pozostawia prośbę bez dalszego biegu tylko wtedy, gdy wydaje opinię negatywną, a opinię taką wydał już sąd pierwszej instancji; w innych wypadkach sąd odwoławczy przesyła Prokuratorowi Generalnemu akta wraz z opiniami. (...)
Art. 567. § 1. Postępowanie o ułaskawienie może wszcząć z urzędu Prokurator Generalny, który może żądać przedstawienia sobie akt sprawy z opiniami sądów albo przedstawić akta Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej bez zwracania się o opinię.
§ 2. Prokurator Generalny przedstawia Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej akta sprawy lub wszczyna z urzędu postępowanie o ułaskawienie w każdym wypadku, kiedy Prezydent tak zadecyduje.
(Na marginesie: chyba coś faktycznie jest na rzeczy z niezgodnością procedury opisanej w art. 564 par. 1 i par. 3 kpk z konstytucyjną prerogatywą stosowania prawa łaski.) 

Mniejsza jednak z szansami na ułaskawieni dziennikarza -- większym bo systemowym problemem jest oczywiście samo w sobie funkcjonowanie w kodeksie karnym przepisów penalizujących słowa. Zniesławienie i znieważenie -- czyny same w sobie naganne moralnie i przecież niekoniecznie indyferentne prawnie -- śmiało przecież mogą podlegać wyłącznie jurysdykcji cywilnej, jako jedna z form naruszenia dóbr osobistych.

To samo skądinąd tyczy się przepisu pozwalającego żądać wyznawcom Ra od państwa ścigania osób, które źle o tym Ra mówią. Albo ex-posłowi Unii Pracy, który w ramach zwalczania sekt doniósł na śpiewaka Darskiego za podarcie Pisma Świętego... i na śpiewaczkę Rabczewską za zarzucanie autorom tegoż samego Pisma Świętego "naprucia"...

Sęk w tym, że jak widać nad losem biednego żurnalisty zawsze ktoś się pochyli -- nie mam zaś pewności czy prezydent Komorowski w ogóle pomyśli o ułaskawieniu Adama Darskiego lub Doroty Rabczewskiej (jeśli, rzecz jasna, zostanie on uznany winnym przestępstwa obrazy uczuć religijnych). Nie mówiąc o innych szaraczkach.

Tymczasem takich tragedii -- bo nadużywanie prawa do nękania prywatnymi aktami oskarżenia jest faktem (czytałem jednego takiego, który twierdził, że "to kosztuje tylko 300 złotych") jest szczerym faktem (a kary za to nie ma żadnej!) -- może być i jest znacznie więcej, czego jednak ani SDP, ani prezydent siłą rzeczy nigdy nie zobaczą.

Stąd też lepiej chyba po prostu wreszcie raz na zawsze skasować głupie przepisy z kodeksu karnego, zamiast co parę tygodni borykać się z niepotrzebnymi problemami wynikającymi ze stosowania szkodliwych przepisów.

Komentarze (22)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-22 15:06
alda1981:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
jedno najważniejsze pytanie- oczywiście też dostałam propozycje ugody od wspaniałego Lexusa czy[...]
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa