W ramach kolejnego wpisu pt. "ja jako prezydent" ;-) -- czas na moją złotą myśl o Wspólnej Walucie.
Zdanie na temat czy Polska powinna przyjąć euro, a jeśli tak to kiedy -- oczywiście mam, lecz odbiega ono od szeroko pojętego mainstreamu.
Z jednej strony doceniam możliwości, jakie daje posługiwanie się wspólnym pieniądzem przez ileś tam państw. Łatwość przeliczenia cen, brak kłopotów w podróżach (kantory, bankomaty), możliwość planowania biznesowego w imporcie i eksporcie.
Ale widzę także łatwość, z jaką instytucje finansowe robią nas w balona na euro. Mój ulubiony przykład: przelew walutowy z konta w polskim banku do innego polskiego banku. Czy jest jakikolwiek bank, który nie potraktuje tego SEPĄ albo swiftem i nie obciąży klienta jak za przelew zagraniczny?!
O, proszę, co ma o tym do powiedzenia mBank; pytanie: Jak wykonać przelew walutowy? Odpowiedź: "W celu wykonania przelewu walutowego należy zalogować się do serwisu transakcyjnego i wypełnić zlecenie "Przelew zagraniczny".
A ja się pytam: jaki to przelew zagraniczny, przecież to zwykły przelew walutowy, pomiędzy dwoma polskimi bankami (BRE jest na tyle wspaniałomyślny, że kosztami SWIFT nie obciąży nas jeśli przelew idzie między mBankowymi rachunkami).
Do przedstawionych teorii gospodarczych stosujesz się na własną odpowiedzialność.Widzę też jednak spory minus przyjęcia wspólnej waluty: utratę możliwości stosowania czegoś, co na własny użytek nazywam "dumpingiem walutowym" -- czyli zwiększenia konkurencyjności gospodarki poprzez słaby pieniądz.
Bo jak myślicie: dlaczego Polska w kryzysie stoi całkiem nieźle, zwłaszcza na tle państw, które jeszcze rok temu puszyły się wyprzedzeniem nas w wyścigu do ERM2? Dlaczego przeciętny Litwin sarka na sztywne związanie kursu lita do euro -- bo co mu z tego, że w przeliczeniu na złotówki wydaje się być bogaczem, skoro nie odczuwa tego, dopóki nie pojedzie na zakupy do Polski (i jeżdżą, jeżdżą nawet zza Wilna).
A Łotwa? Skąd w Rydze takie zwinięcie gospodarki, że prawie skali nie starczyło? A Słowacja? Jeszcze niedawno co drugi człowiek w Tatrach słowackich był Polakiem, jednak wzrost cen (nie ściemniajmy się: każdy rozsądny przedsiębiorca wykorzysta zmianę waluty jako pretekst do ukrytej podwyżki) oraz niekorzystny przelicznik sprawił, że nasi rodacy przestali tam podróżować.
Sami zresztą spójrzcie: kupiłem raptem 10 litrów piwa, rum Tuzemski, parę bananów i jakieś pierdoły i strzeliło przeszło 550 koron, czyli... prawie 19 euro.




Olgierd :)
Toć to całkiem niedrogo :)
W Finlandii za "połówkę" rumu najgorszej jakości zapłacił byś powyżej 10 EUR :)
No i 10 litrów piwa to 20 puszek ...około 40 EUR w Finlandii :)
Banany ...około 1,50 - 2 EUR za kg :)
I p******* ..."WEST-y" 3,90 EUR :)
...OK :) ...stop, bo to nie w tą stronę miało być :) ...co do mnie, to złotówkę na
euroski chętnie zamienię jeśli kwota mojej wypłaty pozostanie, tylko znaczek waluty
się zmieni :) skomentuj
A tam. W Austrii litra paliwa 1,5 euro. Pół darmo.
Chociaż z drugiej strony trzeba pamiętać o tym że w "strefie euro" zarabia się więcej
niż w Polsce.
Tylko że u nas zapewne by się niewiele zmieniło po wprowadzeniu Euro.
A tak, we Włoszech jeden wypad do sklepu po zakupy na mniej więcej na dwa dni (ale
trzeba przyznać że z alkoholem (tzn. piwo i wino)) wychodziło mniej więcej 50- 60
EUR. skomentuj
Jak rum... to tylko na Filipinach. 8-letni Tanduay 65 PHP, 12-letni 140 pesos,
15-letni 200. Te dwa ostatnie świetne, najdroższy - to taki rumowy single-malt.
Oczywiście butelki 0.7
No i teraz - 200 PHP to całe 12 złotych. Co ciekawe, kurs ichniej waluty jest z kolei
spięty z dolarem - choć nie gadałem z nimi jak z tym się żyje (z 2 strony dla nich
pewnie im słabsze peso -tym lepiej, biorąc pod uwagę miliony ichnich gastarbeiterów) skomentuj
Zauważ, że w Skandynawii alkohole są znacznie droższe niż gdziekolwiek, a Czechy czy
Słowacja zawsze słynęły z taniego alkoholu. skomentuj
Euro jest OK.
Bez euro ile tracą przesiębiorcy na stratach z powodu spekulacji walutowych /
A różnice w stopach procentowych ?
Ponadto to rola polityków aby wynegocjować jak najlepszy kurs wymiany. skomentuj
Euro jest OK.
Bez euro ile tracą przesiębiorcy na stratach z powodu spekulacji walutowych /
A różnice w stopach procentowych ?
Ponadto to rola polityków aby wynegocjować jak najlepszy kurs wymiany. skomentuj
To koniec alkoholowej turystyki na Słowację. Pierwszy cios zadało osłabienie się
złotego wobec euro, które obowiązuje od początku roku u naszych południowych
sąsiadów. Drugi niebawem nadejdzie, gdyż parlament Słowacji przyjął ustawę, która
podnosi podatki - donosi „Dziennik".
W marcu 2010 roku podstawowa stawka podatku płacona od hektolitra czystego alkoholu
wzrośnie o 140 euro i wyniesie 1080 euro. Oznacza to, że butelka wódki czy piwa
będzie droższa o kilkanaście procent
. To sposób rządu Słowacji na łatanie dziury budżetowej.
Wyższe obciążenie ma przynieść państwu dziesiątki milionów euro wyższych wpływów
do wspólnej kasy - zauważa interia.pl skomentuj
stoczni.
Dopóki jest dobrze -- moim zdaniem -- euro jest OK. Jak się robi kryzys, owszem,
waluta może się sypnąć, ale dzięki słabszej walucie mamy jeszcze coś do roboty.
Czy ktoś może rzucić wskaźnikami SPADKÓW gospodarek Estonii, Łotwy i Litwy? I
spróbować skorelować to ze sztywnym kursem ichnich walut?
Co do cen alkoholu: właśnie o to chodzi, że zawsze tu się piwo kupowało za grosze.
Nadal nie jest źle (0,59 za puszkę... Staropramena ;-) ale kiedyś zapłaciłbym pewnie
60% tej ceny. skomentuj
Olgierd,
Banki wysyłają przelewy walutowe SWIFTem (prawie dowolna waluta) lub EuroElixirem
(EUR), bo właśnie do tego służą te systemy, czyli do rozliczeń walutowych. Czym
chciałbyś, aby wyszedł przelew? Elixir służy tylko do rozliczeń w PLN.
Wysyłanie przelewów Elixirem, SWIFTem czy EuroElixirem to są dla banku koszty, różne
koszty. Ewentualne robienie w balona to pobieranie niewspółmiernie większej opłaty
lub prowizji za przelew SWIFT (w porównaniu z przelewem w Elixirze), chociaż tutaj
czynnikiem może być liczba przelewów (więcej przelewów Elixirze oznacza niższy koszt
jednostkowy). Niemniej różne koszta są jak najbardziej zrozumiałe.
BRE nie obciąża się za "przelew zagraniczny" między dwoma rachunkami w mBanku, bo
jest to przelew wewnętrzny i on w ogóle nie wychodzi w świat (jest rozliczany wewn.
systemu bankowego), a więc bank nie ponosi związanych z tym kosztów.
Przy okazji - SEPA to nie jest system rozliczania płatności, a bardziej inicjatywa. W
ramach SEPA najczęściej używany jest system STEP2. W Polsce uruchomiono system
EuroElixir, który służy do rozliczania w EUR. EuroElixir jest połączony ze STEP2. skomentuj
jednym bankiem BRE są uznawane za oddzielne. skomentuj
Media Markt i Saturn są jednym sklepem - mają tego samego właściciela. z punktu
widzenia prawnego, organizacyjnego i informatycznego są to osobne banki. skomentuj
heh a ja mam kolejny temat tym razem z zakresu polskiego prawa dot. działania MSZ.
Otóż 2 lata temu wyrobiłem paszport w konsulacie polskim na terenie jednego z państw
unijnych. Nie odebrałem go do tej pory, gdyż na obszarze UE mogę posługiwać się
dowodem osobistym, ale jakbym chciał jechać np do Egiptu to muszę go odebrać
osobiście w konsulacie tam gdzie był składany wniosek o dokument. Cóż napisałem do
Konsulatu list z prośbą o przesłanie mojego dokumentu to wydziału paszportowego w
Polsce w moim miescie, tam gdzie obecnie mieszkam, ale otrzymałem odpowiedz że tylko
MSZ może wyrazić na to zgodę .... i tu konsternacja... przecież nie jest to
przesłanie mojego dokumentu miedzy placówką polską, a np. mongolską, ale miedzy
dwiema placówkami polskimi, wiec powinno być to proste jak 2+2, tymbardziej że
konsulat czyli de facto państwo polskie pobrało pieniadze za wniosek, a ja wcale nie
muszę i nie chce odbierać tego paszportu gdzies w konsulacie, tylko chciałbym odebrać
w moim rodzinnym miescie. Nonsens co nie ? skomentuj
piszą bzdurne prawo żeby i ustanawiają jeszcze durniejsze procedury , tylko po to
żeby utrudnić życie przeciętnemu obywatelowi;) skomentuj
Euro się przydaje... do pompowania kasy, np z Bałtów:
http://www.polskapanorama.org/baltowalkazkryzysem.html skomentuj
przyklad prosty i dosc czytelny: wpadam do kauflandu w kieszonce 50 MAREK wynosze 2
reklamowy jedzenia * rok pozniej wpadam do tego samego kaflandu 50 euro w kieszonce i
tez wynosze 2 reklamowki jadla - dla jasnosci 1euro=2marki *kolejne wakcje - 2 lata
po wprowadzeniu euro 50euro=jedna reklamowka jedzenia --- to pamietam slami w
plastarkach 200 gram w ciagu tego okresu poszlo z 75 fenigow na 60 centow EURO NEIN
DANKE skomentuj