Śmiesznostka: jako prenumerator "National Geographic" (półki już mi od tego pękają -- mam prawie każdy numer od 1991 roku, a i kilkanaście wcześniejszych) otrzymałem z najnowszym numerem magazynu specjalną ofertę przedłużenia prenumeraty. Za jedyne 119 złotych na cały kolejny rok.
Zajrzałem zatem do internetowego klubu prenumeratora National-Geographic.pl, gdzie przywitało mnie podobne przypomnienie: "Witaj olgierd, posiadasz prenumeratę NG ważna do 31.10.2010, przedłuż" ("Travelera" nie przedłużę -- cienizna straszna). Jako że lubię kupować i zamawiać online, postanowiłem kliknąć w owo "przedłuż", a tam -- mały zonk: nie ma oferty prolongaty subskrypcji, jest tylko możliwość zamówienia nowej prenumeraty np. za 149 zł.
Ponieważ zawsze (co najmniej od 4 lat jak sądzę) opłacałem kolejne roczniki kartą, napisałem do biura obsługi klienta wydawnictwa GJ z pytaniem: gdzie schowała się opcja przedłużenia za 119 zł (albo w ogóle gdzie jest anonsowane w klubie prenumeratora przedłużenie prenumeraty online)? Odpowiedź przyszła rychło, ale wcale mnie nie ucieszyła -- nie ma takiej możliwości, a jeśli chcę mieć możliwość zapoznać się z kolejnymi dwunastoma numerami tego ciekawego miesięcznika, trzeba skorzystać z załączonego druku przelewu, przekazać pieniądze przelewem, zapłacić esemesem, etc.
Nie żebym się jakoś nadzwyczajnie czepiał (nawet nie czuję się zrobiony jakoś szczególnie w balona) -- ale przygotowanie czaderskiego klubu prenumeratora, z linkiem obiecującym możliwość przedłużenia prenumeraty -- bez możliwości przedłużenia prenumeraty... jakoś dziwnie wygląda.




NG to to fajne pismo, kosztujące ponad 10zł za numer, w którym co drugą stronę jest
reklama?
;) skomentuj
wrażenie bo nie liczyłem) więcej stron reklam niż tekstu a kosztuje 5$ skomentuj
Bo nie liczy się długość, tylko technika wydłużania! :D skomentuj
Gdyby choć ze wzrostem ilości stron reklamowych rosła ilosć stron merytorycznych...
Wiem, wiem rynek.... ale zerknij do starszych numerów NG - tam jednak treść miała
prymat nad reklamami.
Ja swoją przygodę z NG (i kilkoma innymi tytułami) tego powodu zakończyłem. skomentuj
Jak to było ze składaniem ofert w Kodeksie cywilnym? Możesz przypomnieć? :-) skomentuj
(nienumerowanych), zaś kolejnych 130 nie ma ANI JEDNEJ reklamy. Ściśle: raz się
pojawiła jakaś Toyota bodajże, strasznie się zdziwiłem.
Oni naprawdę nie przetykają materiału redakcyjnego reklamą.
Z drugiej strony: kosztuje tyle co bzdetny babski magazyn (jakaś Gala czy Twój Styl),
a jednak nie jest jedną wielką reklamą. Myślę, że muszą sprzedać trochę powierzchni,
żeby na reszcie robić całkiem niezłą robotę. (Ta uwaga nie odnosi się do Travellera
właśnie, który w mojej niczym nie różni się od Twojego Stylu czy Viva -- po prostu
lajfstajl i to momentami typu żenuła "to kupisz za pięć tysięcy, a tamto za
siedem").
@macieju: nie w niedzielę ;-) skomentuj
Zamiast 150 zyli, lepiej chyba skorzystać z któregoś z partnerów, gdzie roczna
prenumerata jest tańsza, np. tu
http://www.kiosk24.pl/prenumerata/national_geographic_polska.html
możesz zamówić za 130 zł, zawsze dwie dychy w kieszeni zostają, dodatkowo dostajesz
etui na kolejne wydania.
Chyba że masz ochotę na prezent w postaci tej lekko kiczowatej mapy, wtedy niestety
musisz dołożyć dwie dychy więcej skomentuj
papierka). skomentuj