No to idąc za ciosem: jest sobie takie coś jak C&C sp. z o.o. prowadząca Ogólnopolski Bank Ochranianych Samochodów (a właściwie to Centrum Obsługi Informatycznej Danych C&C sp. z o.o. -- ale kto by się przejmował takimi detalami jak prawidłowe oznaczenie spółki).
Zgodnie z informacją na stronie zadaniem banku jest "Przechowywanie danych o oznakowanych samochodach i ich posiadaczach (...) i poszukiwania w przypadku kradziezy oznakowanych samochodów" (pisownia oryginalna, aczkolwiek nie wiem czy znakują też posiadaczy).
Mniejsza z tym skąd biorąc klientów, choć wątek opisywany przez informatora -- ponoć nabywcy samochodów marki Daewoo nigdy nie musieli się zapisywać do C&C, ich dane leciały tam niejako z automatu, bo najprawdopodobniej przekazywał je producent -- jest sam w sobie mocno interesujący.
Interesujące są też pisma, które Ogólnopolski Bank Ochranianych Samochodów kieruje do kierowców, którzy w pewnym momencie tracą zainteresowanie świadczonymi usługami.

Ja tu widzę trzy ciekawe kwiatki, ale może P.T. Czytelnicy znajdą ich więcej:
- C&C wzywa do poniesienia jakichś opłat, ale za diabła nie można zrozumieć z czego one wynikają. Przyznacie, że lakoniczna strona "Banku" nie mówi nic a nic o Ogólnych Warunkach Umów, nie ma jakiegoś Regulaminu -- nic nie ma, prócz tego strumienia świadomości.
IMHO temat dla UOKiK; - jest straszak w postaci "licencji i certyfikatu Krajowego rejestru Długów". Hmm przepisy stosownej ustawy wykluczają tworki takie jak C&C z obszaru zainteresowania KRD, więc to nie może być to, o czym każdy myśli (i o czym C&C myśli, że każdy myśli). Aha, licencja KRD to jest po prostu jakiś kurs obsługi systemu KRD, zaś certyfikat -- to jest totalnie nieprawdopodobne -- to dowód, że przedsiębiorca jest licencjonowanym użytkownikiem systemu oraz "uczestniczy w programie rzetelna firma".
Znaczy się: jeśli C&C faktycznie ma taki certyfikat, to oznacza, że nie ma długów. Ale taka adnotacja ma oczywiście działać na klienta jak straszak -- "uwaga, bo cię wpiszemy".
W sumie też temat dla UOKiK
To już się nawet nad Ustawą o Ochronie Danych Osob. art. 23.pkt. 4.2 nie będę znęcał. Sprawdziłem -- nie ma czegoś takiego. Jest art. 23 ust. 4 pkt 2, który mówi o tym, że prawnie usprawiedliwionym celem zezwalającym na przetwarzanie danych osobowych nawet bez zgody zainteresowanego jest dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej -- ale tu zdaje się mamy w ogóle problem z istnieniem tego tytułu.
Chyba temat dla GIODO: na ile fikcyjne roszczenie może być podstawą do przetwarzania danych osobowych "klientów".




To chyba było poruszane w telewizji, (w ciągu ostatniego 1 roku) albo inna spółka
zajmująca się taką "działalnością".
znęcaj się, nie miej skrupułów. btw. przeczytałem regulamin sklepu i też jest
ciekawy. skomentuj
Albo mi się w oczach mieni, albo jeden z punktów jest podwójnie. Dobranoc. skomentuj
zidentyfikować go C&C poprzez numer pisma? skomentuj
@spex: ochraniam nie przed dziadami, lecz chronię jego dane osobowe przed P.T.
Czytelnikami ;-) skomentuj
Słowo "bank" jest słowem zastrzeżonym w używaniu w obrocie gospodarczym a nawet w
samej reklamie pod groźbą grzywny do 5 mln PLN a nawet 3 lat kryminału (art. 171 ust.
2 w zw. z art. 3 prawa bankowego). Mam nadzieję, że mój komentarz panie i panowie
prokuratorzy czytający tego bloga potraktują jako info o możliwości popełnienia
przestępstwa.
P.S. przestępstwo ciągłe czy ciąg przestępstw? skomentuj
Czy ja dobrze rozumiem, że chcą, żeby im płacić za to, że nie usunęli ze swojej bazy
klienta, który nie przedłużył albo w ogóle nie zawarł z nimi umowy? Nieźle ich
pogięło, albo to niezgorsze cwaniaki.... skomentuj
czerwca 2008 r., I KZP 9/08
http://olgierd.bblog.pl/wpis,nielegalne%3Buzywanie%3Bnazwy%3Bbank%3Ba%3Borzecznictwo%
3Bsn,21776.html skomentuj
Naprawde inwencja tworcza niektorych instytucji jest wielka :) skomentuj