Dziś -- w przededniu rocznicy wielkiego dnia, którego nie było -- zamiast jakiegokolwiek mądrzenia się pozwolę sobie zarzucić cytatem z bloga Edwina Bendyka.
Mówi się bowiem, że nie kręci się już w Polsce fajnych komedii, bo umarł Stanisław Bareja, a scenarzyści zapatrzyli się w hollywoodzki szajs. No to ja odpowiadam, że życie podpowiada najlepsze scenariusze, wystarczy je umiejętnie obserwować -- i opisywać:
"Dziś się przekonałem, że spółka Intercity, obsługująca także TLK, jest równie dziadowska. W rozkładzie internetowym wyczytałem, że pociąg z Lublina do W-wy wyjeżdża o 19.05, a nie o 18.00 jak było jeszcze kilka dni temu. Na Centralnej poprosiłem więc o bilet na ten pociąg, w odpowiedzi usłyszałem, że takiego pociągu nie ma, jest o 18.00. OK, stwierdziłem, że sprawdzę w Lublinie. W Lublinie ta sama informacja, więc spotkanie w pubie siłą rzeczy było krótkie. Przybyłem na stację, a tam informacja, że pociąg jest opóźniony o godzinę (wczoraj podobnie). W pociągu już (swoją drogą wagon I klasy bez ogrzewania, zachciało się luksusów) kierownik pociągu wyjaśnił: Panie, jakie spóźnienie, przecież zmienił się rozkład, też nie wiedzieliśmy ale nam powiedzieli na stacji. I rozbrajająco dodał: widzi Pan, jaki bałagan, nawet my nie wiemy, co się dzieje."
(Edwin Bendyk, "Kultura dziadostwa i zakaz myślenia")
Idealnie pasuje na klasyczny rozśmieszacz tego rodzaju:
albo coś takiego:




Spotkałem się kiedyś z dość podobną sytuacją :) Pociąg docierał o godzinę później
przez 2 miesiące na danej trasie bo trwał remont :) Zapomnij , że dostałeś taką
informacje. Ja w ten sposób spóźniłem się na przesiadkę. PKP jak widać dawno stosuje
takie chwyty :) skomentuj
Inny kwiatek prosto z PKP :)
http://brulionman.wordpress.com/2009/09/10/historia-z-kanarem-i-milicyjo/ skomentuj
Olgierdzie :)
Ten nasz bałagan na kolei nie tylko u nas można poczuć :)
Dobre 14 lat temu wracając od rodziców, kupiłam bilet międzynarodowy na dogodne
połączenie z Zabreha na Moravie do Bydgoszczy. Połączenie przez Czeską Trebową i
dalej na pociąg pośpieszny relacji Praha Hlavni Nadrazi - Gdynia Główna (wtedy
jeszcze takie bezpośrednie połączenie Z Pragi przez Wrocław, Poznań i Bydgoszcz
istniało).
W Letohradzie (2 stacje przed granicą) nie spieszyłam się z przesiadką, bo pociąg z
Pragi do Gdyni miał przyjechać mniej więcej za godzinę, a na peronie stał gotowy do
odjazdu pociąg relacji Praha Hl. n. - Warszawa.
Kiedy pociąg do Warszawy ruszył z peronu, dyżurny ruchu zapytał, na jaki pociąg
czekam. W Czechach takie pytanie nie jest niczym dziwnym. Wyjaśniłam, że czekam na
pociąg do Gdyni ...na co uzyskałam zaskakującą i doprawioną odrobiną czeskiego humoru
odpowiedź, że ostatni pociąg do Gdyni odjechał wczoraj, a następny będzie dopiero na
wiosnę. Pokazałam bilet, a czeski kolejarz tylko się uśmiechnął i powiedział, że
Polacy jak zwykle zmienili rozkład jazdy i zapomnieli ich o tym poinformować :) skomentuj
tope_trzymam_na_drugiej_.html skomentuj
zcza_sie_w_pociagu__.html
już nawet człowiek nie chce się denerwować, zastanawiając jak możliwe jest aż takie
"przesadne dbanie o klientów",
kto tam w pkp pracuje ? Pusty śmiech i politowanie skomentuj