Na piątkowy wieczór -- coś poważnego. Rozpasany kler i uciśniony proletariat w walce klas.
Nie dalej jak tydzień temu Gazeta Wyborcza ekscytowała się walką w wadze lekkobezpiórkowej stoczoną na ubitym polu jasnogórskim pomiędzy Piotrem "Papa the Priest" Andrukiewiczem (ze stajni Teda "The Director" Rydzyka) oraz Rafałem "The Blogger" Maszkowskim.
Nie mam pojęcia dlaczego to akurat Rumble in the Jungle przykuło aż taką uwagę dziennikarzy -- walka została dość dokładnie obfotografowana, co dziwi: jak się ludzie tłuką, to każdy przy zdrowych zmysłach stara się ich rozdzielić, a nie fotografuje (no chyba że ktoś liczył na dobre ujęcie na World Press Photo). Wszystko bowiem wskazuje na to -- inaczej Gazeta nie wracałaby do tematu -- że starcie nie zostało rozstrzygnięte na korzyść żadnej ze stron.
Jak to często bywa w polskim sporcie -- vide cała polska liga, "Fryzjer", a także zapomniany już trochę Andrew Golota -- nierozstrzygnięte starcie skończy się w sądzie: "Maszkowski zawiadamia: redemptorysta popełnił przestępstwo".
art. 217 kk
§ 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 3. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
(Nawiasem mówiąc po tym, jak portal Gazeta.pl opublikował całą treść zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez Rafała Maszkowskiego, obawiam się, że powstaje poważna konkurencja dla Lege Artis. Nie będę owijał w bawełnę: na współzawodnictwo z giełdową spółką mnie nie stać, a na pewno nie mam środków na to, żeby mieć wszędzie fotoreporterów, podobnie jak brak mi zasobów, żeby publikować każde pismo procesowe w serwisie.)
Myślicie, że żartuję? Ależ skąd! -- przecież ja nie potrafię tak rozśmieszać jak pisma publikowane w portalu Gazeta.pl! Kto popełnił przestępstwo? "Pan w apaszce" (dla wygody możemy zwać go "apaszem", który wprawdzie "szarpał za plik ulotek, ale też nie była to szarpanina zbyt gwałtowna".
Listy gończe zostaną także rozesłane za "panią w czerwonych spodniach" (to znany motyw przestępczy, wybierzcie coś sobie), która też szarpała za plik ulotek i za mikrofon (cóż za erotyzująca wizja...)
Mało tego: niejako przy okazji pokrzywdzony odkrył coś w rodzaju spisku organów porządkowych. Otóż przesłuchujący na okoliczność naruszenia nietykalności cielesnej (zawiadomienie dotyczy przestępstwa stypizowanego w art. 217 par. 1 kk) policjant miał odmówić przyjęcia zawiadomienia o tym przestępstwie i powiedzieć pokrzywdzonemu, iż "takiego przestępstwa nie mogę zgłosić policji, tylko sądowi, za opłatą. Ta nieprawdziwa informacja policjanta została zapisana w protokole. Miałem wrażenie, że rzetelnie odbiera moje zeznanie w sprawie o zniszczenie mienia, być może przekazana mi fałszywa informacja wynikała z jego niewiedzy, a nie z chęci celowego wprowadzenia w błąd."
Zanim zażądamy osadzenia całego częstochowskiego garnizonu policyjnego w twierdzy, sprawdźmy treść art. 217 kodeksu karnego, na podstawie którego p. Maszkowski zawiadamia prokuraturę o popełnieniu przestępstwa, żąda wszczęcia postępowania przygotowawczego oraz ustalenia danych sprawców przestępstwa polegającego m.in. na szarpaniu za ulotki.
Problem w tym, że zgodnie z art. 217 par. 3 kk przestępstwo uderzenia bądź naruszenia nietykalności cielesnej jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że organy ścigania (wyjąwszy pewne okoliczności wskazane w kpk) nie ruszą palcem w bucie, zaś jeśli pokrzywdzony uważa, że temat nadaje się na sąd karny, to musi sam się troszkę postarać.
Owszem, organy państwa pomogą mu w ustaleniu danych sprawcy (procedurę opisałem dość szczegółowo tutaj), ale na żadne postępowanie przygotowawcze, ani na akt oskarżenia z urzędu nie ma co liczyć. Jak zapłaci, to sąd się zajmie aktem oskarżenia, a jak wykaże popełnienie przestępstwa, to może nawet wyda wyrok.
Oznacza to także, że wbrew wyobrażeniom p. Maszkowskiego policjant nie przekazał mu fałszywej informacji na temat tego kogo można zainteresować przestępstwem naruszenia nietykalności cielesnej, zaś w protokole została zapisana szczera prawda.
I tak oto pokrzywdzony może -- nadgorliwość jest gorsza nawet od antyklerykalizmu -- napytać sobie niechcący biedy.
Ale to już będzie temat na kolejny wpis.




Uśmiałem się najpierw czytając zawiadomienie z gazety.pl, a potem Twoje wytłumaczenie
(apasz w czerwonych spodniach troche szarpiacy za ulotki, ale niezbyt gwałtownie). skomentuj
hehe, świetne. najbardziej lubię gazetowe tłumaczenia ciemnemu ludowi co widać na
zdjęciu, żeby przypadkiem nie pomyślał, że jest tam coś innego - vide "O. Piotr
Andrukiewicz rzuca się z pięściami na Rafała Maszkowskiego" ?!?!?! a co do samego
zawiadomienia, to mi najbardziej podoba się żądanie uznania O. P.A. winnego za
"nadeptywanie na moją nogę". naprawdę doskonałe. skomentuj