2010-11-16 12:22
W sprawie nowego jeszcze lepszego zakazu palenia dostałem parę listeli od P.T. Czytelników domagających się komentarza. Oto i (krótki, punktowany) wywód z mojej strony:
- co do zasady akceptuję zakazy i nakazy, które mają na celu ochronę bezpieczeństwa i warunków życia innych osób. Stąd np. mój aplauz wobec przepisów wymierzonych w drobnych piratów parkingowych lub szmaciarzy naściennych -- oraz brak akceptacji wobec obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa czy też zakazu spożywania dopalaczy;
- stąd na zakaz palenia w miejscach publicznych nie patrzę wyłącznie przez pryzmat "a bo znów zakazują tego i owego". Smród faktycznie jest w stanie zatruć życie innym ludziom -- i tu zgadzam się z Wojtkiem Orlińskim: "Do nikotyny nic osobiście nie mam, se pan ją wstrzykuj, żuj, inhaluj, wcieraj, aplikuj doodbytniczo czy w jakikolwiek inny sposób, nie związany z zasmradzaniem otoczenia. (...) wolność od smrodu stanowi istotny element jakości życia. Stąd rozmaite regulacje prawne, ograniczające smród wydobywający się z kominów, instalacji przemysłowych, rur wydechowych - i papierosów";
- toteż nie wydaje mi się, iżby zakaz ten był jakoś specjalnie niezgodny z dogmatem liberalnym (tak jak jest z nim niezgodny zakaz wstrzykiwania sobie narkotyków i nie jest niezgodny zakaz podawania tych narkotyków dzieciom). Wydaje mi się, że nic prostszego jak wymyślić nieśmierdzące i nietrujące (na zewnątrz) papierosy, a zakaz będzie można swobodnie znieść;
- gorzej gdyby się okazało, że faktycznie ustawa idzie dalej, niż nakazuje zdrowy rozsądek (a mogła iść jeszcze dalej: okazuje się, że w fazie prac legislacyjnych rozważano możliwość... zakazu palenia w prywatnych autach...). Posłowie SLD myślą o zaskarżeniu zakazu palenia papierosów do Trybunału Konstytucyjnego, bo tylko "nakazuje i zakazuje" (© Grzegorz Napieralski -- który się obruszył, że są w Polsce takie ustawy...) -- akurat nie wydaje mi się, by był to dobre uzasadnienie wniosku;
- szczerze boli mnie jednak absurdalność części przyjętych rozwiązań (na niektóre lapsusy uwagę zwraca kol. Mateusz Wilczyński): na przystankach w sumie nie wolno palić od dawna, ale ze świeczką szukać palacza, który by się tym przejmował, bzdurą jest obowiązek wywieszania wszędzie tabliczek przypominających o zakazie (mam wrażenie, że musimy je powiesić także u nas w biurze (sic!) -- choć chyba nikomu nie przyszłoby do głowy zapalić choćby w obrębie całego pięknego "Grunwaldzki Center"); zaś co to są "inne pomieszczenia dostępne do użytku publicznego" w ogóle nie podejmuję się zgadywać;
- największym jednak absurdem jest rzecz jasna to, kto może zapłacić 500-złotową karę za palenie -- oraz samo ściganie sprawców wykroczeń. Niby mandat może wlepić policjant albo strasznik miejski (ale ten ostatni naprawdę na niby, bo "jeszcze nie ma przepisów"), ale -- jak przyznał w Tok FM sympatyk zakazu z jakiejś koalicji przeciwko tytoniowi -- epiej będzie od razu wzywać policję...
...no to ja widzę jak dzwonię na 997, bo siedzę w knajpie i gość obok mnie pali papierosa mimo zakazu, a obsługa lokalu nie reaguje -- i za pięć minut przyjeżdża patrol na interwencję. Skoro policji niewiele się chce (nawet jeśli sprawcę mają podanego na tacy -- nowych P.T. Czytelników zachęcam do kliknięcia w 3 ostatnie linki), to na pewno nie będzie się chciało zasuwać do każdego tego rodzaju szczerze banalnego zgłoszenia -- co oznacza, że już mamy problem, bo policja nie da rady, więc sprawca czuje się bezkarny i w ten sposób nakręca się spirala bezkarności (podobnie jak z prymitywem, który parę dni temu załatwiał się u mnie pod blokiem, na beton, a na moje pytanie czy mam teraz poprosić mojego psa, by osikał jego nogi, odparł mi "a co, miałem się zlać w samochodzie?" -- to trzeba pieluszki wozić, kolego... -- tak się właśnie kończy przyzwolenie na takie chamstwo); - lepiej -- nie mówię, że dobrze, ale na pewno lepiej -- rozwiązali to na przykład w takiej Italii (podobnie zakazy wprowadzono tam 2-3 lata temu): tam odpowiedzialnym za niepalenie gości w lokalu gastronomicznym jest jego właściciel, więc na widok papierosa nie odwracają oni wzroku, lecz od razu pędzą i każą gasić -- albo gościa wypraszają. (Nb. dokładnie w tych samych dniach Włosi poszli dalej niż my: odtąd obowiązkowym wyposażeniem knajp mają być... alkomaty... -- co zabawniejsze nikt nie będzie miał obowiązku z nich korzystać (ani nawet barman nie będzie musiał przypominać o ich istnieniu) -- po prostu ma być...
Kategoria
... stróż prawości




Krótko i treściwie, nic, tylko się zgodzić.
Co do tych alkomatów w knajpach - uważam, że to dobry pomysł. Zawsze jakiś odsetek
klientów pomyśli przed wyjściem „a może jednak dmuchnę” i co któryś
zrezygnuje z wsiadania za kółko. skomentuj
Drogi Olgierdzie, zapomniałeś dodać jednego, fundamentalnego w tej dyskusji punktu -
otóż prawo to (jak wiele innych) ingeruje w uprawnienia właściciela, który powinien
decydować o tym, co dzieje się w jego lokalu. To żadne tam "miejsce publiczne", ale
prywatna własność i nikomu, niezależnie od jego poglądów na smród czy inną estetykę,
nic do tego. Przynajmniej w wolnym kraju i wolnym ustroju.
Jeśli zapominamy o podstawach, to dalsza dyskusja to tylko takie tam przepychanki o
technikalia i rozmydlanie tematu. skomentuj
alkomat musi mieć legalizację (ten w barze), czy może to byż zwykły, tani z
"allegro", który pokazuje co chce... skomentuj
Czyli wszystkie prawa przeciw dyskryminacji np. niepełnosprawnych przez
przedsiębiorców też powinny być zniesione. Przecież to tak samo godzi w prywatną
własność. Przedsiębiorca nie chce zatrudniać kobiet bo mogą zajść w ciążę, proszę
bardzo, szkoda kasy na podjazdy/windy jak nie chce to niech nie robi. skomentuj
1) strzelać z wiatrówki do przechodzących osób
2) wylewać wody przez okno na głowy osób znajdujących się poniżej
3) etc. etc.
Ale faktycznie: powinno być takie prawo, że jak ktoś chce zrobić lokal dla palaczy
(nawet nie "tu możesz zapalić" ale "tu musisz cały czas palić"), to powinien móc. Nie
wiem jak teraz wyglądałyby różne palarnie (gdyby w Polsce takie wynalazki były) czy
inne Kluby im. Kowboja Marlboro.
Zabawa w "dwa pokoje" jest lekko śmiesznawa, bo nawet nie wiem jak by musiała
wyglądać śluza między nimi. skomentuj
właściciel wyrazi na to zgodę to mogę bezkarnie dać - za przeproszeniem - w*******
innemu klientowi? No przecież to prywatny lokal, więc mogę zrobić wszystko, na co
przyzwala właściciel tego prywatnego lokalu, czyż nie? Wybaczcie palacze, ale ja
będąc w restauracji, gdy mi gościu ze stolika obok kopci za plecami i zaczynam się
dusić tym smrodem, to czuję, jakby mi ktoś własnie przyłożył... skomentuj
Czy ktoś wie, czy ustawa zabrania również palenia papierosów elektronicznych? skomentuj
można to raczej porówanć do plastrów z nikotyną itp.
@Sil3ncio: jak najbardziej - i w ten właśnie sposób powstaje "fight club" ;)
@tosiabunio: a jak właściciel postanowi, że w swoim pubie nie będzię mył naczyń tylko
dawał do wylizania psom a jako danie dnia będzie podawał własnoręcznie wyłapane koty
- to sanepidowi i przepisom wara od tego, bo to prywatny lokal gastronomiczny? :) skomentuj
bezpieczeństwo innych. Jak ja wypalę jednego papierosa za dużo, to nie przyjdę do
domu w********* żonie, prawda?
Poza tym dlaczego popierasz prawo narzucające właścicielom dysponowanie swoim
majątkiem w określony sposób? Nikt cię nie zmusza do korzystania z lokalu dla
palących. skomentuj
Tak, jak właściciel zechce dawać naczynia do wylizania psom i poinformuje o tym
klientów, to rzeczywiście nic do tego sanepidowi. Jak napisze jasno, że w jego lokalu
można dostać po mordzie za nic, to co mi do tego? Ponoć chcącemu nie dzieje się
krzywda. Życzę jednak im powodzenia w interesach.
Skoro uznajemy, że państwo ma prawo zaglądać w nasze prywatne życie i wchodzić nam na
teren prywatny z butami, to czemu nie postulujemy, aby sanepid sprawdzał nam czystość
w kuchni? Tak wyrywkowo, albo na podstawie donosu? Bo jednak może ktoś daje psom
talerze do wylizania a potem karmi z nich swoje dziatki? A co z klubami sado-macho?
Tam przecież się pejczami biją - też zakazać i Straż Miejską napuszczać?
Nie ma obowiązku wchodzenia do prywatnych lokali. Nie ma obowiązku biernego palenia. skomentuj
"a jak właściciel postanowi, że w swoim pubie nie będzię mył naczyń tylko
dawał do wylizania psom a jako danie dnia będzie podawał własnoręcznie wyłapane koty?
:) "
to ty do tego lokalu wejdziesz, zamówisz żarcie i będziesz jadł, aż ci się uszy
zatrzęsą. a potem wyjdziesz i rozpowiesz na mieście, jakie to z******** jedzenie
serwuje właściciel. i biznes się kręci. boże...
walka z paleniem to po prostu logiczna konsekwencja istnienia socjalizmu, w tym
jednej z jego największych zdobyczy, czyli państwowej, przymusowej służby zdrowia.
władza szybko się zorientowała, że papierosy przyczyniają się do powstawania
rozmaitych choróbsk, za których leczenie trzeba było płacić pieniędzmi, mającymi już
inne przeznaczenie. w tej walce nie ma nic podniosłego ani humanitarnego, nie toczy
się ona także dla "dobra ogółu" ani dla dobra "naszych dzieci" – jest to
cyniczna, skalkulowana gra obliczona na zatrzymanie jak największej ilości wydartych
podatnikom pieniędzy.
polecam mega dobry tekst o Antynikotynowych Fanatykach:
http://www.tomaszgabis.pl/?p=9 skomentuj
Poszliśmy tak daleko za tym czysto i zdrowo pachnącym powietrzem. Palić w miejscach
publicznych nie można. OK. Nie każdemu dymek ładnie pachnie. Pójdźmy zatem dalej i
zakażmy wydalania odoru zepsutych zębów w miejscach publicznych. Brzmi to może
niedorzecznie, ale każdy kto jeździ publicznymi środkami lokomocji, wie o czym mowa i
wykrzywia twarz z obrzydzeniem.
...tyle, że takiego zakazu wprowadzić się na nic się nie zda, bo NFZ refunduje
leczenie ząbków tylko 3-3 ...znaczy się 3,2,1 i 1,2,3 ...a reszta niech sobie gnije i
cuchnie. Wyrwanie "zęba mądrości" także nie jest refundowane ...i kosztuje bagatela
150 - 250 PLN.
...a ile kosztuj kuracja antynikotynowa i czy NFZ do tego coś dokłada? :) skomentuj
uczelni, którey to teren jest wyznaczony przez Rektora w porozumieniu bodajże z
jednostką samorządu terytorialnego.
Jestem w stanie zrozumieć że w myśl tego przepisu nie będzie można palić w
akademikach, budynkach należących do uczelni... Ale terenem uczelni są też
niejednokrotnie place, dziedzińce czy czasami nawet i fragmenty ulic czy parkingów.
Tam też w myśl tej ustawy palić nie będzie można co jest chore, bo o ile można się
zorientować gdzie jest przystanek (pomijam fakt w jakiej odległości od przystanku
można palić etc.) to jak ktoś ma się zorientować co jest terenem uczelni a co nie?
Smaczku dodaje jeszcze fakt ze wg. ustawy o szkolnictwie wyższym służby porządkowe
mogą interweniować na terenie uczelni tylko za zgodą rektora, na mocy porozumienia z
rektorem bądź w przypadku zagrożenia życia i zdrowia.
Więc już wyobrażam sobie chaos przy stosowaniu tej ustawy :) skomentuj
chętnie zapalę nawet kilka papierochów. Podobnie jest podczas większych spotkań
rodzinnych.
Na uczelni to jest zupełnie inna sprawa. Tutaj albo jest się "na papierosie" i jest
się na bieżąco z informacjami, albo na papierosie się nie jest i można wtedy
spokojnie pogadać o dzieciach, mężu, kredytach, ciuchach, teściowych i o kolokwiach.
Za półtora tygodnia zaczynam zajęcia i nie wyobrażam sobie, że tym razem nie będzie
wyjścia "na dymka" ...i nie chodzi o fajki :) skomentuj
W Holandii doliczyli się, że służba zdrowia dla palacza akurat taniej wychodzi bo co
prawda więcej chorują ale szybko umierają i leczenie nie jest tak drogie jakby dożyli
bardziej sędziwego wieku i byli leczeni na bardziej "kosztowne" choroby. Więc twój
argument jest z obiektywnego punktu widzenia nietrafiony skomentuj
PUB to miejsce prywatne nie publiczne. skomentuj
"W Holandii doliczyli się, że służba zdrowia dla palacza akurat taniej wychodzi bo
co
prawda więcej chorują ale szybko umierają"
i właśnie dlatego z paleniem trzeba walczyć - bo gdyby 2/3 podatników umarło zbyt
szybko, to by nie było kasy w budżecie na rożne wydumane potrzeby społeczne.
marginesem, autor podlinkowanego przeze mnie tekstu (Tomasz Gabiś) odnotował to samo,
o czym ty wspomniałeś, cytuję: "Należy stanowczo zdementować propagandowy fałsz, że
palacze są obciążeniem dla państwowej służby zdrowia; otóż płacą oni znacznie więcej
w podatkach, jakimi obłożone są papierosy, niż wynosi koszt leczenia chorób
związanych z paleniem tytoniu (część tych chorób jest zresztą związana z paleniem
tylko w komputerach medycznej biurokracji). Palda wylicza, że w Kanadzie palacze (w
zależności od tego, w którym stanie mieszkają) płacą od 10 do 20 razy więcej, niż
kosztują oni państwową służbę zdrowia. Nie tylko, że nie są obciążeniem dla niej, ale
wręcz ją utrzymują! Jak zwykle więc, pod osłoną różnych szlachetnie brzmiących haseł
dokonuje się transferu środków od biedniejszych do bogatszych. I pomyśleć, że są
tacy, którzy uważają, że palacze nie powinni mieć prawa do korzystania z publicznej
opieki zdrowotnej!" skomentuj
Oto cytat z Kodeksu Wykroczeń .........Art. 135. Kto, zajmując się sprzedażą towarów
w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym,
ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej
przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru,podlega karze grzywny.....
To są dopiero jaja. Z tego artykułu pośrednio wynika, że nie można mieć dużego
zaplecza gdzie będzie stać towar. Ani nie można prowadzić świadomego marketingu.
Np. masz piwo Lech, któremu jutro kończy się termin ważności, to disiaj wystawiasz
tylko Lecha, a inne piwa trzymasz ukryte na zapleczu.
Toż to gorzej niż nazizm.
Pozdrowienia dla tych co nie mają nic do ukrycia,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
Moim zdaniem największym błędem tej ustawy - błędem który spowoduje jej częściową
klęskę jest brak odpowiedzialności właścicieli lokali za palących gości.
Czyli mając knajpę, wieszam tabliczkę z zakazem i stawiam popielniczki. No i co? No i
nic, chyba że straż miejska zrobi nalot...
Bo oni w przeciwieństwie do policji na bank rzucą się na palących klientów. W końcu
to czysty zysk. skomentuj
rozważania: bo własność akurat może być komunalna, a lokal tylko w dzierżawie).
Osobiście uważam, że owszem, chcącemu krzywda się nie dzieje, ale -- mimo to -- nie
zezwoliłbym nawet na dobrowolne niewolnictwo (podobnie jak na dobrowolne lanie się w
mordę). Podobnie jestem przeciwnikiem ustawowego zezwolenia eutanazji, chociaż
przecież co do zasady każdy może popełnić samobójstwo i nie poniesie za to
odpowiedzialności.
Natomiast wylizywanie talerzy przez psy to raczej inna para kaloszy niż nikotyna ;-)
dowodzi tego fakt, że nadal można zjeść tatara. skomentuj
Bardzo się mnie podoba pomysł z alkomatami... :)
Przytoczę anegdotkę:
Swego czasu podczas imprezy integracyjnej, towarzystwo wylądowało w knajpie
znajdującej się w okolicach Krupówek.
Jako, że podczas całej imprezy wiele razy już spotykano się z automatem który za 5
pln pozwalał na coś tam: a to parking, a to balonik, a to bilet, a nawet orzeszki do
piwa, więc istniała już faza 'tu wszystko jest za 5 złociszy. Jeden z rozweselonych
osobników wraca w pewnym momencie z tualety roześmiany od ucha do ucha i z głośnym
okrzykiem oznajmia: "Heej! Jo znalazł kolejne ustrojstwo za 5 złotych! Chodźcie to
Wam pokażę.... Heeej!"
Zaciągnął towarzycho do korytarza prowadzącego do tualety, a tam ... alkomat-automat,
za 5 złotych można sprawdzić stan rozweselenia!
Towarzystwo zrobiło sobie konkurs kto już jest bardziej wstawiony. Zostawiło przy tym
około chyba ze 70 pln, oraz automat mocno zanietrzeźwiony, który reagował niezerowymi
wskazaniami już na powachlowanie go otaczającym go powietrzem :D
Konkurs wygrał kolega mocno jeszcze stojący na nogach, ale jemu automat pokazał
przekroczenie normy. Zabawa była przednia, a po jej zakończeniu wszyscy zgodnie
stwierdzili, że "z takimi wskazaniami, to teraz grzecznie na izbe, i cichutko
siedzieć, bo po pijaku nie da się dobrze prowadzić". skomentuj
do talerzy to mój pies wylizuje je regularnie. Szczególnie lubi to robić gdy jest sos
pomidorowy. Z tego procederu jest wieloraki pożytek: Pies jest zadowolony.
Oszczędność na wodzie, energii i detergentach (ekooszołomy powinni być zadowoleni). A
i alergia na psy nie powinna mnie dopaść. skomentuj
No i kartofle, nie dawaj też kartofli. skomentuj
Nie jestem pewien co do tych ekooszołomów w końcu pies też produkuje dwutlenek węgla
jak oddycha a czasem nawet metan ;-) skomentuj
nie możesz się wycofać":
http://www.techdirt.com/articles/20101115/11033711873/tsa-threatens-to-sue-guy-for-no
t-agreeing-to-having-his-groin-touched-by-tsa-agents.shtml skomentuj