W sprawie wycieku danych osobowych z systemu Urbancard (i spamu wyborczego KWW Rafała Dutkiewicza) sprawy zaczynają się z wolna posuwać do przodu -- co oznacza, że być może wreszcie niedługo temat się zakończy ;-)
Dziś odbyła się kolejna rozprawa, na którą oskarżony przybył już z dwoma obrońcami, a każdy z nich wyraził ciekawą opinię.
A mianowicie (piszę z pamięci, bo nie notowałem, ale wszystko zajęło tak mało czasu, że nawet nie było co notować):
- (obrońca nr 1): oskarżony ma zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, jednak skoro nie miał on uprawnień do wglądu w dane z systemu Wrocławskiej Karty Miejskiej i nie mógł żądać przekazania mu pendraka od pracownicy, której powierzono obsługę danych, to -- zgodnie z logiką: brak uprawnień oznacza, że nie można przekroczyć uprawnień ;-) -- postępowanie powinno zostać umorzone ze względu na niepopełnienie przestępstwa (i taki też wniosek, oparty na art. 17 par. 1 pkt 1 i 2 kpk został złożony);
- (obrońca nr 2): treść fraszek, do obejrzenia których zachęcała spamagitka, nie mogła nikogo urazić (tu Pan Mecenas zwrócił się nawet ku obecnym na sali pokrzywdzonym -- w liczbie dwóch osób ;-) więc czyn jest znikomo szkodliwy, co uzasadnia wniosek o coś-tam-coś-tam (o warunkowe umorzenie de facto).
Pozostałe strony postępowania (prokurator i oskarżyciele posiłkowi) poparli wniosek o warunkowe umorzenie postępowania (z roczną probacją), przeto sądowi nie pozostało nic innego jak postanowić o skierowaniu sprawy na posiedzenie w celu rozważenia możliwości warunkowego umorzenia postępowania (art. 339 par. 1 kpk).
Posiedzenie odbędzie się w dniu 23 listopada, a zatem prawie w okrągłą rocznicę wyborów municypalnych, w toku których oskarżony w tak doskonały sposób przysłużył się prezydentowi Wrocławia.





a jak podzielą pogląd, że nie mógł żądać od pracownicy to czy tej pracownicy nie
pociągną do odpowiedzialności bo wydała dane nieuprawnionej osobie? skomentuj
@obrońca nr 1: A więc tak wyglądają umiejętności "logiczne" obrońców w sądach?
Złodziej nie ukradł bułki ze sklepu, o czym świadczą następujące fakty:
1) złodziej nie był pracownikiem sklepu
2) złodziej nie posiadał autoryzowanego kompletu kluczy więc nie mógł wejść do
sklepu
3) nie wolno kraść
z czego wynika, że nie posiadał on uprawnień do dokonania zarzucanego mu czynu, w
związku z czym nie mogło dojść do przestępstwa. Jest niewinny.
@obrońca nr 2: Oj tam, oj tam, jaki to wyciek danych danych osobowych, porozmawiajmy
o czymś innym, o ptaszkach za oknem albo o urażaniu czyichś uczuć. Właśnie! Czy ktoś
się poczuł urażony fraszkami?
a) Nie? Dziękuję - oskarżony jest niewinny
b) Tak? Niemożliwe - przecież fraszka to gatunek literacki z natury humorystyczny.
Każdy ma prawo do swobodnego wyrażania w humorystyczny sposób swoich poglądów, z
czego wynika że o żadnym urażeniu uczuć (ani broń boże o przestępstwie) mowy być nie
może.
Strach się bać, bo mam dziwne przeczucie, że te dwie historyjki to aż nadto, by
otumanić i zagadać myśli sędziego. Obym się mylił. skomentuj
niezależnie od tego co się stanie z p. Janem Ż. -- mam silne wrażenie, że na ławie
powinna zasiąść co najmniej jeszcze jedna osoba. Owa Pani właśnie.
Co do otumanienia sędziego (sędziny właściwie, bo była zmiana referenta): myślę, że
sąd przychyli się do wniosków. Co oznacza, że w sumie sprawca jest winny zarzucanego
mu czynu -- no i, co warto podkreślić -- będzie na nim przez ów rok wisiał wpis do
KRK.
A najważniejsze: żeby sobie magistrat przestał bimbać na problem przetwarzania danych
osobowych użytkowników Urbancard. skomentuj
dopuszczono osobę bez uprawnień, onaż następnie wykonała zakup akcji, pomyłkowo do
ilości zakupywanych akcji dodając kilka zer, co spowodowało widoczne wahnięcie kursu
- na którym ktoś skorzystał.
I okazało, że nie ma kogo i za co skazać... skomentuj
tylko do tego zarzutu w moim wniosku się odnoszę. Uprawnienia przekroczyć można, w
kontekście art. 231 par. 1 k.k., tylko wtedy, gdy sprawca pozostaje w faktycznym bądź
funkcjonalnym związku z czynnościami służbowymi, których przekroczenie miałoby
dotyczyć. Mówiąc inaczej, działanie sprawcy z 231 k.k. musi się obracać "wokół"
czynności służbowych, których dokonuje on jako funkcjonariusz publiczny. W podanym
przykładzie z bułką, osoba dokonująca zaboru jest właśnie złodziejem, nie zaś
przekraczającym uprawnienia. Gdybyśmy zbudowali ten przykład inaczej - inspektor
Sanepidu pod pretekstem badania podejrzanej bułki zabiera ją i zjada, przekracza
swoje uprawnienia, nie jest zaś złodziejem (nie dokonuje kradzieży). Nie mylmy
kradzieży z przekroczeniem uprawnień.
Dziękuję za zainteresowanie sprawą, w istocie bowiem jest ona bardzo ciekawa. skomentuj
a jeśli nie przekroczył uprawnień to chyba ukradł te dane osobowe taki Mitnick z UM?
Czyli jakbym ja tak okręcił tą panią z urbankarty, żeby mi dała dane kart płatniczych
to jestem czysty? skomentuj
przekroczenia uprawnień. Co do pytań czy oskarżony "ukradł" dane?, czy "okręcił"
kogokolwiek? obowiązuje mnie tajemnica adwokacka. Pan Olgierd jednak ma dostęp do
akt, w tym do mojej obszernej odpowiedzi na akt oskarżenia, do wniosku i jego
uzasadnienia, do protokołów przesłuchań wreszcie. Na podstawie lektur może sobie
wyrobić mocno ugruntowane zdanie w sprawie. skomentuj
procedury karnej, to wydaje mi się jednak, że konstatacja jest o tyle błędna, o ile
-- według mojej wiedzy -- oskarżony miał wprowadzić w błąd osobę odpowiedzialną za
zbiór danych. Oznaczałoby to zatem, że działanie takie znajduje punkt odniesienia w
tymże art. 231 kpk -- bo przekroczeniem uprawnień było właśnie zwrócenie się o
zgranie danych na nośnik i przekazanie oskarżonemu (a także, tu już bezdyskusyjnie,
udostępnienie danych osobie trzeciej, w celu wykonania zlecenia "reklamowego").
Od razu wyjaśniam P.T. Czytelnikom, że oczywiście owe wnioski nigdy same w sobie nie
doprowadziłyby do uniewinnienia sprawcy. Po prostu p. mecenas chciał wykazać, że *tak
postawiony* zarzut jest niewłaściwy, co mogłoby skłonić sąd bądź do zwrotu aktu do
poprawki, bądź do zmiany kwalifikacji (bądź do umorzenia postępowania) -- bo sam w
sobie zarzut ustawy o ochronie danych osobowych przez to by nie odpadł (w sensie:
może chciałoby się to organom ścigania ciągnąć dalej).
Zresztą do tego odnosił się (poboczny, jakkolwiek) wątek poruszony przez Obrońcę nr 2
(wybaczcie Panowie, nazwisk nie wychwyciłem i nie zanotowałem), który miał
powiedzieć, po tych fraszkach niewinnych, że jakby co mamy do czynienia "tylko z art.
52 UoODO", a więc -- tak to zrozumiałem -- kwestią tak błahą, że aż niewartą zachodu
;-) skomentuj
Bo sprawa, sama w sobie, przy tym Oskarżonym, jest nie warta zachodu. Szkoda, że nie
siedzą tam Ci, co powinni.
Każdy, kto odsunie emocje i chęć dokopania obecnemu Oskarżonemu, a wejdzie w sprawę
głębiej niż media to pokazują, to zobaczy, kto tak naprawdę zawinił.
Nikt się "nie bawi" w to by zobaczyć na ile Oskarżony był i jest oddany miastu
(wcześniej P. Prezydentowi), owszem zrobił błąd, ale nikomu niczego nie ukradł, nie
wykorzystał. Nikt tego nie chce zobaczyć, bo i po co. Lepiej ukarać Jego, bo kogoś
trzeba, niż iść ze sprawą głębiej. Przecież On tam nie pracował dla siebie i nie
sam...
Dobrego dnia. skomentuj
oddania.
PS proszę nie argumentować "nie ukradł, nie wykorzystał". Bo jakby ukradł, to padłby
argument "ale przecież nie zabił". skomentuj
mogę. Prawnikiem nie jestem, ale na mój prosty rozum, tzw. organy ścigania, gdyby się
nie bały, poszukałyby głębiej... skomentuj
ale czy w takim razie nie lepsze jest przyznanie się do przekroczenia uprawnień,
które nie jest kradzieżą(przykład bułki) niż właśnie kradzież tych danych od
urbankarty całkiem "prywatnie". skomentuj
Czyli, jeżeli policjant sprawdzający legalność telefonu u kontrolowanej osoby, ten
telefon sobie zabierze - to nie jest kradzież?
Dobrze zrozumiałem? skomentuj
Podobnie: pani nauczyciel -- nauczycielka; pani krawiec -- krawcowa; pani informatyk
-- informatyczka; pani kucharz -- kucharka; pani rowerzysta -- rowerzystka. skomentuj
sędzina - żona sędziego, inaczej mamy do czynienia z tzw. semantycznym nadużyciem.
Mnie zastanawiają dwie rzeczy - jaki zarzut właściwie postawiono oskarżonemu - skoro
przekroczenia uprawnień, zaś uprawnień on nie posiadał, to nie mógł popełnić tego -
indywidualnego - przestępstwa. Czy zarzucono mu zatem inny czyn, ze względu na który
warto było popierać warunkowe umorzenie?
Ponadto, nie rozumiem stanowiska obrońcy, który argumentuje, że czyn jest szkodliwy w
stopniu znikomym a potem popiera wniosek o warunkowe umorzenie. Skoro czyn jest
szkodliwy w stopniu znikomym, to nadaje się do "zwykłego" umorzenia z art. 17 par. 3
kpk i nie powinno się w związku z tym przypisywać oskarżonemu winy za popełnienie
przestępstwa, bo jego czyn przestępstwa nie stanowił (art. 1 par. 2 kk).
Dziwi mnie też jeszcze jedna rzecz - ilekroć złożę wniosek o warunkowe umorzenie, to
sąd kieruje sprawę na posiedzenie, po czym (jeżeli sprawa się nadaje) warunkowo
umarza. Raz nawet usłyszałem "myślałam, że będzie "depek", ale skoro Pan złożył ten
wniosek to może tak będzie lepiej". Dlaczego więc sąd nie rozpozna wniosku od razu na
rozprawie (ew. nie zarządzi 15 min. przerwy na "naradę") i wtedy nie umorzy? Po co
wyznaczać nowy termin tym bardziej, że rok się kończy i trzeba podgonić statystyki? skomentuj
Co do czynu: OIDP to jest art. 231 par. 1 kk w zw. z art. 52 UoODO. Wniosek o
warunkowe umorzenie został złożony z ostrożności procesowej -- jeśliby sąd nie
uwzględnił wniosku o umorzenie postępowania.
Co do narady: była, 5 minut. Właśnie po wniosku, celem jego rozpoznania -- konkluzją
tego było skierowanie sprawy na posiedzenie.
Nie od dziś wiadomo, że ekonomika procesowa w Polsce leży. skomentuj
że jest to prawidłowo, a tylko, że tak sie istotnie mówi. Żaden językoznawca nie
zgodzi się na formę "sędzina" w odniesieniu do kobiety pełniącej ten urząd. Bo jest
to urząd sędziego. A gdy sprawuje go kobieta to różnica (od strony językowej) jest w
deklinacjach.
Takich przykładów jest zresztą więcej : kobieta - kierowca to... ?, kobieta - wójt -
to..?, kobieta - prezydent - to ....? etc. skomentuj
No ale: wiem, że i w akcie powołania, i na wyroku będzie "sędzia". Ale skoro można
potocznie -- to jak mam pisać w BLOGASKU? Niepotocznie? ;-)
Pozdrawiam wszystkich sędziów i sędziny :) skomentuj
kierowcą to już problem. No i rzecz jasna, na blogu, zwłaszcza swoim, możesz pisac
jak chcesz. A kobieta - chirurg?
Pozdrawiam, jednak jako sędzia nie sędzina (mój mąż sędzią nie jest). skomentuj
Z kierowcą jest problem, o ile chcielibyśmy pójść w kierunku kierownicy (błąd), ale
już "ta kierowca" -- bo właściwie dlaczego mamy "ten kierowca"? ;-)
Chirurgiczka :) a na poważnie: lekarka (bo przecież nie: lekarz, nawet jeśli na
dyplomie ma "lekarz medycyny"), podobnie jak nauczycielka.
Język polski dość giętki jest, nie trzeba się bać nowalijek.
Pozdrawiam wszystkich sędziów, niezależnie od płci, wraz z rodzinami :) skomentuj
tak naprawdę mamy w języku polskim określenie sędziego płci żeńskiej i jest to
właśnie "sędzia", a raczej "ta sędzia" i jak zauważa sędzia - ona - różnica jest w
deklinacjach np. "tego sędziego" i "tej sędzi", "o sędzim" i "o sędzi" itd. W liczbie
mnogiej będzie chyba "sędziowie" i "sędzie". Nie widzę powodu, żeby używać słowa
"sędzina" w mianowniku liczby pojedynczej tylko dlatego, że mianownik lp. słowa
"sędzia" brzmi tak samo w obu rodzajach tym bardziej, że na płeć sędziego/sędzi można
wskazać np. poprzez odpowiedni dobór formy czasownika.
Słowo "lekarka" w odróżnieniu od słowa "sędzina" jest wyróżnieniem formy żeńskiej.
Gdyby iść tokiem rozumowania "sędzia" --> "sędzina", należałoby mówić "lekarz" -->
"lekarzowa"/"lekarzyna" skomentuj
względnie "sędziu". skomentuj
pragnęła zamążpójścia,
a była całkiem niczego,
wyszła więc za sędziego
i teraz, pod pierzyną,
bywa czasem sędziną ;) skomentuj
@ olgierd, witam, sledzi Pan tą sprawę od początku. Czy przejrzal Pan zeznania
Oskarżonego i innych? Chyba warto byloby sie dowiedziec, co tam sie naprawde stalo? skomentuj
"ministrą". skomentuj